TRZEŹWO MYŚLĘ – ZDROWO MYŚLĘ. Rozmowa z ANNĄ AGATĄ JURCZAK - kierownikiem Poradni Psychologii Zdrowia i Trzeźwości dla Dzieci i Młodzieży Ośrodka Profilaktyki i Terapii Uzależnień w Nowym Sączu oraz EWĄ KULIG - psychoterapeutą poradni

- Czy jeden łyk alkoholu, jeden dopalacz to już krok do uzależnienia dla nastolatka?

BOCHENSKI

Anna Agata Jurczak: - Jeden dopalacz może zabić. Łyk alkoholu niekoniecznie, ale w zależności od okoliczności spożycia i wspomnień z nim związanych, może być powodem późniejszych problemów.

Ewa Kulig: - Nigdy bowiem nie wiemy, czy ten eksperyment nastolatkowi się spodoba, czy da mu przyjemność, czy nie.

- Młodzi sięgają po substancje zakazane dla eksperymentu?

EK: - Dorośli generalnie przekazują dzieciom, że papierosy, alkohol, narkotyki są złe. Z drugiej jednak strony sami bawią się i czerpią przyjemność z picia alkoholu. Jaki więc ostatecznie do nastolatków trafia komunikat? Dorośli nie mówią prawdy! Młodzi ludzie podczas terapii opowiadają, że pierwszy kontakt z alkoholem mieli na rodzinnych imprezach. Starszy kuzyn, „dobry wujek” zagadnął: „Chodź, napij się z nami”.

AAJ: - Przypomina mi się sytuacja jednego dorosłego już pacjenta. Gdy analizowaliśmy jego pierwszy kontakt z alkoholem, okazało się, że miał 14 lat, kiedy to sami rodzice pozwolili mu wypić toast za zdrowie kuzynki na poprawinach. Został wówczas posadzony nie przy stole dla dzieci, ale razem z dorosłymi nastolatkami. W tym towarzystwie poczuł się wyjątkowy. A dodatkowo dostał przyzwolenie rodziców na picie, co później poskutkowało tym, że tych kontaktów z alkoholem było coraz więcej.

- Sami rodzice potrafią wpędzić dziecko w nałóg?

AAJ: - Robią to nieświadomie. Nie mają złych intencji, więc trudno ich za to winić.

- Ale rodzic ma poczucie winy, gdy jego dziecko sięga po substancje psychoaktywne?

EK: - Rodzice muszą mieć świadomość, że jego dziecko - niezależnie, co o nim myśli, czy co myśli o sobie sam nastolatek – może się uzależnić. To nie wynika z tego, że dziecko czy rodzic są źli, a z charakteru tych substancji, ich właściwości.

AAJ: - Także z okoliczności. Nastolatek, który umawia się na ognisko z rówieśnikami, na zakończenie nauki w gimnazjum, nie ma w planach spożywania alkoholu. Nagle jednak pojawia się czynnik, który go do tego nakłania, a takim nierzadko jest presja grupy. Jest próba picia, choć edukacja w domu była na właściwym poziomie. Gdzie zatem szukać winnego?

EK: - Często mówię rodzicom, że w wychowaniu tak jak i na drodze obowiązuje zasada ograniczonego zaufania.

- Jak rodzic powinien zareagować na tę próbę?

AAJ: - Zwykle nastolatka albo czeka awantura „na maksa” i tysiąc zakazów, albo udawanie, że nie było tematu, omijanie go. Żadna z tych form jednak nie jest dobra. Trzeba szukać „złotego środka”. Takim jest szczera rozmowa, a następnie pokazanie dziecku konsekwencji. I to nie tylko konsekwencji, jakie mają, bądź mogły mieć miejsce „tu i teraz”, ale i na przyszłość. Choć to trudne, bo młody człowiek nie jest zainteresowany tym, co będzie za pięć czy dziesięć lat: że może stracić rodzinę, dom, spać na ławce w parku...

EK: - Naturalne jest, że młody człowiek ma potrzebę eksperymentowania. Lubi ryzyko i nienawidzi nudy. Substancje psychoaktywne pozornie zaspakajają każdą z jego potrzeb. Dzięki nim może poczuć się „ważny”, „tajemniczy”, odważny, akceptowany i „dorosły”. Może też, bez odrobiny wysiłku ze swojej strony, odczuwać przyjemność i dreszczyk emocji. Ważne jest więc, by otwarcie dziecku o tym mówić. Nie kryć, że przyjemności nie ma. Ona może się pojawić już przy pierwszej próbie, ale zawsze jest krótkotrwała. Jednocześnie jednak daje zapis w mózgu, który powoduje, że nasz układ nerwowy będzie potrzebował jej coraz więcej. A niestety tolerancja jest czymś, co wzrasta. Gdy jedno piwo przestaje dawać przyjemność, sięga się po bardziej procentowe trunki, później i one dają za słabą przyjemność i w grę zaczynają wchodzić mocniejsze substancje psychoaktywne.

- Jak szybko nastolatek może się uzależnić?

EK: - Dorosły mężczyzna potrzebuje kilku lat w zależności od modelu picia, kobieta uzależnia się znacznie szybciej. Nastolatek natomiast może się uzależnić w ciągu kilku miesięcy, a nawet kilku tygodni w zależności od stylu przyjmowania substancji, okoliczności temu sprzyjających czy cech osobowościowych.

AAJ: - Dziecko próbuje w wieku 15 lat, a w wieku 16,5 mamy jego pełny obraz uzależnienia.

- Rodzice często nawet nie zdążą się zorientować, że problem zaszedł już tak daleko?

AAJ: - Z badań Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że co trzeci nastolatek nie tylko miał inicjację alkoholową, ale pije regularnie. Jeszcze bardziej przerażające są dane światowe, które pokazują, że jedna trzecia nastolatków doświadcza przyjemności ze spożywania alkoholu czy palenia marihuany i ma potrzebę kontynuowania tego, w przekonaniu nieszkodliwości. Przekazują sobie wzajemnie „instrukcję obsługi”, jak ukryć ten fakt przed dorosłymi.

- Jaka jest więc „instrukcja obsługi” dla rodziców? Jak rozpoznać, że dziecko miało kontakt z alkoholem, narkotykami, zanim będzie za późno?

AAJ: - Rodziców powinny zaniepokoić pewne zachowania dziecka. Zaraz je wypunktujemy, ale trzeba wiedzieć, że każdy z tych sygnałów traktowany osobno może niewiele znaczyć, lecz pojawienie się kilku z nich naraz, powinno wzmóc ostrożność rodziców. W grę mogą wchodzić substancje psychoaktywne.

EK: - Rodziców powinno zaniepokoić: niechęć do rozmów, izolowanie się od domowników; szybkie przemykanie się do swojego pokoju, częste wietrzenie pokoju, używanie kadzidełek i odświeżaczy powietrza; zmiana grona przyjaciół, zwłaszcza na starszych od siebie; kłamstwa, wynoszenie wartościowych przedmiotów w domu; późne powroty lub nagłe wyjścia z domu; pogorszenie się stopni w szkole; huśtawka nastroju, naprzemienne ożywienie i ospałość; nieuzasadnione zmiany nastroju (od euforii do przygnębienia); tajemnicze, krótkie telefony; rysunki i napisy związane z narkotykami; kaszel, zaczerwienione spojówki; brak apetytu (amfetamina) lub nagły jego przypływ, szczególnie na słodycze (marihuana); ucieczki z domu; posiadanie własnych pieniędzy mimo braku pracy; podbieranie pieniędzy z portfela domowników.

- Jak się przed tym ustrzec?

EK: - Z naszych obserwacji wynika, że łatwiej jest sięgnąć po alkohol dziecku, które nie ma celu, pasji, zainteresowań. Rodzice powinni je zaszczepiać w dziecku własnym przykładem już od najmłodszych lat.

AAJ: - I towarzyszyć dziecku w rozwijaniu tych pasji. Jaki osiągnie skutek ojciec, który mówi do syna, jak ważne jest uprawianie sportu, gdy sam leży przed telewizorem z kuflem piwa? Z dzieckiem trzeba zbudować więź i to ona jest głównym czynnikiem chroniącym.

- Ale czym właściwie jest więź?

EK: - Kiedy pytamy rodziców o ich relacje z dziećmi, mówią, że mają dobre. Tymczasem, szczególnie kobiety, często widzą w dziecku „przedłużenie siebie”. Chcą, by dziecko myślało tak jak one, robiło to, co one. Nie uda się jednak zbudować więzi, jeśli nie zobaczy się w dziecku drugiego człowieka, który ma prawo do własnego zdania, własnego sposobu przeżywania świata i myślenia, bez zaciekawienia się, co naprawdę myśli o tym młody człowiek. Oczywiście w oparciu o obowiązujące zasady. Ich przekazywanie i dawkowanie to nasza rola.

AAJ: - Więź to też poczucie wzajemności – możemy na siebie liczyć - ale też zaufanie, które stopniowo kształtujemy. Nie od razu przecież puszczamy dziecko samo do szkoły. Najpierw je odprowadzamy i odbieramy, później pozwalamy samemu wrócić do domu itd.

EK: - Mówiąc o czynnikach chroniących, zwróciłabym uwagę również na autorytet osób starszych, szczególnie dziadków. Dziś niestety ich rola jest marginalizowania czasem przez rodziców . Dziadkowie są lekceważeni, bo nie obsługują komórek, internet mylą z internatem. Nie widzimy, ile doświadczenia mają za sobą, i ile dzięki temu mogliby przekazać naszym dzieciom. Ważne są też wspólne posiłki, serdeczność, kontakt wzrokowy, wyjaśnianie czemu służą zasady.

AAJ: - Przed sięganiem po używki dzieci na pewno może ustrzec też przynależność do pozytywnej grypy społecznej czy angażowanie się w działania prospołeczne. Warto również wziąć pod uwagę regularne praktyki religijne – to, jak pokazują badania, bardzo silny czynnik chroniący przez uzależnieniami. Nie powinniśmy jako dorośli marginalizować też roli szkoły – zainteresowanie nauką szkolną i aspiracje edukacyjne mogą również uchronić nasze dziecko.

Fot. Katarzyna Gajdosz-Krzak

WARTO WIEDZIEĆ

Stowarzyszenie Dobre w Nowym Sączu organizuje konkurs, w którym młodzi mogą wykazać się kreatywnością i polotem przypisanym - niestety, drodzy dorośli - tylko tej grupie wiekowej. Hasło konkursu to jednocześnie nazwa całej akcji profilaktycznej, jaką stowarzyszenie realizuje we współpracy z Urzędem Miasta w Nowym Sączu: Trzeźwo Myślę – Zdrowo Myślę. Do wygrania cenne nagrody. Szczegóły tutaj

 

Projekt zrealizowano przy wsparciu finansowym Miasta Nowego Sącza 

TRADYCJATEXT

1 comment

Wypowiedz się w tej sprawie