Krynica - Zdrój: sześcioro wspaniałych, czyli czas dla młodych!

Jeżeli taka jest polska młodzież wokalna, to możemy być spokojni o losy naszej opery i operetki. Tak można podsumować koncert, który był prezentacją najzdolniejszej wokalnie polskiej młodzieży. Wieczór zatytułowany Kiepura i co dalej?, który odbył się 16 sierpnia, w szóstym dniu 52. Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju w Pijalni Głównej zakończył się dwoma owacjami na stojąco i jednym bisem.

dts

Artyści podbili serca słuchaczy. Emanowała z nich młodość, świeżość i przede wszystkim pasja wykonania. Śpiewakom towarzyszyła Orkiestra Filharmonii Zabrzańskiej pod dyrekcją Sławomira Chrzanowskiego. Przez niuanse prezentowanej muzyki oraz przez losy artystyczne wschodzących gwiazd publiczność przeprowadził Krystian Nehrebecki.

Te nazwiska trzeba zapamiętać: Lucyna Jarząbek – sopran, Alina Adamski – sopran, Daria Proszek – mezzosopran, Hubert Walawski – tenor ,Łukasz Jakubczak – bas, Adam Zaremba – baryton. O nich pewnie niebawem będzie głośno. Choć każdy z tych artystów jest inny, ma inny temperament i dysponuje innym głosem, to jednak wszyscy mają wspólne cechy: są utalentowani, odnoszą już pierwsze sukcesy zarówno na konkursach, jak i na scenach operowych, ale przede wszystkim mają ogromny w sobie urok i wielki apetyt na życie zawodowe na scenie.

Podczas wieczoru zabrzmiały najpiękniejsze arie operowe i operetkowe, często bardzo trudne, wymagające wielkiej sprawności wokalnej. Ale młodzi artyści przeszli przez te próby pomyślnie wzbudzając aplauz publiczności. Alina Adamski zachwyciła m.in. w utworze Glitter and be Gay z opery Candide Bernsteina. Z takim wdziękiem i humorem przedstawiła ten arcytrudny utwór, że publiczność nie pozwalała jej zejść ze sceny. Hubert Walawski fascynująco zaśpiewał arię Janka Gdy ślub weźmiesz z twoim Stachem z opery Janek Żeleńskiego; Adam Zaremba przepięknie wykonał arię Jeleckiego Ja was lublu z opery Dama pikowa Czajkowskiego, Lucyna Jarząbek bardzo się spodobała w arii Manon Sola, perduta, abbandonata z opery Manon Pucciniego, Łukasz Jakubczak w arii Don Basilio La calunnia è unventicello z opery Cyrulik Sewilski Rossiniego zachwycił pięknym głosem; zaś Daria Proszek pokazała swoje możliwości w arii Dalili Amour! Viensaider ma faiblesse! z opery Samson i Dalila Saint-Saensa. Było czego słuchać i było czym się wzruszać. Ten piękny koncert został przygotowany przez prof. Ryszarda Karczykowskiego, artystę, który potrafi wynajdywać talenty wokalne. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak trzymać kciuki za młodych i wypatrywać ich na polskich i zagranicznych estradach.

Na to popołudnie w Krynicy wszyscy czekali. I choć nie był to koncert festiwalowy, to jednak towarzyszył tegorocznej edycji święta Kiepurowskiego, idealnie się w nie wpisując. W dzień po prawykonaniu w Krakowie, Krynicka publiczność mogła wczoraj usłyszeć Symfonię Niepodległości Sebastiana Perłowskiego, utwór napisany specjalnie dla upamiętnienia 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Organizatorem tej niezwykłej drugiej w Polsce prezentacji było Centrum Kultury w Krynicy-Zdroju i Stowarzyszenie Ludwiga van Beethovena przy współpracy z Instytutem Promocji i Kultury Polskiej. Wystąpili: Orkiestra Akademii Beethovenowskiej, Chór Polskiego Radia oraz Górecki Chamber Choir pod batutą Sebastiana Perłowskiego. W partiach solowych można było usłyszeć fantastycznych śpiewaków znanych z polskich i zagranicznych scen: Małgorzatę Walewską (mezzosopran) i Andrzeja Dobbera (baryton). Utwór porwał publiczność, brawa były tak wielkie, że artyści zdecydowali się na bis powtórzyć poloneza, będącego środkową częścią utworu. Trudno się dziwić. Było to znakomite wykonanie. Muzyka została przedstawiona z wielką energią i z ogromnymi emocjami.

Pięcioczęściowa Symfonia Niepodległości Sebastiana Perłowskiego, jak mówili prowadzący koncert Małgorzata Janicka-Słysz i Tadeusz Deszkiewicz, została utkana z polskich hymnów, takich jak BogurodzicaGaude Mater Polonia, Rota a na finał pojawił się hymn Jeszcze Polska nie zginęła. I rzeczywiście w muzyce tej można było wysłyszeć zapowiadane motywy, które się ze sobą łączyły w niezwykłe grupy tematyczne. Warto dodać, że drugą część utworu kompozytor napisał specjalnie dla Małgorzaty Walewskiej. Ten niezwykle wzruszający fragment, w którym pojawia się wiersz Elegia o chłopcu polskim Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w wykonaniu Małgorzaty Walewskiej zabrzmiał szalenie poruszająco. Część na baryton i chór, kompozytor oparło wiersz Bagnet na broń Władysława Broniewskiego, co w interpretacji Andrzeja Dobbera robiło duże wrażenie. Ale sercem tej kompozycji okazał się polonez, piękny polski taniec narodowy, optymistyczny, wręcz radosny, który bardzo się spodobał słuchaczom. Symfonia  Niepodległości zachwyciła w Krynicy.

Dzień dopełniły także stałe cykle programowe festiwalu. W ramach porannych Krynickich Spotkań z Artystą wystąpiła Ewelina Szybilska, która w tym roku codziennie wciela się w postać Marty Eggerth (spotkanie prowadziły: Marta Lizak i Elżbieta Gładysz, przy fortepianie Krzysztof Dziurbiel). Zaś przed wieczornym koncertem, w kolejnym odcinku Uśmiechnij się z Kiepurą Ewelina Szybilska jako Marta Eggerth i Łukasz Gaj jako Jan Kiepura, pojawili się na Deptaku. Tym razem słynne małżeństwo odwiedził Maciej Miecznikowski jako Adam Didur. Jak zwykle wiele było muzyki (m.in. Kalman, Raymond, Moniuszko). I jak zwykle grała Krynicka Orkiestra Zdrojowa pod kierunkiem Mieczysława Smydy, zaś słowem oprawił Łukasz Lech.

 

Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz
rzecznik 52. Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju

zdjęcia: Marian Gdula, Andrzej Kalinowski

WIŚMAŁA2020

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.