Rozmowa z Dariuszem Woźniakiem – rektorem WSB NLU w Nowym Sączu, ekonomistą

Renault2

- Komentatorzy podzieli się na dwie szkoły oceniające aktualną sytuację. Jedna jest skrajna, używa określeń z wysokiego „C”: katastrofa, armagedon. Inni mówią: kolejny kryzys, jeszcze nic wielkiego się nie stało. Która wersja jest Panu bliższa?

- Jest mi bliższa wersja, że nic takiego wielkiego jeszcze się nie stało. Ale jak będziemy kontynuować to szaleństwo, to niestety się stanie. Ryzyko związane z zachorowaniem trzeba kalkulować, przestrzegać przepisów higieny, natomiast żyć też trzeba. Mówiąc językiem potocznym: gospodarka musi się kręcić. I coraz bardziej wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę.

- Mówiąc: jeśli to szaleństwo będzie dłużej trwało, to się stanie, ma Pan na myśli zamrożenie wielu sfer życia?

- Zamrożenie wielu sfer życia i to zamrożenie odgórne. W tym momencie nie stosując się do przepisów, można podlegać karze. Tymczasem musimy mieć z czego żyć. Teraz wszyscy liczą na pomoc państwa, ale mało kto mówi, że nawet gdybyśmy liczyli na pomoc ze strony państwa, to to państwo musi z czegoś pomoc finansować. A państwo pieniędzy zamrożonych gdzieś tam w piwnicach Narodowego Banku Polskiego nie ma. Musi je mieć z podatków, a podatki są z gospodarki.

- Państwo nam pomoże w tej trudnej sytuacji pod warunkiem, że my pomożemy państwu swoją działalnością gospodarczą, od której odprowadzimy podatki. To chyba tak działa?

- Państwo to my. Pamiętajmy, że my wybieramy swoich reprezentantów, żeby podejmowali za nas decyzje w sprawach takich, na które nie mamy czasu. Taka jest generalnie istota funkcjonowania państwa. Każdy budżet, w każdym kraju nie jest z przychodów przedsiębiorstw państwowych, tylko utrzymuje się z podatników, czy to są podatki pośrednie czy bezpośrednie. To jest ponad 90 proc. budżetu każdego kraju na świecie.

- Panuje takie przekonanie, że Unia Europejska to jest tak bogaty organizm, że nawet jeśli powiedzmy dwa miesiące będzie trwał przestój europejskiej gospodarki, to te zasoby są tak duże, że wstrzyknięcie ich do obiegu, spowoduje, że Europa, mówiąc kolokwialnie, dosyć miękko sobie poradzi z tą sytuacją.

- Europa oczywiście jest organizmem w skali świata dosyć bogatym. Natomiast oceniając na ile przestoju nas stać, powinniśmy nie patrzeć na całą Unię Europejską tylko na siebie. Czy ja jestem w stanie przeżyć dwa miesiące bez źródła dochodu, bo mam jakieś oszczędności, czy żona pracuje i akurat jej sektor nie ucierpiał aż tak bardzo? W ten sposób musimy do tego zdroworozsądkowo podejść. Tak jak mówię, Unia Europejska jest zamożna w skali świata a więc prawdopodobnie stąd się biorą takie opinie.

- Rząd szacuje, że recesja wyniesie 3,5 proc., ale różne wyliczenia pojawiają się co chwilę. Jedni mówią że 3,5 proc., inni 2 proc., a może 5 proc. Czy przywiązywać do tego wielką wagę?

- Do samych obliczeń nie przywiązywałbym aż takiej wielkiej wagi. Na pewno wkroczyliśmy w kryzys i to zdecydowanie. Prognozy, które widziałam, publikowane przez duże banki światowe, organizacje, instytucje, które mają odpowiednie narzędzia, mówią o wynikach (...)

To tylko 20 proc. tekstu. Całość przeczytasz w "Dobrym Tygodniku Sądeckim" - pobierz bezpłatnie jednym kliknięciem:

 

 

 

 

Fot. Arch. WSB NLU

 

 

WIŚMAŁA2020

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.