Florynka: Wiktoria Kubisz urodziła się w 1917 roku. Dzisiaj świętuje 100 urodziny

Dokładnie 1oo lat temu urodziła się Wiktoria Kubisz z Florynki. Przyszła na świat 28 września 1917 roku, w Białej Niżnej, jako jedna z bliźniaczek. Przeżyła ciężkie czasy wojny, poznała, co to strach, bieda i głód. Mimo tego zawsze była wobec ludzi pełna życzliwości.

Świętowanie rozpoczęło się już w ubiegłą sobotę Mszą św, odprawioną w domu jubilatki, którą celebrował proboszcz Florynki - Mariusz Tomaka.

Prezydent w tekście

- To moja nagroda za ciężką pracę, zasłużone lata życia, za to, że zawsze żyłam ze wszystkimi w zgodzie - dodaje wzruszona Pani Wiktoria.

Razem z jubilatką świętowało ponad 130 osób. Parafianie, rodzina, sąsiedzi, a także wójt gminy Grybów Piotr Krok, który wręczył w imieniu premier Beaty Szydło  oraz wojewody małopolskiego listy gratulacyjne. W imieniu starostwa życzenia złożył Antoni Koszyk.

Panią Wiktorię odwiedziliśmy wczoraj. Od stulatki promieniowała życzliwość i dobroć, którą można było dostrzec już od progu domu. Swoim szczerym uśmiechem naprawiłaby każde zło tego świata. Błysk w oku, z jakim opowiadała historię swojego życia, momenty wzruszeń i radości sprawiły, że nie sposób było oderwać się od słuchania.

,,Nasza babcia, to wspaniała osoba, pełna radości, zawsze uśmiechnięta. Z życzliwością przyjmuje innych i ze wzruszeniem opowiada o przeszłości. Uwielbia patrzyć przez okno, jak matka- ziemia daje na wiosnę plony" - tak Panią Wiktorię opisują jej bliscy.

Zapytana o receptę na długowieczność Pani Wiktoria stwierdza krótko: to tylko sam Pan Bóg wie, liczę na Niego i ufam Mu.

Na początku historii przenosimy się do Ameryki, do której rodzice Pani Wiktorii - Józef i Krystyna Krok wyjechali, by zarobić na chleb. Spędzili tam dwa lata. Ojciec - głowa rodziny, by zapewnić byt swoim bliskim pracował w fabryce. Po powrocie do Polski zamieszkali w swoich rodzinnych stronach, w Białej Niżnej koło Grybowa. Rodzina była liczna, a czasy ciężkie. Wraz z Panią Wiktorią wychowywało się 11 dzieci. Dla Józefa i Krystyny nie lada wyzwaniem było utrzymanie bliźniąt - Michaliny i Wiktorii oraz Andrzeja i Władysława, Antoniny, Jadwigi, Agaty,  Katarzyny, Marii, Jana, Piotra i Franciszka.

Pani Wiktoria wspomina czasy, w których, jako kilkuletnia dziewczynka potrafiła prać, gotować, krochmalić pościele. Pomagała również na roli.

-W tamtych czasach już małe dzieci musiały pracować - stwierdza. W wieku ośmiu lat została posłana na służbę, jako pomoc domowa. Zajmowała się domem i opiekowała  dziećmi, wypasła bydło i pracowała w gospodarstwie. Jak sama mówi, jej młodzieńcze lata to okres od służby do służby. Niejednokrotnie łzy cisnęły się jej do oczu, gdyż zazwyczaj na służbę trafiły sieroty.

- A ja przecież nie byłam sierotą- dodaje wzruszona i jak mówi - wszystko zniosła, dzięki modlitwie i wierze.

Piętno we wspomnieniach Pani Wiktorii, odcisnął rok 1939, kiedy to Niemcy zajęli Grybów. Opowiadając o tym wydarzeniu na chwilę zawiesza głos.

- Pamiętam to jak dzisiaj, wybuchy, huk,  krzyki ludzi, strach przed łapankami i wywozem na roboty do Niemiec - wspomina.

-Swojego przyszłego męża - Józefa Kubisza poznałam na służbie. Był sąsiadem rodziny, u której mieszkałam. Niemcy wywieźli go na roboty, ale wrócił po pięciu latach, kiedy wojna się skończyła - opowiada Pani Wiktoria.

Wzięli ślub, gdy miała 20 lat i wkrótce potem zamieszkali we Florynce. Mieli dziewięcioro dzieci, jednak troje z nich nie doczekało pierwszego roku życia. Dla małżeństwa najważniejszymi wartościami był Bóg, rodzina i praca na roli, które przekazali swoim dzieciom: Marii, Katarzynie, Jadwidze, Janowi, Antoniemu oraz Czesławowi, który zmarł w wieku 52 lat.

Z Panią Wiktorią mieszka najmłodszy syn - Antoni, któremu cała rodzina jest wdzięczna za opiekę nad mamą. Zarówno dzieci, jak i wnuki pomagają mu w opiece. Pani Wiktoria mówi, że żyje dzięki Bogu i swojej wspaniałej rodzinie, która zawsze jest przy niej.

Jeśli wierzyć powiedzeniu, że o człowieku świadczą ludzie, którymi się otacza, to Pani Wiktoria musi być aniołem, który swoją dobrocią przyciąga jak magnes. Doczekała się 12 wnucząt i 21 prawnucząt.

Pani Wiktorii, w tym szczególnym dniu życzymy dużo zdrowia i kolejnych 100 lat życia w gronie kochającej rodziny!

A jej bliskim dziękujemy za pomoc w powstaniu tego artykułu.
Fot. Grzegorz Karakuła
TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie