Maciej Korzym wrócił do jedenastki Sandecji i uratował punkt

I liga, 11 kolejka. Sandecja Nowy Sącz grała dzisiaj na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Sądeczanie byli w poważnych opałach, bo punkt uratowali dopiero w 88 minucie. Podopieczni Tomasza Kafarskiego nie przegrali ligowego pojedynku w dziewięciu kolejnych spotkaniach.

Gola na wagę remisu zdobył Maciej Korzym. Weteran piłkarskich boisk od dwóch lat boryka się z kontuzjami. Więcej czasu przebywał na leczeniu i rehabilitacji. Teraz po długiej przerwie wrócił do podstawowego składu i strzelania goli. Jego doświadczenie i umiejętności strzeleckie mogą okazać się bardzo ważne dla podopiecznych Tomasza Kafarskiego.

GoldenEgo

Korzym zdobył gola już w pierwszym meczu obecnego sezonu (3-3 z Chojniczanką), ale nadal był tylko zawodnikiem rezerwowym. Dzisiaj wreszcie po długiej przerwie otrzymał szansę gry w podstawowym składzie i rozegrał pełne spotkanie.

PODBESZKIDZIE BIELSKO-BIAŁA - SANDECJA NOWY SĄCZ 1:1 (0:0)

1:0 Sabala 65, 1:1 Korzym 88.

Żółte kartki: Oleksy, Jonczy - Chmiel, Kasprzak, Małkowski, Korzym.

PODBESKIDZIE: Fabisiak - Gandara, Jończy, Modelski, Oleksy - Palawandiszvili, Płacheta, Rakowski, Sabala (84 Kostorz) - Sierpina, Wiktorski.

SANDECJA: Kozioł - Basta, Chmiel (83 Nowak), Piter-Bućko, Flis - Małkowski, Kasprzak (73 Dudzic(, Baran, Kalahur - Korzym, Gabrych (73 Kanach).

Spotkanie mogło się podobać kibicom, bo toczyło się w szybkim tempie i obfitowało w wiele sytuacji podbramkowych. Goście już w 7 minucie mogli wyjść na prowadzenie, ale po główce Gabrycha piłka minimalnie minęła słupek. W odpowiedzi w 24 minucie zaskakująco uderzył Sabala, ale Kozioł zdołał odbić piłkę. Po chwili ponownie szybką akcję przeprowadziło Podbeskidzie. Po dośrodkowaniu Płachety bliski zdobycia gola był Gandara, ale obrońca Piter-Bućko w ostatniej chwili zdołał wybić piłkę zmierzającą do bramki. Emocjonująca była końcówka pierwszej połowy. Szansę na zdobycia prowadzenia dla Sandecji zmarnował Małkowski, a dla gospodarzy Płacheta.

Drugą połowę obiecująco rozpoczęło Podbeskidzie. Tuż po przerwie Kozioł z trudem obronił strzał Sierpiny. Po chwili nieznacznie niecelnie uderzył Gandara. Okres przewagi Podbeskidzia przyniósł im wreszcie prowadzenie. W 65 minucie sytuację sam na sam z bramkarzem gości wygrał łotewski zawodnik, Sabala. Gospodarze starali się iść za ciosem i szybko podwyższyć prowadzenie. W 70 minucie Kozioł uratował swój zespół wgrywając pojedynek sam na sam z Płachetą. Sandecja przebudziła się w ostatnich 10 minutach i rozpoczął się szturm na bramkę rywali. W 82 minucie wielką szansę zmarnował Dudzic, a w 86 minucie Korzym. Jednak ostatnie słowo należało do Korzyma, który w 88 minucie wyszedł na czystą pozycję i pokonał Fabisiaka. Goście mogli to spotkanie wygrać, ale w doliczonym czasie gry znakomitą okazję zmarnował Kanach.

Fot. oficjalna strona klubu: sandecja.pl

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie