Najnowszy numer DTS. Powtórka z wychowania obywatelskiego

W roku jubileuszu polskiej samorządności okoliczności oczywiście nie sprzyjają wielkiemu świętowaniu. Ale zamiast skromnego choćby bankietu celebrującego odzyskanie możliwości decydowania o własnych sprawach, chyba bliżej nam do stypy po utraconej szansie.

Renault2


Nowy Sącz wyraźnie nie jest modelowym przykładem polskiego samorządu, gdzie wybrani przedstawiciele mieszkańców zgodnie pracują dla wspólnego dobra. Od lat powtarza się tu do znudzenia zdanie, które ma wszystko tłumaczyć, że „każda kolejna rada miasta jest słabsza od poprzedniej”. Jeśli to prawda – bo przecież nikt nie prowadzi testów na słabość albo moc rady – to znaczy, że z każdą kadencją to my sądeccy wyborcy jesteśmy coraz słabsi. Jeśli narzekamy na sądeckich radnych, to powinniśmy to robić przede wszystkim przed lustrem. Głównie do siebie możemy mieć pretensje, że wybraliśmy tego a nie tamtego. A jeśli nie poszliśmy wybierać nikogo, to swoje uwagi możemy zapisywać wyłącznie w pamiętniku. Do szuflady.
Zatem nie wiemy, czy obecna Rada Miasta Nowego Sącza jest najsłabsza w historii, ale możemy zaryzykować stwierdzenie, że prawdopodobnie jest jedną z najbardziej skłóconych. O co się radni kłócą? Nie zawsze wiadomo, a najczęściej nikt tego nie rozumie, ale z całą pewnością nie o rzeczy ważne dla mieszkańców miasta.
Kilkanaście lat temu radny miejski to była postać przez duże P, ktoś powszechnie znany i szanowany w lokalnym środowisku. Dzisiaj niestety to często postać anonimowa nawet w swoim okręgu wyborczym. Jeszcze całkiem niedawno radny, żeby pójść na sesję, musiał zostawić na chwilę swoją kancelarię, firmę, dyżur w szpitalu i za symboliczną dietę popracować dla dobra wspólnego. Dzisiaj wprost przeciwnie, radnym zostaje się po to, aby zaczepić się na jakimś państwowym etaciku. Smutne? Dosyć oczywiste i uznane dzisiaj za normę. Ale to właśnie dlatego zamiast bankietowego toastu wychodzi nam tutaj klimat stypy.
Oczywiście przy okazji takich jubileuszy najmilsze są wspomnienia i przeglądanie zdjęć sprzed 30 lat. Znajdziecie ich w tym wydaniu sporo, a na nich mnóstwo znanych w Nowym Sączu postaci. I nic nam tak nie poprawia humoru, jak zabawa w zgadywanie, kogo rozpoznajemy na tych zdjęciach sprzed lat. Zgadza się – ci szczupli chłopcy z bujnymi czuprynami i brodami podziemnych działaczy, to ojcowie-założyciele sądeckiej samorządności. W semestrze zdalnej edukacji to idealna ściąga do powtórki z wychowania obywatelskiego, jeśli taki przedmiot jeszcze istnieje. A jeśli nie istnieje, to może warto go przywrócić na te majowe dni i spróbować się zastanowić,

o co nam z tą demokracją małych ojczyzn chodziło? Może ktoś jeszcze pamięta.

Pobierz numer bezpłatnie już teraz! - kliknij, pobierz, czytaj:

 

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.