Kamery lekarstwem na patologię. Piłka po stronie PKP PLK

Kamery lekarstwem na patologię. Piłka po stronie PKP PLK

W ostatnim tygodniu marca rzuciliśmy światło na sprawę, która zbulwersowała mieszkańców Nowego Sącza. Betonowy kolos łączący Kocie Planty z osiedlem Wólki ma pozostać „ślepy” na wandalizm i patologie. Nasze teksty o braku monitoringu w planach, wywołały lawinę komentarzy. Jak się okazuje, mamy również reakcję prezydenta Ludomira Handzla, którzy oficjalnie zwrócił się do PKP PLK.

Przypomnijmy: inwestycja, która w założeniu miała być nowoczesnym i funkcjonalnym łącznikiem, w oczach sądeczan szybko stała się betonowym obiektem budzącym obawę. Informacja o braku kamer, którą najpierw zdobyliśmy nieoficjalnie, a później potwierdziliśmy u inwestora, zelektryzowała miasto. Wizja „tunelu grozy”, który zamiast ułatwiać życie, stanie się nową meliną i galerią dla wandali, była dla mieszkańców nie do zaakceptowania.

Na efekty naszej publikacji nie trzeba było długo czekać. Włodarz Nowego Sącza, widząc skalę społecznego oporu i obaw, postanowił wezwać kolejowego giganta do tablicy. Jeszcze przed świętami do dyrektora Mateusza Wanata z PKP PLK trafiło oficjalne pismo.

W związku z licznymi postulatami, które otrzymałem, zwracam się do Pana z prośbą o ponowne rozważenie montażu kamer monitoringu w przejściu podziemnym na tak zwanych Kocich Plantach w Nowym Sączu – napisał Ludomir Handzel.

Prezydent w swojej argumentacji nie gryzł się w język, punktując to, co my podnosiliśmy w DTS24: monitoring to nie luksus, a fundament bezpieczeństwa i estetyki. Co ważne, miasto zadeklarowało rozwiązanie. Kamery zamontowane przez PKP PLK zostałyby włączone do systemu pod nadzorem Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Teraz oczy wszystkich skierowane są na biurka decydentów z PKP PLK. Trudno pojąć, jak przy wielomilionowej inwestycji można było pominąć wydatek rzędu małego procenta na system kamer. Jednak w świecie wielkich korporacji kolejowych logika często przegrywa z paragrafami w projektach. Pozostaje jednak realne ryzyko, że odpowiedź zabrzmi: NIE. Wówczas ciężar odpowiedzialności spadnie na miasto. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by w obecnych czasach zostawić mieszkańców z mrocznym zaułkiem rodem z filmów kryminalnych, licząc na to, że „jakoś to będzie”. To jednak nie koniec naszych pytań.

Skoro mieszkańcy już teraz widzą tam potencjalną strefę niebezpieczną, zapytamy u źródła, jak na ten „ślepy punkt” na mapie miasta zapatruje się sądecka policja? Do tematu będziemy wracać, dopóki w tunelu nie pojawią się pierwsze kamery.

Czytaj także: Wszystko zaczęło się od tego wywiadu… Znana aktorka Edyta Budnik doceniona w miejscu, gdzie wrosły jej korzenie

fot. Michał Śmierciak

Filmoteka dts24

217 Videos