Hantle i róże. Barack Obama i Jan Duda

No to mamy prawdziwą międzynarodową sensację polityczną. Swoim rozmiarem sięgającą od Białego Domuw Waszyngtonie (DC) do Rdziostowa, gmina Chełmiec. Co łączy Baracka Obamę i Jana Dudę? Na to pytanie sami już Państwo musicie sobie odpowiedzieć.
Nasi analitycy medialni przeczesujący nocami niezmierzone głębie Internetu, poczuli w którymś momencie, że zarzucona przez nich sieć jest pełna, a połów będzie obfity. Były amerykański prezydent i polski poseł rodem z Gołkowic Dolnych pasowali w tej układance jak dwa puzzle z miliarda rozsypanych na podłodze. Zamarliśmy ze zdumienia! Ok, ale amerykański wywiad o tym nieprzypadkowym podobieństwie wiedział
dużo wcześniej, wszak analitycy Secret Serwice działają szybciej niż „Brukowiec Sądecki”. Trochę szkoda.

A oto nasze ustalenia.

Pamiętacie ostatnią wizytę Baracka Obamy w Warszawie? Niestety nie udało nam się tego potwierdzić, ale ponoć w niektórych sytuacjach prezydenta najpotężniejszego mocarstwa świata zastępował poseł Jan Duda. Nie jest specjalną tajemnicą, iż wszyscy ważni światowi politycy posiadają swoje sobowtóry. Im ważniejszy człowiek, tym więcej sobowtórów, a ci pojawiają się zazwyczaj w sytuacjach niebezpiecznych. Podczas warszawskiej wizyty Obamy szczególnie niebezpiecznych momentów nie było. W nieoficjalnej części oficjalnej delegacji największą furorę zrobiła niezapowiedziana wizyta prezydenta w fitness klubie hotelu Marriott, gdzie mieszkał.

Prezydent w tekście

Kilka lat po tym wydarzeniu zaistniało podejrzenie, że na siłowni w Marriotcie widziano jednak Jana Dudę, a nie Baracka Obamę. Amerykański prezydent miał się zwrócić w tej sprawie do polskiego parlamentarzysty słowami:

- John, może byś się za mnie kopsnął na siłkę. Strasznie mi się dzisiaj nie chce, a lekarze sprawdzają czy wykonałem plan treningowy. Rozumiesz, muszę się ruszać, u nas zdrowie jest ważne. Wiem, że wolisz przycinać róże na Rdziostowie, ale wystarczy, że pomachasz pół godziny hantlami i będzie ok.

- Oł rajt – miał na to odpowiedzieć z ochotą Jan Duda.

- Acha, podobno prezydent Andrzej Duda, to twój kuzyn. Clever boy ten Andrew. Jak on będzie jechał do Ameryki z wizytą, to koniecznie z nim przyjedź. Pokażę ci jakie fajne róże mamy w ogródku za Białym Domem – miał dodać Barack Obama, a Jan Duda zaraz po tym udał się na siłownię.

Wczoraj przez cały dzień próbowaliśmy się skontaktować z biurem prasowym byłego prezydenta USA, żeby potwierdzić nasze rewelacyjne
ustalenia, ale miły głos w słuchawce niezmiennie powtarzał, że wybrany przez nas numer nie istnieje. Co za pech! Zadzwoniliśmy więc do posła Jana Dudy z pytaniem, czy zastępował kiedykolwiek w mniej lub bardziej oficjalnych sytuacjach Baracka Obamę.

Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – odparł Jan Duda i w tym momencie połączenie z Rdziostowem zostało niespodziewanie przerwane.

(CIA)
FOT. COCKTAIL na bazie The Washington Times, ( fot. Susan Walsh)

 

Pełne wydanie "Brukowca"  znajdziesz w najnowszym numerze "Dobrego Tygodnika Sądeckiego"
https://www.dts24.pl/pobierz-najnowszy-dts/

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie