Fotopułapki dadzą zielone światło inwestycjom

Gminy należące do Związku Gmin Krynicko-Popradzkich postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Chcą udowodnić przyrodnikom, że twierdzenia o siedliskach zwierząt chronionych są nieadekwatne do realnej sytuacji. Tym samym pokażą, że blokowanie inwestycji służących rozwojowi turystycznemu gmin jest absurdem.


Muszyna, Krynica-Zdrój, Łabowa, Piwniczna-Zdrój, Stary Sącz, Rytro to gminy chętnie odwiedzane przez turystów, ale równocześnie miejsca, które właściwie nic nowego turystom zaoferować nie mogą.

GoldenEgo

- Nasze miejscowości znalazły się w obszarze Popradzkiego Parku Krajobrazowego i obszaru Natura. Okazało się, że o jakimś rozwoju turystycznym możemy tylko marzyć, bo ze względu na walory przyrodnicze nie mamy możliwości ulokowania np. wyciągu narciarskiego. Powstał pewnego rodzaju skansen, który nie może nawet podnieść standardu wypoczynku, bo nie można nic nowego zaproponować – mówi Jan Golba, burmistrz Muszyny.

Jak zauważa burmistrz Muszyny, w okresie przedwojennym minister komunikacji Aleksander Bobkowski, który był też szefem Ligi Popierania Turystyki, optował za budową centów przemysłowych, ale też obiektów turystycznych. Powstało wtedy 30 skoczni narciarskich m.in. w Zakopanem, Iwoniczu, Wiśle, Krynicy, także kolejka liniowa na Kasprowy Wierch, kolejka linowo-terenowa na Gubałówkę, tor saneczkowy na Górze Parkowej, trasy narciarskie m.in. na Jaworzynie Krynickiej. Dzięki tym atrakcjom miejscowości rozwinęły się, stając się miejscami chętnie odwiedzanymi przez turystów.

- Naukowcy, ekolodzy, RDOŚ i Ministerstwo Środowiska przez kilkanaście lat stanowczo mówili „nie” inwestycjom. Przekonywano nas, że na naszym obszarze są tak wyjątkowo cenne siedliska przyrodnicze, zwierzęta objęte ochroną, że nie można tu ulokować nic. Okazuje się, że w związku z ochroną przyrody, dzisiaj na naszym terenie spotka się częściej sarnę i jelenia, niż krowę czy konia. Tereny zostały wyłączone z zagospodarowania rolniczego, łąki zarosły krzakami, trawami, a równocześnie nie można ich też zagospodarować turystycznie. Małopolska zaczyna przez to zostawać w tyle, jeśli chodzi o turystykę zimową – tłumaczy Golba.

Dlatego Związek Gmin Krynicko-Popradzkich wziął sprawy w swoje ręce.

- Nasze argumenty nie trafiały do naukowców, którzy opierali się na opracowaniach z lat 70-80, na tej bazie tworząc mapę obszarów chronionych. Przekonywaliśmy, że opracowania zostały zrobione bez inwentaryzacji. Bezskutecznie. Dlatego jako gminy uzdrowiskowe postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce (...)

Przeczytaj więcej w "Dobrym Tygodniku Sądeckim":

Fot. Pixabay

WIŚNIAMAŁALIP

Wypowiedz się w tej sprawie