Moda zaspakaja pragnienia… igłą i nitką

Rozmowa z Piotrem Pandyrą, artystą, projektantem mody

- Zakochałam się…

- ???

Fot. Z arch. Piotra Pandyry

Fot. Z arch. Piotra Pandyry

- …w stworzonej przez Pana sukience. Mam na myśli tę pokazaną na początku grudnia na Gali New LOOK Design Refresh w Warszawie. Pastelowa, zwiewna, eteryczna…

- Tak, to bardzo eteryczna suknia, ulotna i ostatecznie bardzo praktyczna, nie zajmuje dużo miejsca w walizce (śmiech). Uszyta z dwóch warstw jedwabiu, cięta ze skosu. Krój ze skosu wymyśliła, dzisiaj może mało znana, jednak w historii krawiectwa niezwykle ważna, francuska projektantka Madelein Vionnet. Mam słabość do jedwabiu, to niezwykle trudna tkanina we współpracy, dająca jednak wiele możliwości.

TLENOTERAPIA

- Prostota, odrzucenie zbędnej dekoracji, do tego zmysłowość to klucz do sukcesu?

- Zawsze w swoich pracach dążę do prostych form. Prostota tylko z pozoru wydaje się łatwa, ostatecznie to najtrudniejsze, czego można się podjąć. Zdradza umiejętności warsztatu. Tak jak w rzeźbie, sztuką jest odjąć z bryły tyle, by uzyskać ostateczną formę, nie dodać.

- Skąd mężczyzna wie, co spodoba się kobiecie?

- Żyjemy w czasach, w których niektóre zawody przypisujemy konkretnej płci, bo coś jest męskie, a coś jest kobiece. Nigdy nie interesował mnie ten podział. W swojej pracy zdaję się przede wszystkim na własną intuicję, dodając do tego odrobinę własnej wrażliwości i ta mikstura zaczyna nabierać barw. Oczywiście potrzeba odrobiny talentu, chociaż bardzo nie lubię tego słowa. Bardziej dostrzegam w sobie jakieś wrodzone predyspozycje.

- To skąd te predyspozycje? Miał Pan w rodzinie krawców, artystów?

- Od dzieciństwa miałem manualną sprawność do wykonywania różnych rzeczy. Zawsze lubiłem szyć, haftować, ale tak naprawdę nauczyłem się tego w wieku 20 lat. Skąd to krawiectwo? Nie wiem. Niektóre rzeczy w życiu, jak w sztuce są niedopowiedziane i takie należy je zostawić.

- A jak powstają Pana projekty? Skąd inspiracje?

- Karl Lagerfeld mówi, że inspirować może wszystko, trudno się z nim nie zgodzić. Pierwszy etap to zwyczajny szkic, czasem kilka, a nawet kilkadziesiąt, z tego może jeden dobry. Oczywiście słynne powiedzenie projektantów „papier przyjmie wszystko” ma swoje uzasadnienie. Ostatecznie trzeba powołać do życia to, co powstało na papierze. Z tym bywa różnie. Tutaj ogromnie ważne są umiejętności warsztatowe. Nie ma się co oszukiwać,  w modzie wymyślono wszystko! Pozostaje nam czerpanie z tego co było i to jest studnia bez dna. Dzisiaj bardziej niż nowe ubrania, suknie, projektujemy wrażenia…

Fot. Z arch. Piotra Pandyry

Fot. Z arch. Piotra Pandyry

- Pan osobiście powołuje do życia to co na papierze – czyli bierze Pan materiał, nożyce, igłę…?

- Zdecydowanie tak. To bardzo ciekawa praca. Zacytuję, Anne Fontaine reżyserkę filmu o Coco Chanel: „Krawiectwo to sztuka wyjątkowo skromna – kreślisz, kroisz, spinasz szpilkami, zszywasz… Ta prostota ma w sobie coś pięknego, jest w tym jakieś wyzwanie”.

- A jeśli nasze Czytelniczki chciałyby wystąpić w tej wspomnianej sukni w sylwestrową noc to…

- Suknia została uszyta specjalnie na galę i po jej zakończeniu przeszła na własność sponsora, tego modelu nabyć nie można.

- Uszyte modele to pojedyncze egzemplarze? Nie znajdziemy ich w butiku czy sieciówce?

- W większości to pojedyncze egzemplarze szyte na zamówienie. Mam bardzo małą zdolność powtarzania tego samego. Ostatecznie uważam, że to zaleta. Jestem krawcem miarowym, wykonuję rzeczy na miarę. Trzeba się ze mną umówić, opowiedzieć o pragnieniach. Później spróbujemy to zrealizować.

- Warsaw Fashion Street, New Look Design, Off Fashion… Jak człowiek z Kasinki Małej trafił ze swoimi projektami na wielkie wybiegi?

- Determinacją i konsekwencją. Dwa słowa, które muszą towarzyszyć wszystkim, którzy mają w sobie potrzeba pokazania swoich prac. Trzeba nie zrażać się przegranymi i robić swoje.

- Świat wielkiej mody to łatwy świat? Wystarczy talent, pomysły, czy potrzebny jest jeszcze łut szczęścia?

-To zdecydowanie trudny i niedostępny świat. Ludzi utalentowanych są tysiące. Poza talentem, pomysłami, łut szczęścia jest najważniejszy! Na całe szczęście mnie ten świat aż tak bardzo nie pociąga. Od zawsze fascynowała mnie tkanina, ale przede wszystkim fascynowało mnie powstawanie rzeczy, kształtowanie wizji materią. Chciałem nie tylko wymyślić, ale przede wszystkim potrafić to wykonać.

- Niedostępny świat, ale przecież oferowano Panu pozostanie w Paryżu, w światowym centrum mody…

- Rzeczywiście był taki epizod w moim życiu. Zbiegło się to z chwilą, kiedy zaczynałem studia doktoranckie w Krakowie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że brzmi ciekawie, aczkolwiek same brzmienie nie wystarczy (śmiech).

- Czyli? Paryż Paryżem, ale z wyboru wrócił Pan do Krakowa?

- Nie wróciłem, bo nigdy go nie opuściłem. Wybrałem to, co wydawało mi się ciekawsze i dawało większą możliwość rozwoju, pewnie też pewniejsze. Zresztą, Kraków jak powiedziała kiedyś Halina Poświatowska, to najpiękniejsze miasto świata.

- I robi Pan tam doktorat na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego.

- Życie jest czasem zaskakujące. Nigdy nie miałem takich ambicji, kiedy mi to zaproponowano byłem trochę sceptyczny. Dzisiaj po trzech latach studiów uważam, że to był niezwykle płodny okres. Pozostając wierny tkaninie, szytym rysunkom, poszerzyłem swoje doświadczenia o pracownię papieru czerpanego, co zaowocowało powstaniem zupełnie innych prac.

- Mam przeczucie, że nazwisko Piotr Pandyra jeszcze usłyszymy… jak Chanel, Dior czy Pierre Cardin.

- To byli wizjonerzy, wielkie osobowości, ludzie, którzy mieli znaczący wpływ na kształtowanie się mody XX wieku. Myślę, że będę o nich opowiadał studentom, takie będzie moje skromne zadanie.  Nie ma się co oszukiwać, wszyscy modę kochają, ale jakby zapytać co wymyśliła Chanel, zaczynają się schody…

- Małą czarną, żakiecik i marynarski sweterek. A Piotr Pandyra? Z czym chciałby Pan być kojarzony?

- Nie sądzę, aby ktokolwiek kojarzył mnie z ubraniami. Bardzo bliskie są mi prace, które powstały niedawno - „Zapisy intymne” pokazywane na 11. Ogólnopolskiej Wystawie Miniatury Tkackiej w Łodzi. Napisane maszyną do szycia. Lubię ich misterność i niedopowiedzenie.

Rozmawiała Jolanta Bugajska

Okna i drzwi

Wypowiedz się w tej sprawie

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w Polityce prywatności oraz regulaminem, dostępnymi na stronie internetowej.