Komu prezydent Duda przynosi pecha

Sam prezes Jarosław Kaczyński już był i wspierał. Była też wicepremier Beata Szydło i też wspierała. Kto teraz wesprze? Czas pewnie na premiera Mateusza Morawieckiego. No i w odwodzie pozostaje prezydent RP Andrzej Duda. Czy jednak znajdzie czas i wesprze?

Chodzi oczywiście o wsparcie Iwony Mularczyk w drugiej turze walki o fotel prezydenta królewskiego grodu Nowego Sącza. Jaki ten gród królewski jest, każdy widzi. Niemniej pisowski matecznik – Sądecczyzna wydaje się kruszyć. Piszę to bez względu na wynik drugiej tury, gdzie w szranki staje pisowska Iwona Mularczyk i koalicjant nowosądecki KN Ludomir Handzel. A miało być tak pięknie dla PiS… Nowy Sącz, powiat nowosądecki, sejmik wojewódzki. No, niby jest pięknie, ale nie tak bardzo jak się marzyło prezesowi. Owszem jest nadzieja w PiS, czyli wygrana Mularczykowej. Ale tylko nadzieja.

Bo, jeśli się panowie Ludomir Handzel, Krzysztof Głuc i Leszek Zegzda dogadają, pozostawiając w domu swoje osobiste ambicje, to PiS mogą powstrzymać. Ale to od nich i ich wyborców zależy, nie bójmy się tego powiedzieć, los miasta i regionu. Wynik PiS w radzie miasta Nowego Sącz jest słaby. Jak przystało na matecznik 9 radnych to chyba nie jest szczyt marzeń partyjnych wodzów z ulicy Nowogrodzkiej. Rada bowiem bardzo się odmłodziła za sprawą przede wszystkim radnych KWW Krzysztofa Głuca, Koalicji Nowosądeckiej i Komitetu Obywatelskiego. W tej kolejności. Zatem PiS może, chociaż nie musi, mieć 14-osobową opozycję, czytaj anty-PiS. Taki układ w porównaniu z komfortem rządzenia przy większości w Radzie Ryszarda Nowaka (w opozycji ledwie 6 radnych PO i wahadłowy Kazimierz Sas) to klęska. Powtarzam - bez względu na końcowy wynik wyborów prezydenckich. W powiecie nowosądeckim zaś - klęska PiS jeśli chodzi o wójtów i burmistrzów.

Poza Podegrodziem, gdzie wygrał Stanisław Banach, w żadnej innej gminie czy mieście nie będzie pełnił roli włodarza ktoś przyznający się do tej partii. Wybory wygrały osoby wywodzące się spoza partyjnych układów. Poza wspomnianym Podegrodziem, nawet w radach gminnych są śladowe liczby radnych startujących ze znaczkiem PiS. Czyżby szlag miał trafić takie projekty rządowe jak budowa „Sądeczanki”, linii kolejowej Podłęże-Piekiełko (fantasta Mikołaj Wild, ten od portu lotniczego w Baranowie, obiecywał, że za parę lat w trzy godziny dojedziemy z Nowego Sącza do Warszawy pociągiem) zapowiedzianej regulacji Kamienicy?

Możliwe, bo Sądecczyzna po tych wyborach jakby nie spełniła obietnicy rządowej – bądźcie grzeczni i zagłosujcie na PiS, to wam wszystko wybudują, czego sobie zażyczycie, a jak nie zagłosujecie, to nici z tych projektów. Taktyka stratega ogólnopolskich wyborów samorządowych Tomasza Poręby ze Stróż niezbyt się sprawdziła. Nadzieja w jego ojcu Antonim, który wszedł do rady powiatu, a z nim 19 pisowców na 29 radnych. To niewątpliwie duży sukces tej partii. I oni rządzić będą powiatem. Ale powiat jedynie redystrybuuje pieniądze z Warszawy i jego rola, jak zresztą innych powiatów w Polsce, jest żadna, jeśli chodzi o moce sprawcze w polityce, a zwłaszcza w gospodarce. Jak w piosence o Cyganie, który nie sieje, nie orze, a gdzie tylko spojrzy tam zboże…

Największy i niezaprzeczalny sukces odniósł PiS w Sejmiku Małopolskim. Wreszcie będzie mógł decydować o najważniejszych inwestycjach i rozdzielać unijną kasę. Miejmy nadzieję, że nie po uważaniu. „Warczącym” samorządom zero grosza, zaś „naszym” ile tylko zechcą.

Powróćmy jednak do tytułowego prezydenta RP Dudy Andrzeja, którego ojciec ma starosądeckie korzenie. Stary Sącz przed laty wyróżnił prezydenta RP tytułem Honorowego Obywatela tego miasta. Miał on tam jednak pecha, bo niby zasadził lipę na dziedzińcu klasztornym, ale ta lipa rosła tam od lat. Z kolei w marcu tego roku na sądeckich Plantach miał zasadzić dąb z okazji 100-lecia niepodległości i 200-lecia I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Długosza. Pech chciał, że ziemia była tak zmrożona, iż nawet łopaty nie dało się w nią wbić. 3 listopada odbędą się główne obchody 200-lecia mojej kochanej Pierwszej Budy. Patronat nad nimi objął prezydent RP wraz z małżonką. Czy będzie tam serdecznie witany człowiek, który łamie konstytucję? Czy w ogóle przyjedzie, skoro Aleksander Rybski, długoletni dyrektor szkoły, przegrał wybory do rady miasta? Czyżby Andrzej Duda przyniósł mu pecha?

A co powiedzieć o Ludomirze Handzlu, przewodniczącym Towarzystwa Absolwentów i Przyjaciół I Gimnazjum i Liceum im. Jana Długosza? Czy prezydent się z nim przywita i uściśnie dłoń, wiedząc, że to kontrkandydat Iwony Mularczyk? Jeśli przyjedzie, co nie jest takie pewne, to kogo wspomoże dobrym słowem: Iwonę Mularczyk czy Ludomira Handzla? I komu przyniesie tym razem pecha?

Na koniec nuta osobista. Kiedy byłem w 11 klasie, obchodziliśmy 150-lecie naszej szkoły. To było radosne święto dla nas uczniów i dla naszych nauczycieli, pamiętających przedwojenne czasy. Jakie ono będzie teraz? Czy równie radosne w tej słynnej świątyni humanizmu, racjonalnego myślenia, dającej porządne wykształcenie (tak, tak w PRL też można było ukończyć szkołę dającą znakomite podstawy do uzyskania wyższego wykształcenia i „zrobienia” kariery niekoniecznie politycznej). Dlatego patronat prezydenta RP, który łamie konstytucję, narusza trójpodział władzy, mnie mierzi. Jednym, w tym Aleksandrowi Rybskiemu, mojemu koledze z I LO, już przyniósł pecha. Ja chcę tego uniknąć. Więc tylko odwiedzę wystawę poświęconą mojej Pierwszej Budzie.

WIŚNIOWSKI3

Wypowiedz się w tej sprawie