„Daliśmy się ogłupić i nie mamy za co żyć”. Pracownicy Kalmaru nadal bez wypłat i korekty świadectw pracy

„Daliśmy się ogłupić i nie mamy za co żyć”. Pracownicy Kalmaru nadal bez wypłat i korekty świadectw pracy

KALMAR, protest pracowników, Stary Sącz

– Nie mamy za co żyć. Nie możemy zarejestrować się w urzędzie pracy, ani nie otrzymamy pieniędzy z zasiłku dla bezrobotnych. Nasza sytuacja jest dramatyczna – mówią jednogłośnie pracownicy i byli pracownicy starosądeckiej fabryki mebli Kalmar. Zdesperowani mieszańcy Sądecczyzny ponownie spotkali się z mediami (18 stycznia), by opowiedzieć o swojej tragicznej sytuacji. Od miesięcy nie mogą doprosić się wypłaty zarobionych pieniędzy. – Wstyd się przyznać, ale zamiast pomagać dzieciom, to pożyczam od nich pieniądze – mówi Tomasz Skrzypiec.

Pracownicy starosądeckiej firmy Kalmar od kilku miesięcy nie otrzymują wypłat. Niektórzy od sierpnia, a ci, którzy wcześniej zostali zwolnieni lub sami odeszli – nawet od czerwca ubiegłego roku. Ich sytuacja jest dramatyczna. Nie mają za co żyć, nie wiedzą, co dalej robić. Żałują, że dali się zwieść przez firmę i podpisali rozwiązanie umów o pracę za porozumiem stron. Teraz za to płacą. Pracownicy mieli usłyszeć zapewnienia od właścicieli Kalmaru, że jeżeli podpiszą rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, to wtedy zatrudni ich nowy inwestor. Na świadectwach pracy, które podpisali nie ma żadnej adnotacji, że rozwiązanie nastąpiło z winy pracodawcy, a co za tym idzie – nie mogą zarejestrować się w urzędzie pracy, aby otrzymać zasiłki dla bezrobotnych.

– Prawdopodobnie wywalczyliśmy korektę świadectw pracy, która ma nastąpić w ten piątek. W momencie, kiedy wystąpiliśmy z pismem 30 grudnia o poprawę zapisu świadectwa pracy, otrzymaliśmy odpowiedź odmowną. Pracodawca uznał, że te nasze żądania są bezzasadne – mówi  Tomasz Skrzypiec, pracownik Kalmaru, któremu spółka zalega z wypłatami.

Pracownik spółki zaznacza, że wszyscy zostali oszukani, ponieważ ciągle słyszeli zapewnienia, że umowa między starą, a nową spółką jest podpisana.

Byliśmy zapewniani, że będzie praca, będą zamówienia. Mamy informacje, że nowy właściciel reprezentuje bardzo prężną firmę, stabilną finansowo i też mieliśmy nadzieję, że będziemy u niego pracować. Niestety tak nie jest, bo stary właściciel – pan Kaleta, nie chce podpisać umowy z nowym – dodaje Tomasz Skrzypiec.

Pracownicy jednogłośnie zaznaczają, że są ofiarami „starego” pracodawcy, bo on, jak twierdzą, „wpakował” ich w problemy. Mówią otwarcie, że zależy im na pracy, lecz jeśli takowej nie będzie, to chcą mieć możliwość rejestracji w urzędzie pracy i starania się o zasiłek dla bezrobotnych.

–  Największym problemem są zaległe wynagrodzenia, bo nie mamy środków do życia. Są to wynagrodzenia z trzech miesięcy od starego właściciela i jednego miesiąca od nowego. Mam nadzieję, że problem chociaż częściowo się rozwiąże i dostaniemy poprawę świadectw pracy – podkreśla pracownik Kalmaru.

Dwie spółki

Pracownicy Kalmaru ciągle słyszeli, że wypłata będzie za dwa tygodnie, za tydzień, wkrótce… – Daliśmy się ogłupić i dlatego pracowaliśmy bez wypłat – kwitują sytuację.

– Jesteśmy pracownikami dwóch spółek: spółki cywilnej i spółki z.o.o. W tej chwili w Sądzie Rejonowym w Krakowie toczy się postepowanie upadłościowe wobec spółki z.o.o. i postepowanie sanacyjne wobec spółki cywilnej. Postępowanie sanacyjne toczy się od sierpnia ubiegłego roku. 23 stycznia ma się odbyć posiedzenie sądu w sprawie spółki cywilnej – wyjaśnia Tomasz Skrzypiec, który w imieniu wszystkich pracowników rozmawiał z mediami na środowym spotkaniu (18 stycznia).

Zaległe wynagrodzenia pracowników mogą być wypłacone przez Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych tylko wtedy, kiedy sąd wyda decyzję w sprawie sanacyjnej, bądź upadłościowej jednej i drugiej spółki. Od daty decyzji sądu trzeba będzie odczekać miesiąc i dwa tygodnie i dopiero wtedy będzie można złożyć wnioski o zwrot wynagrodzeń.

Problem polega na tym, że im dłużej będzie trwało jedno i drugie postępowanie, tym jest większe prawdopodobieństwo, że te nasze należności się przeterminują, ponieważ fundusz wypłaca należności, których wymagalność nie przekracza roku – zaznacza Tomasz Skrzypiec.

Sytuacja w jakiej znalazło się przedsiębiorstwo jest o tyle szczególna, że jak zapewnia załoga – na meble ze Starego Sącza cały czas był popyt. Zamówień nigdy nie brakowało, ale pieniędzy brakło.

Trudna sytuacja

Nikt z przedstawicieli Kalmaru nie wyszedł, aby w obecności mediów porozmawiać z pracownikami i wyjaśnić sytuację. Zamiast tego, jedna z pracownic biurowych przekazała podpisane przez właściciela Marka Kaletę oświadczenie. Poniżej pełna jego treść:

Na trudną sytuację ekonomiczną w spółce miało wpływ kilka czynników, uprzednio COVID-19 (lockdown, zmniejszenie produkcji, zamknięcie na wiele miesięcy sklepów sieci handlowych w Polce i w Europie, które były odbiorcami towarów produkowanych przez spółkę, zaburzenie łańcucha dostaw, które spowodowały perturbacje produkcyjne już nawet po lockdownach). Istotne jest również to, że spółka z uwagi na konstrukcję przepisów dotyczących tzw. tarcz antykryzysowych, nie mogła z nich skorzystać i z wszystkimi skutkami pandemii musiała zmierzyć się wyłącznie w oparciu o własne zasoby. Następnym problemem, który stanął na drodze był wybuch wojny w Ukrainie, skąd firma importowała surowce. Pojawiły się problemy z dostępnością, skutkiem czego firma była zmuszona poszukiwać innych dostawców materiałów, którzy sprzedawali po cenach znacznie wyższych, niż przed wybuchem wojny.

Jak wszyscy wiemy, trwająca wojna spowodowała również znaczący wzrost kosztów energii niezbędnych do produkcji mebli. Z drugiej strony, klienci z którymi spółka zawierała długoterminowe kontrakty, nie znajdowali zrozumienia dla tych argumentów i nie byli skorzy do renegocjacji cen, wcześniej ustalonych.

Powyżej opisane wydarzenia doprowadziły do zachwiania sytuacji firmy, przede wszystkim płynnościowej. Wyczerpane zasoby finansowe uniemożliwiały w pełni i terminowo regulować zobowiązań. Pomimo tych trudności, spółka posiada grono odbiorców, gotowych w dalszym ciągu kupować jej produkty.

Firma Kalmar ma duży potencjał i widząc szanse na poprawę swej sytuacji w niedalekiej przyszłości, właściciele postanowili złożyć wniosek o przeprowadzenie postępowania sanacyjnego – w sierpniu 2022 roku. W ramach tego postępowania spółka podjęła współpracę z nowym podmiotem, potencjalnym inwestorem, który deklarował wsparcie spółki w procesie sanacyjnym. Jednakże, po rozpoczęciu współpracy, która obejmowała m.in,. zatrudnienie pracowników naszej spółki, podmiot ten postawił warunki dalszej współpracy, które były nie do zaakceptowania (o szczegółach nie będę informował, jako że sprawy te nie są zakończone i informowanie o nich publicznie mogłoby spółce zaszkodzić).

Obecnie prowadzimy rozmowy z dwoma innymi potencjalnymi inwestorami. Liczymy, że będą one owocne. Mamy nadzieję, że uzyskamy środki na wypłatę wynagrodzeń pracowników i pracownicy zostaną z nami, a nasza spółka w niedalekiej przyszłości zacznie wychodzić na prostą i będzie się nadal rozwijać, tak jak to było przez ostatnie 30 lat, które przypada w tym roku.

Czytaj także: Sprawa „Ognia” odroczona. Syn chce ponad 10 mln zadośćuczynienia i ponad 2 mln odszkodowania

Fot. Iwona Kamieńska 

Share on twitter
Share on facebook