Jedni z miłości do muzyki tworzą, rozwijają umiejętności, wywracają swój świat do góry nogami, w całości poświęcając się pasji i dzieląc się swoim talentem z innymi. Inni przemierzają kilometry, by zobaczyć i wysłuchać idola, stoją godzinami w kolejkach, by zająć miejsce jak najbliżej sceny, wydają wszystkie oszczędności na bilety czy płyty. Jeszcze inni organizują wyjątkowe muzyczne wydarzenia, dopracowują najdrobniejsze szczegóły, by każdy koncert był niezwykłym przeżyciem tak dla publiczności, jak i artysty.

            Czymże by było nasze życie bez muzyki? Zapewne to pytanie mogliby zadać realizatorzy wyjątkowego wydarzenia, jakim jest organizowany już po raz piąty cykl pod nazwą Krynica Źródłem Kultury. Impreza cieszy się od lat dużym zainteresowaniem zarówno wśród mieszkańców Sądecczyzny jak i przyjezdnych. Koncerty organizowane w jej ramach potrafią roztopić nawet najgrubsze lody w uzdrowisku, znanym jako królestwo sportów zimowych. Na scenie Pijalni Głównej, w samym sercu klimatycznego deptaka, pojawiają się największe gwiazdy polskiej muzyki. Dziesiątki wydarzeń, tysiące sprzedanych biletów i niezliczona ilość wspomnień, to zaszczytny bilans kilku lat istnienia imprezy.

Prezydent w tekście

Tegoroczną edycję cyklu Krynica Źródłem Kultury rozpoczął koncert Macieja Maleńczuka. 12 stycznia artysta przyciągnął do Pijalni tłumy. 25 stycznia na scenie pojawił się zespół Lao Che, a dzień później Paweł Domagała. - Bardzo się cieszę, że tutaj jestem. Jesteście wspaniali. Dziękujemy wam za wszystko, bo to wszystko jest dzięki wam - zwrócił się do licznie zgromadzonej publiczności artysta. Sala pękała w szwach. Wszystkie bilety na koncert Domagały zostały wyprzedane. Tydzień później ze sceny zabrzmiała mocniejsza muzyka w wykonaniu kultowych już zespołów: Dżem oraz IRA, a tłumy śpiewały wraz z artystami największe hity. W ten sam weekend wyjątkowo odbył się też trzeci koncert - przeniesiony z początkowego terminu z powodu żałoby narodowej występ Margaret. Z tej samej przyczyny 18 stycznia odwołano koncert Kultu.

Margaret, czyli Małgorzata Jamroży, okazała się być prawdziwym wulkanem pozytywnej energii. Jak przyznała, nie była to jej pierwsza wizyta w Krynicy-Zdroju, ale pierwszy występ w tym miejscu. Inaczej niż w przypadku zespołu Happysad, który dał koncert 8 lutego. Grupa pojawiła się już we wcześniejszych edycjach krynickiej imprezy.

W tym roku na scenie Pijalni Głównej nie zabrakło też legendarnego Krzysztofa Cugowskiego. Po trzech latach do Krynicy powrócił również Dawid Podsiadło. Jego koncert przerósł chyba najśmielsze oczekiwania organizatorów - wszystkie bilety w momencie zostały wyprzedane, mimo iż występ odbył się w poniedziałek 11 lutego, a nie w weekend. Najwytrwalsi, nie zważając na mróz i sypiący śnieg, oczekiwali pod Pijalnią na długo przed otwarciem drzwi, aby zająć później jak najlepsze miejsca. Było warto. Koncert okazał się prawdziwą muzyczną ucztą. Z powodu ogromnego zainteresowania i szybkiej wyprzedaży biletów, artysta zdecydował się podczas całej swojej trasy koncertowej wystąpić w każdym z miast dwukrotnie, tak było i w Krynicy. We wtorek Podsiadło pojawił się na scenie Pijalni Głównej po raz drugi, a publiczność i tym razem dopisała.

Choć już wiele wydarzeń za nami, to jeszcze nie koniec muzycznych atrakcji. W trakcie cyklu Krynica Źródłem Kultury wystąpią jeszcze: Lady Pank, Andrzej Piaseczny oraz Kabaret Hrabi. Tegoroczną edycję zakończy koncert Ani Dąbrowskiej, który odbędzie się 22 lutego. Wtedy też poznamy zwycięzców Festiwalu Supportów, czyli najlepszy spośród zespołów rozgrzewających publiczność przed gwiazdami wieczoru w ciągu całej krynickiej imprezy.

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie