Niech pannoniczny klimat w krzakach trwa do końca świata…

Jest takie miejsce nad Popradem, gdzie przez trzy dni w roku można oderwać się od rzeczywistości, miejsce żyjące swoim własnym rytmem. Tam każdy jest mile widziany. Namioty, klimatyczne dekoracje i oświetlenie, stoiska z rękodziełem, jedzenie z różnych stron świata, niepowtarzalna atmosfera, uśmiechnięci ludzie, przyjaciele, znajomi, pary, rodziny z dziećmi, psy, a nade wszystko niezwykła muzyka – w tym roku to już za nami. Nie pozostało nic innego, jak odliczać dni do kolejnej edycji Festiwalu Pannonica.

Ostatniego dnia festiwalu na dużej scenie pojawiły się cztery zespoły o niepowtarzalnych charakterach. O godzinie 17:00 rozpoczął się koncert grupy BalkanArtz. Jest to polski projekt muzyczny inspirowany muzyką rumuńską, bałkańską, węgierską i cygańską. Następnie publiczność przeniosła się do Tracji – miejsca na styku muzycznych kultur północy, południa, wschodu i zachodu. Sprawił to zespół Rodopi – pierwsi Grecy, którzy wystąpili na Pannonice.

Im ciemniej na zewnątrz się robiło, tym więcej ludzi pojawiało się pod sceną i z tym większym entuzjazmem przyjmowano kolejne utwory. Zespół Mr. Žarko do Barcic przyjechał z Niemiec, choć składa się z muzyków z Serbii, Bułgarii, Rosji, Rumunii, Turcji i USA. Grupa przełamuje granice muzyki bałkańskiej, a niezwykle charyzmatyczna wokalistka bez trudu poderwała publiczność do tańca.

Wielki finał tegorocznej Pannoniki zapewnił zespół Zoord, który pojawił się na festiwalu już w 2017 roku. Jest to grupa z Węgier, wykonująca energiczną muzykę taneczną inspirowaną tradycyjnymi melodiami Csangó. Niecodziennego charakteru prezentowanym utworom dodawała gra na drumli – instrumencie, który trzyma się w ustach i szarpie palcem ruchomy języczek.

Tradycyjnie ostatniego dnia nie zabrakło podziękowań dla wolontariuszy, którzy ciężko pracowali nad organizacją festiwalu. Głos zabrał także Wojciech Knapik – dyrektor Centrum Kultury Sokół im. Ady Sari w Starym Sączu, a jednocześnie pomysłodawca i organizator Festiwalu Pannonica. – To był czas niesamowitych emocji. Dziękuję, że jesteście z nami – mówił do zgromadzonej pod sceną publiczności.

– To niezwykle ważne, że ten festiwal się odbył, bo dzięki temu jest pewność, że w przyszłym roku znowu się tutaj spotkamy. Dziękuję slow joggerom, dziękuję speed joggerom, dziękuję normalnym pannoniczanom, pannoniczanom od zawsze i tym, którzy pierwszy raz przyjechali. Pannonica przetrwała i Pannonica będzie, nie chcę powtarzać po Jurku Owsiaku, ale do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej. Jak zauważyliście, muzyki nam nie zabraknie. Co roku prezentujemy coś zupełnie innego i jak widzę, wam się podoba – 

Niezwykły klimat

Organizatorami Festiwalu Pannonica są: Centrum Kultury i Sztuki im. Ady Sari w Starym Sączu, Starosądecka Fundacja Kultury, Fundacja Rozwoju Ziem Górskich. Partner główny wydarzenia to województwo małopolskie, a mecenat sprawowało miasto i gmina Stary Sącz. Tegorocznym sponsorem był natomiast Browar Trzech Kumpli

Pannonica co rok przyciąga tłumy. W 2020 roku ze względu na obostrzenia związane z pandemią koronawirusa festiwal się nie odbył. Tym razem również długo stał pod znakiem zapytania. Później, kiedy już wszystko wydawało się być zapięte na ostatni guzik, organizatorom dała się we znaki pogoda, która wymusiła szereg zmian w festiwalowej wiosce oraz przeniesienie głównej sceny na drugą stronę Popradu. Jednak prawdziwym pannoniczanom żadne przeciwności losu nie są straszne.

– Dwa lata czekaliśmy na Pannonikę. W tamtym roku już mieliśmy bilety, ale festiwal odwołano – opowiada Ada z Nowego Sącza, która w 2019 roku temu zakochała się w Pannonice od pierwszego wejrzenia.

– Szkoda, że są takie ograniczenia i jest jednak mało ludzi, bo klimat jest niepowtarzalny i z większą ilością ludzi było jeszcze bardziej klimatycznie. Szkoda też, że nam scena ,,uciekła”, ale spacer nie zaszkodzi. Oby nie było już w przyszłym roku podziałów na zaszczepionych i niezaszczepionych i oby wróciło to, co było wcześniej. Jeśli Pannonica utrzyma się w takim klimacie, w jakim jest, to niech trwa do końca świata – zaznacza sądeczanka.

Jak przyznaje, zgadza się ze stwierdzeniem, że kiedy ktoś raz pojawi się na festiwalu w Barcicach, to później żyje od Pannoniki do Pannoniki.

– Jest w tym coś niepowtarzalnego. Mimo, że nie śpię tu po nocach, bo jest zimno, a rano w namiocie upalnie. Spać się nie da, bo tu krzyczą, a tam śpiewają, rozmawia się między namiotami i nawet nie wie się z kim. Ale w tym cały urok i niewyspanie jest częścią tego festiwalu. Kochamy Pannonikę i za rok będziemy na pewno – zapewnia Ada.

Miłośniczka festiwalu podkreśla, że w społeczności pannonicznej nie ma podziałów ze względu na wygląd, wiek, pochodzenie, czy inne aspekty, nie ma hejtu, wszyscy traktują się równo, są przyjaźnie nastawieni. – Gdyby cały świat tak wyglądał, byłby idealny – marzy mieszkanka Nowego Sącza.

Relację z pierwszego dnia Pannoniki z obszerną galerią zdjęć znajdziesz TUTAJ, z drugiego – TUTAJ.

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.