Dywany – co pasuje do klasycznego wnętrza?

Nie od dzisiaj wiadomo, że gustowne, zdobione dywany to jeden z najskuteczniejszych sposobów, aby nadać wnętrzu styl klasycznej elegancji. Co prawda, od pewnego czasu promuje się również gołe podłogi, lecz wydaje się, że dywany mają tę samą właściwość co futra, marmur lub złoto: po prostu stanowią stały, nieprzemijalny nośnik tego, co nazywamy elegancją i klasycyzmem. Wydaje się, że żadna moda nie jest i nigdy nie będzie w stanie zmienić tego stanu rzeczy.

wsb3

Dywany – co dają w klasycznych wnętrzach?

Podstawową zaletą estetyczną, jeżeli chodzi o dywany, jest nadanie wnętrzu ciepłego charakteru, który lepiej sprawdzi się niż goła podłoga, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z kafelkami, panelami czy deskami podłogowymi. Warto jednak pamiętać, że dywany to akcesoria niezwykle wręcz zróżnicowane jeżeli chodzi o swój potencjał estetyczny. Zupełnie inaczej będzie wyglądał dywan na przykład w pokoju dziecięcym lub młodzieżowym, a zupełnie inne kryteria będą powodować nami wówczas, gdy będziemy wybierali dywany do naszego gustownego salonu, w którym znajdują się już dębowe meble, szykowne sofy oraz drogie obrazy na ścianach. W wypadku wnętrz mieszkalnych o takim charakterze, najlepszym rozwiązaniem będą eleganckie, ręcznie tkane dywany. Warto jednak pamiętać, że to, jaki konkretnie odcień czy też rodzaj elegancji uda się nam uzyskać, w dużej mierze zależy od takich parametrów, jak sposób tkania, rozmiar, kształt czy wreszcie materia, z której zostały uszyte dywany.

Eleganckie dywany na każdą okazję

Jak wspominano, w przypadku wnętrz mieszkalnych, których właściciele chcą uzyskać efekt typowej, klasycznej elegancji najbardziej wskazanym rozwiązaniem są ręcznie tkane dywany z tradycyjnych materiałów. W grę mogą tutaj wchodzić przede wszystkim wełna oraz kaszmir. Wełna jest z całą pewnością tańsza i zapewnia wnętrzu nieco bardziej przytulny charakter. Kaszmir zaś to tkanina, która odznacza się niezwykłymi walorami kolorystycznymi a także połyskiem, jakiego nie posiada wełna. W zależności jednak od naszych potrzeb, do wyboru mamy również inne rodzaju dywanów, by wymienić tylko takie rozwiązania, jak na przykład dywany indyjskie, perskie oraz tureckie. Jak mówi w rozmowie z nami konsultant sklepu z dywanami Dywante (www.dywante.pl) – Wbrew dość rozpowszechnionemu przekonaniu, efekt elegancji w klasycznych wnętrzach można uzyskać nie tylko poprzez dywany o tradycyjnym kroju oraz kolorystyce.

Bardzo często niezwykle udane, a czasami wręcz spektakularne efekty przynosi położenie w klasycznym, eleganckim wnętrzu dywanu o orientalnej kolorystyce oraz sposobie wykonania, na przykład perskiego lub tureckiego. W tym wypadku wszystko tak naprawdę zależy od gustu oraz wyczucia osoby dekorującej mieszkanie. Dla osób, które nie czują się najmocniej w roli stylistów wnętrz, rozwiązaniem najbardziej bezpiecznym są więc dywany utrzymane w stylu klasycznym.

O czym jeszcze warto pamiętać?

Istotną, ale często lekceważoną kwestię stanowi fakt, że efekt estetyczny, jaki uzyskamy kładąc dywan w korytarzu lub salonie zależy nie tylko kolorystyki, stylu oraz sposobu wykonania dywanu, ale również od jego rozmiarów. W przypadku, gdy zależy nam na przykład na optycznym powiększeniu niewielkiego pomieszczenia, dobrym rozwiązaniem będzie niewielki, prostokątny dywan utrzymany w ciemnej tonacji. Istotny jest również kolor: dla rozjaśnienia pomieszczeń przydatne są dywany utrzymane w jasnych barwach. Z kolei w przypadku, gdy chcemy aby dane pomieszczenie cechowało się raczej stonowaną kolorystyką, najlepsze są rzecz jasna ciemne barwy.

MAGIK MAŁA
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: