Szukał żony, znalazł popularność

 

Szukał żony, znalazł popularność 

32-letni Robert Reszkiewicz z Nowego Sącza szukał miłości w popularnym reality-show TVP1 „Rolnik szuka żony”. Zabiegał o względy atrakcyjnej rolniczki, 31-letniej Moniki. Koniec końców Robertowi z Moniką się nie ułożyło, ale udziału w programie nie żałuje. 

- Do programu zgłosiłem się, bo chciałem się sprawdzić, spróbować czegoś nowego. Byłem ciekaw, co to z tego wyniknie. Dotychczas nie zrobiłem w życiu nic szalonego, więc mogę powiedzieć, że uczestnictwo w programie „Rolnik szuka żony” było jedną z najbardziej zwariowanych rzeczy, na jakie się zdecydowałem – opowiada Robert Reszkiewicz.

BOCHENSKI

Prawnik, ale na gospodarstwie się zna

 - Zdjęcia trwały od maja do października. Na początku maja zostałem powiadomiony, że Monika dokonała wyboru osoby do programu. Tą osobą byłem ja. Emisja odbywała się od września na antenie TVP1 w niedziele wieczorem. Zdjęcia były realizowane pod Warszawą, m.in. w dworze w Łochowie, w gospodarstwie u Moniki na Dolnym Śląsku, a odcinek finałowy w Lidzbarku Warmińskim – wspomina Robert.

Do programu zgłaszają się rolnicy, wybierający swoich partnerów życiowych spośród kandydatów, którzy napisali do nich listy. Ci nie muszą być rolnikami, chociaż sam Robert Reszkiewicz przyznaje, że rolnictwo nie jest mu obce.

Fot. Z arch. producentów programu „Rolnik szuka żony”

Fot. Z arch. producentów programu „Rolnik szuka żony”

- Co prawda ukończyłem prawo, ale posiadamy z rodzicami małe gospodarstwo na obrzeżach Nowego Sącza. Mamy kurczaki, kaczki, króliki, więc jakąś tam działalność rolniczą prowadzę.

Programu nie brał na poważnie

Robert tłumaczy, że udział w programie traktował jako możliwość poznania nowych ludzi i doświadczenia czegoś nowego.

- Starałem się nie brać tego wszystkiego, z czym miałem tam do czynienia, na poważnie. Jako uczestnicy mieliśmy do tego, co działo się na ekranie, bardzo duży dystans. Widzowie mogli to odebrać zupełnie inaczej. Dla mnie ten program był raczej zabawą, taką ciekawą odskoczną od codzienności. Przy czym cały czas byłem otwarty na miłość i nowe znajomości.

Występy przed kamerą uczyniły Roberta bardziej otwartym i pewnym siebie człowiekiem.

- Było to dla mnie nowe ciekawe doświadczenie, na początku człowiek bardzo się boi kamery, ale w miarę upływu czasu coraz mniej zwraca na nią uwagę – mówi.

Kobiety nie dają mu spokoju

Można powiedzieć, że jego przygoda z programem „Rolnik szuka żony” jeszcze się nie skończyła, bo od czasu zakończenia nagrań do Roberta pisze i dzwoni mnóstwo kobiet z całego kraju. Nie każda chce się umówić, ale każda wykazuje zainteresowanie jego osobą.

- Sądzę, że taka sytuacja spotkała nie tylko mnie, ale i innych uczestników programu. Nie spodziewałem się jednak aż takiego zainteresowania ze strony kobiet. Z jedną z tych dziewczyn nawet się spotkałem, co będzie dalej - czas pokaże.

Czy jednak decydując się na udział w programie o ogólnopolskim zasięgu, cieszącym się tak dużym zainteresowaniem, nie spodziewał się, że prędzej czy później znajdzie się „na tapecie”?

Fot. Z arch. producentów programu „Rolnik szuka żony”

- Nie do końca. Nie zdawałem sobie sprawy, że jednorazowy udział w programie telewizyjnym wiąże się z taką popularnością. W zasadzie z dnia na dzień stałem się rozpoznawalny. Nawet gdy szedłem z rodzicami na groby 1 listopada, mijało mnie sporo osób, które mnie rozpoznały. To było takie pierwsze zderzenie z tą popularnością, jaka nagle na mnie spadła.

Szuka dobrej i miłej partnerki

 Jeśli chodzi o kobiety, Robert jest tradycjonalistą. Jakiej partnerki dla siebie szuka?

- Nie uważam, że domem ma zajmować tylko kobieta. Mężczyzna powinien dużo pomagać. Partnerskie relacje są najlepsze. Nie szukałem nikogo niezwykłego, po prostu dobrej i miłej kobiety, z którą mógłbym nawiązać nić porozumienia. Sądziłem, że będzie tak w przypadku moim i Moniki. Początkowo myślałem, że jakoś się między nami ułoży. Bardzo lubię wędkować, Monika też wspominała, że lubi naturę, spacery, również łowienie ryb. Mieliśmy jakieś tam wspólne zainteresowania. Los jednak zdecydował inaczej. Monika ma teraz innego partnera, i bardzo dobrze, niech sobie układa życie. My pozostaliśmy dobrymi znajomymi - podkreśla Robert.

To była dobra przygoda

Czy jego zdaniem pokazywanie emocji w świetle kamer sprzyja zawiązywaniu nowych znajomości?

- Można by nad tym dyskutować – stwierdza i zaznacza zarazem, że gdyby związał się z Moniką, w jego życiu musiałyby nastąpić duże zmiany. Mimo to, nie wyklucza ponownego udziału w programie.

- Gdyby pojawiła się taka możliwość, wziąłbym udział po raz drugi. Na razie nie mam jednak ani takiej potrzeby ani chęci. Poza tym, aby uczestniczyć w tego typu przedsięwzięciach, trzeba mieć czas a tego mi jak na razie brakuje.

Robert będzie miło wspominał swoją przygodę z „Rolnik szuka żony”.

- Zawarłem dużo nowych znajomości. Z osobami, które poznałem na planie łączą mnie te same wspomnienia, zdarzenia, emocje. Cały czas mamy ze sobą kontakt i liczę, że tak pozostanie - podsumowuje. 

Agnieszka Małecka

 

 

Jan Duda

Wypowiedz się w tej sprawie