Kolano prezesa a sądecki magistrat

Trzeba mieć dozę perwersji, co z pewnością charakteryzuje Prawo i Sprawiedliwość, by spotkanie z drugą osobą w państwie marszałkiem Sejmu RP Markiem Kuchcińskim zorganizować w wolną, ciepłą sobotę w samo południe, jak to miało miejsce w królewskim grodzie Nowym Sączu przed blisko tygodniem. Być może organizatorzy spotkania marszałka z suwerenem liczyli na niezbyt dużą frekwencję, coby nie zakłóciło atmosfery tej podniosłej wizyty. Wszak objazd działaczy PiS po naszym pięknym kraju odbywa się pod szczytnym hasłem „Polska jest jedna”.

wsb3

Powiedzieć, że frekwencja na spotkaniu z marszałkiem Kuchcińskim była wspaniała na podobieństwo 2,5 roku rządów PiS to nic nie powiedzieć. Bo z pewnością dla sądeckich, wiernych działaczy PiS była niezła. Atmosfera podniosła, średnia wieku słuchaczy wywodów Kuchcińskiego 65+ w większości emeryci i renciści, tacy co to chętnie chodzą na spotkania z ciekawymi ludźmi. Choćby z marszałkiem Sejmu RP, no bo cóż ciekawego miałby on do powiedzenia młodym ludziom w wieku 20-40 lat. Banały i komunały. Wszystko nieźle wyglądało do czasu, kiedy ujawnili się ludzie spod znaku „gorszego sortu” i co tu dużo mówić „komuniści i złodzieje” – hasła znane i wypowiedziane przez „naszego” krajana Joachima Brudzińskiego przed paroma laty.

No więc błogi stan marszałka Kuchcińskiego i jego towarzyszy partyjnych  w Miejskim Ośrodku Kultury zakłócili gwizdami i hasłami członkowie i sympatycy Komitetu Obrony Demokracji, Nowoczesnej, także inni przeciwnicy partii rządzących. Część mieszkańców miasta pokazała zatem, że nie po drodze jest im z łamiącymi konstytucję, trójpodział władzy. Co dobrze świadczy o ich zdrowym rozsądku i realizmie politycznym.

Wielu z uczestników spotkania spodziewało się, że w obecności „drugiej osoby w państwie” padnie nazwisko kandydata PiS na prezydenta królewskiego grodu Nowego Sącza. Przecież w minionym tygodniu Rada Polityczna PiS miała przedstawić kandydatów swojej partii na stanowiska prezydentów miast do 100 tys. mieszkańców. Nic z tego nie wyszło, chociaż na sali widziano m.in. Krzysztofa Głuca namaszczonego przez prezydenta Ryszarda Nowaka na swojego następcę. Dlaczego zatem nie ogłoszono publicznie, kto ma szanse na włodarza Sącza? Jak to wytłumaczyć? Być może tym, że atmosfera spotkania, gdzie można było wyczytać hasła protestujących w rodzaju „Pycha i szmal”, „Oddaj nagrody”, „Kłamca”, „Popieramy matki w sejmie”, nie była na tyle godna, by ujawnić imię i nazwisko kandydata PiS na prezydenta miasta. Co prawda Patryk Wicher, szef partyjnych struktur miejskich PiS, zapowiedział, że nazwisko poznamy za dwa tygodnie, ale mnie się wydaje nieco inny scenariusz.

Wszystko bowiem zależy od stanu zdrowia prezesa Jarosława Kaczyńskiego a konkretnie od stanu jego kolana po operacji. Teraz czeka go rehabilitacja i miejmy nadzieję, że skuteczna. Kiedy prezes dojdzie do zdrowia, sam osobiście podejmie decyzję o kandydacie partii na pierwszą osobę w sądeckim magistracie. Jest za takim rozwiązaniem kilka przesłanek. Prezes osobiście umiłował sobie Ziemię Sądecką tak za sprawą Joachima Brudzińskiego jak i pamięci po swoim bracie śp. Lechu Kaczyńskim, prezydencie RP, który przed laty posłował z tej ziemi. Po drugie w sądeckim PiS nastąpiło pewne rozprężenie i pojawiła się mnogość kandydatów od wspomnianego Głuca po Małgorzatę Belską. Prezes w partii lubi dyscyplinę i karność, więc zachodzi pytanie, czy da wiarę „staremu zakonnikowi” Porozumienia Centrum Ryszardowi Nowakowi, czy też swojemu zausznikowi Piotrowi Naimskiemu. Ale najważniejszym będzie stan kolana prezesa. Gdy bóle miną, stan ducha prezesa się poprawi i podejmie stosowną decyzję. Od tegoż kolana, nie bójmy się powiedzieć, zależeć będzie przyszłość Sącza.

ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]