Korzenna: 21 litrów krwi się polało. Nikogo nie bolało...

Starsi i młodsi, kobiety, mężczyźni, strażacy i cywile w niedzielę od samego rana ustawiali się w kolejce w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Korzennej, aby oddać krew. Pojawiło się 68 osób, a 48 z nich udało się podzielić bezcennym lekarstwem. Tym razem zebrano 21,6 litra krwi, a wszystko to w miłej i niemal rodzinnej atmosferze, bo akcja krwiodawstwa w OSP Korzenna prowadzona jest od jedenastu lat.

- Nie ma się czego bać, nie bolało. Zastanawiałam się, jak będę się czuć po oddaniu krwi, czy będzie mi się kręcić w głowie, będę osłabiona. Jednak ja nie czuję żadnej różnicy przed i po - przyznaje Anna Oracz, która krew oddała po raz pierwszy.

BOCHENSKI

- W niedzielę jest więcej czasu, żeby uczestniczyć w takiej akcji. W tygodniu byłoby trudniej, zwłaszcza jeśli trzeba byłoby jeszcze dojechać do Nowego Sącza. Tutaj wszystko jest na miejscu, a i atmosfera jest bardzo dobra. Kiedy wchodzi się do środka, wszyscy są mili, uśmiechnięci, żartują - dodaje mieszkanka Korzennej.

Jej obie córki należą do OSP Korzenna. Starsza wkrótce skończy 18 lat i najprawdopodobniej razem z mamą będzie uczestniczyć w kolejnych akcjach krwiodawstwa.

Rocznie w korzeńskiej remizie udaje się zebrać średnio 40 litrów krwi, co przy jedenastu latach trwania akcji, daje bardzo dużą ilość bezcennego lekarstwa. Akcja Honorowego Oddawania Krwi im. ks Artura Babika organizowana jest dwa razy w roku. Początkowo nosiła miano "Wampiriady". Imię zmarłego wikariusza z parafii w Korzennej nosi od kilku lat.

Każda akcja cieszy się sporą popularnością. Znów nie zabrakło strażaków z Obidzy, którzy zainspirowani korzeńską inicjatywą, sami niedawno zorganizowali akcję oddawania krwi. Pojawiają się osoby z Korzennej i okolic. Często widać te same twarze, jednak jest też sporo "nowicjuszy". 

- Powiedziałbym, że większość ludzi jest spoza straży. Przychodzą, żeby wesprzeć, podzielić się. Dużo ludzi też chwali, że te akcje są w niedzielę - zdradza naczelnik jednostki, Stanisław Wojtarowicz.

Na wszystkich krwiodawców tradycyjnie czekały nagrody w postaci czekolady, wafelków i soków. Wszyscy otrzymali też pamiątkowe magnesy. Tym razem każdy, kto pojawił się w siedzibie OSP Korzenna obdarowany został też odblaskiem - maskotką, podarowaną przez Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego w Nowym Sączu.

- Rozdajemy je krwiodawcom i ich osobom towarzyszącym, bo często zdarza się, że przychodzą całymi rodzinami: mąż, żona i dzieci, które wspierają rodziców - wyjaśnia Stanisław Wojtarowicz, który jak zwykle wita wchodzące do budynku remizy osoby.

- Współpracujemy z wieloma instytucjami, które w swoim statucie mają szeroko pojęte bezpieczeństwo - wyjaśnia Waldemar Olszyński, dyrektor sądeckiego MORDu. - Staramy się ze strażami pożarnymi, szkołami, fundacjami, stowarzyszeniami i samorządami współpracować i jeżeli jest taka możliwość - przekazywać odblaski, koszulki, czy też czapeczki dla dzieci i wszelkiego rodzaju gadżety, które poprawiają widoczność.

Waldemar Olszyński ocenia, że zwiększyła się już świadomość Polaków dotycząca noszenia odblasków, a same gadżety i elementy odblaskowe stają się coraz bardziej atrakcyjne.

- Kiedy kilkanaście lat temu zaczynaliśmy takie akcje, to te odblaski były takim trochę "obciachem". Nie każdy chciał z nich korzystać. Owszem, rozdawaliśmy je, zwłaszcza dla dzieci w przedszkolach i klasach 1-3, ale często to wyglądało tak, że dziecko dostało odblask i zostawiało go w domu w szufladzie. Dzisiaj widzę, że nie tylko dzieci, ale i osoby dorosłe wychodząc wieczorami zakładają opaski na rękę, wisiorki, a nawet firmy szyjące odzież wprowadzają różnego rodzaju elementy odblaskowe do ubrań i butów - mówi Waldemar Olszyński i przyznaje, że choć w Polsce wciąż przybywa pojazdów i obecnie zarejestrowane jest ich około 27 milionów, to jednak dzięki tego typu akcjom spada liczba wypadków śmiertelnych.

Sądecki MORD współpracuje z OSP Korzenna od kilkunastu lat, a dyrektor od dawna jest honorowym członkiem jednostki. Dawniej sam również oddawał krew. Teraz dopinguje syna, który uczestniczy w korzeńskiej akcji krwiodawstwa.

- To jest jeden z najważniejszych elementów pomocy innym ludziom, ofiarom wypadków. Jest tak, że właściwie nie ma dnia w Polsce bez jakiegoś wypadku. Krew jest bezcenna, w wielu przypadkach bezpośrednio ratuje życie - stwierdza Waldemar Olszyński.

WIŚNIAMAŁALIP

Wypowiedz się w tej sprawie