Natalia Szczypuła. Wsteczne odliczanie do więcej [RECENZJA]

Natalia Szczypuła. Wsteczne odliczanie do więcej [RECENZJA]

„Jeśli o jakiejś wokalistce można powiedzieć, że jest niepowtarzalna, to właśnie o Natalii Szczypule. Absolutnie wyjątkowa. Utalentowana. Wspaniały człowiek”, ponoć jeżeli ktoś zaczyna cytować samego siebie (lub na domiar niepokojącego zaczyna tekst od cytatu z siebie), to wiedz, że coś się dzieje… Ale nie w tym przypadku. Panie i Panowie, Natalia Szczypuła wydała swój debiut. To się dzieje naprawdę i wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Przesłuchałem wielokrotnie i stwierdziłem, że najsensowniejszym kierunkiem recenzowania debiutanckiego „Więcej” jest recenzowanie go od końca, czyli od koncertowego kawałka „Z Tobą” (a dlaczego taki kierunek, o tym później). Tak w ogóle to nie raz miałem przyjemność słuchać Natalii live, a żeby nie być gołosłownym i jak najbardziej patriotycznym z lokalnego punktu widzenia, to wspomnę tutaj ubiegłoroczną edycję Sącz Jazz Festival w Starym Sączu (relacjonowane TUTAJ), którego czwarty dzień wybornie uświetniła i to nie sama, lecz w składzie: Karol Wieczorek (saksofon), Piotr Treliński (gitara), Mateusz Maniak (perkusja), Żenia Betliński (kontrabas) i Sebastian Łobos (fortepian). Nie licząc klawiszy i wiadomego wokalu połowa osób odpowiedzialnych za powstanie płyty.

À propos i to, że stojący za Natalią zespół to pierwszoligowi gracze i przy tym inteligentne bestie, wiem nie od dziś. Ale to również – a może przede wszystkim, przyjaciele mający świadomość tego, czyje nazwisko widnieje na okładce. Świadomość w temacie mają i zaproszeni goście – Jarek Wist i Mateusz Krautwurst, którzy na potrzeby płyty stworzyli z Natalią wspaniałe duety odpowiednio w numerach „Dobre sny” i „Koniec”. Tutaj wszyscy grają do jednej bramki, której na nazwisko Szczypuła. Dla mnie i w kontekście albumu chodząca estetyczno-emocjonalna wrażliwość zamknięta w przeżywaniu i przeżuwaniu przeżyć („Falling Slowly”), posiadaczka wszystkich wymaganych atrybutów przejawiających się w percepcji, jak i ekspresji muzyki („Black Soul”), ale i niestrudzona poszukiwaczka tego, co będzie dla niej motorem (a dla nas zwiastunem) w temacie wyrażania siebie w przyszłości („Więcej”).

Natalia Szczypuła | fot. Angelika Klimek

Artystka swoim debiutem domyka, dokumentuje muzycznie i kompozycyjnie i rozciągniętą na przestrzeni czasu – od udziału w 11. edycji The Voice of Poland do „Teraz i tu” (recenzowane TUTAJ), drogę jaką przeszła ze swoim bandem. Z drugiej, chce nam podprogowo powiedzieć coś więcej. Z drugiej, chce nam podprogowo powiedzieć coś więcej. Stąd nie do końca kupuję koncept, że ktoś taki jak ona chciałaby napiętnować muzykę, którą chce grać, jaki ma obrać kierunek i w jaki sposób to robić. Stawiam na to, że to marketingowy frazes, w rzeczywistości to tak nie działa, tym bardziej nie w przypadku ludzi tak twórczych i nieustannie dążących w swojej pasji do doskonałości. Zresztą jaki miałby to być kierunek? Gatunkowy? Błagam… Przecież dziewczyna sięgała już niemal po wszystko, a w swojej wyobraźni była już wszędzie i stawała się każdą. Nie trzeba być Sherlockiem, żeby wydedukować, że podarowany nam na tygodniach album nie jest kompasem, lecz sięgnięciem po tytułowe więcej. Ktoś spyta: „Czego więcej?”. Więcej innego. Wystarczy spojrzeć na samą tracklistę: „Black Soul”, „Lukier”, „Brakuje”, „Toniesz”, „Falling Slowly” „Koniec”, „Dobre Sny”, „Więcej” czy pierwsze „Teraz i tu” i choć z minimalnym zaangażowaniem wsłuchać się w tekst, by wiedzieć, do czego tu w zasadzie doszło. Czy mianowicie do tego, by z biegiem czasu i wraz z kolejnymi wydawnictwami udało się uzyskać brzmienie jeszcze bliższe „jej”? Pozwolić sobie na wycieczki ze swoją twórczością w jeszcze bardziej indywidualne i osobiste strony? Myślę, że tak. Nie rzecz w tym, by nagrywać coraz to lepszą warsztatowo muzykę, co w przypadku Szczypuły jest praktycznie niemożliwe, jeżeli z głosem i głową jest się od lat w swoistym „godess mode”, lecz testować się w nowym, bądź wymyślać się na nowo.

Ani muzycznie, ani tekstowo nie ma tu tematów łatwych, a te wydawałoby się proste („Dla Ciebie”) to tylko pozory. Ona robi to cały czas – poprzez nieustanne niuansowanie fałszywie błahych elementów kompozycji, odpowiednio zapętlając, nawarstwiając, rozkładając akcenty. Słuch, poczucie tempa i rytmu, ale i pamięć muzyczna, uwarunkowania genetyczne, osłuchanie (wiedza) i wyjątkowa, granicząca z zatraceniem wrażliwość, pozwalają w zasadzie na wszystko. By modulować i dekonstruować jakiekolwiek wzorce i szablony szeroko pojętej muzyki popularnej.

Natalia Szczypuła | fot. Angelika Klimek

Natalia Szczypuła posiada pełnię wymaganych atrybutów, by realizować się jako wszechstronna artystka, niełatwa do okiełznania i jednoznacznego zaszufladkowania. Każde jej przedsięwzięcie, którego się podejmuje, zabiera słuchaczy w nowe, intrygujące światy rhytm and bluesa, soulu, jazzu, ale i szeroko pojętego popu, którego w żadnym razie nie można traktować tu jako plamy na honorze, lecz jako wyraz muzykalności i wrażliwości w sięganiu po to, co najlepsze, rozrywkowe i w kategoriach glamour. Jednak clou sprawy nie leży w gatunkowości. „Więcej” jest tego koronnym przykładem i koncepcyjnie płytą niesłychanie przemyślaną. Dziewczyna z jednej strony podsumowuje kawał muzycznej drogi. Z drugiej, wysyła nam sygnał, że chce się nieustannie próbować, a nas w tym próbowaniu zaskakiwać.

Kiedy idzie się na szczyt nie można się dziwić, że ma się pod górę, a startując z takiego pułapu jak Natalia Szczypuła można już powoli myśleć o linach, hakach i spitach. Szczęśliwie w życiu niemożliwe nie istnieje. To, co zazwyczaj działa na nas jak hamulec ręczny to my sami, nasza głowa, a nie wiatr w oczy czy toksyczni ludzie rzucający nam mniej lub bardziej wyrafinowane kłody pod nogi. Na szczęście asekuracja dolna jest najwyższej próby. Przyjaciele, rodzina, fani. Oprócz wspaniałej muzyki, swoim debiutem artystka wysyła gdzieś podprogowy przekaz, że kolejne wydawnictwa mogą być próbą wyjścia ze tzw. strefy komfortu. Tym bardziej ciekaw jestem zapowiedzi tego, co nastąpi, a które zaklęte jest w słowie „więcej”, które dla mnie osobiście jest i zawsze było synonimem słowa „inaczej”. Ale ja wiem, że ona to wie, wiedzą o tym jej najbliżsi i rzesze przychylnych. Album wydany, słowo się rzekło. Więcej.

Natalia Szczypuła + więcej | fot. Angelika Klimek

WIĘCEJ

WOKAL: Natalia Szczypuła INSTRUMENTY KLAWISZOWE: Mateusz Witkowski GITARY: Piotr Treliński BAS: Żenia Betliński PERKUSJA: Mateusz Maniak TRĄBKA: Jan Chojnacki SAKSOFON ALTOWY I BARYTONOWY: Mateusz Leszczyński SAKSOFON TENOROWY: Karol Wieczorek CHÓRKI: Zuzanna Bukowska, Kasia Szyszka, Estera Szczypuła-Sipiora (gościnnie) MIKS/MASTERING: Marcin Szwajcer, Szymon Orchowski, Łukasz Kaczmarek, Robert Szydło, Michal Eprom Baj REALIZACJA: Tomasz Basel, Lukasz Damrych, Jakub Krukowski WSPÓŁPRACA: Mateusz Krautwurst, Jarek Wist, Łukasz Bzowski PROJEKT OKŁADKI: Maciej Święcicki

Foto: Angelika Klimek

Share on twitter
Share on facebook