Sprawa „Ognia” odroczona. Syn chce ponad 10 mln zadośćuczynienia i ponad 2 mln odszkodowania

Sprawa „Ognia” odroczona. Syn chce ponad 10 mln zadośćuczynienia i ponad 2 mln odszkodowania

Ogień, Józef Kuraś, Zbigniew Kuraś

Do 20 lutego został odroczona rozprawa dotycząca zadośćuczynienia dla rodziny Józefa Kurasia ,,Ognia” – tak zdecydował Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. Syn Zbigniew Kuraś domaga się 10 mln złotych zadośćuczynienia, 2 mln 261 tysięcy odszkodowania oraz 71 tysięcy na pomnik upamiętniający jego ojca. Swój wniosek opiera na ustawie lutowej, czyli ustawie o uznaniu za nieważne orzeczeń deprecjonujących za walkę na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego.

Sprawa trafiła na wokandę w listopadzie 2017 roku. Syn „Ognia” uważa, że jego ojciec był osobą niesłusznie represjonowaną przez komunistyczne organy ścigania w związku z podejmowaniem przez niego działalności niepodległościowych. 75-latek chce przywrócić dobre imię swojemu ojcu – walczy o jego społeczną rehabilitację i zadośćuczynienie doznanych krzywd oraz odszkodowanie i zadośćuczynienie za krzywdy, jakich doznał jego ojciec, a później jego rodzina.

Wówczas Zbigniew Kuraś domagał się od państwa polskiego zadośćuczynienia w kwocie miliona złotych i dodatkowo 50 tysięcy złotych na upamiętnienie Józefa Kurasia ,,Ognia”. 11 lutego 2019 roku Sąd Okręgowy w Nowym Sączu oddalił wniosek i nie uwzględnił żądania zadośćuczynienia. Wówczas sąd uznał, że mężczyźnie nie należy się odszkodowanie, bo jego ojciec nie został zabity przez UB, tylko popełnił samobójstwo.

Wówczas zarówno prokurator, jak i Zbigniew Kuraś złożyli dwie niezależne apelacje. Proces. Sąd zwrócił się do Instytutu Pamięci Narodowej w tej sprawie i poprosił o opinię. IPN nie zmienił swojego stanowiska, z którego wynika, że mjr Józef Kuraś „Ogień” działał na rzecz niepodległościowego państwa polskiego. Co więcej, historycy twierdzą też, że Kuraś targnął się na swoje życie, gdyż wiedział, że nie ucieknie już z obławy UB, która po złapaniu poddałaby go torturom, a następnie straciła. Sąd Apelacyjny w Krakowie, po otrzymaniu opinii IPN uchylił wcześniejszy wyrok i uznał, że samobójstwo Józefa Kurasia było zdeterminowane przez funkcjonariuszy UB.

Od 2017 roku powstały trzy obszerne opracowania IPN, za które odpowiada dr Maciej Korkuć. Opinie jest jednoznaczna – działalność „Ognia” dotyczyła walki o niepodległość.

17 stycznia w sali 025 o godzinie 9:00 w Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu ponownie rozpoczął się proces dotyczący Józefa Kurasia. Sprawę jednak odroczono do 20 lutego z powodu wniosku pełnomocnika MSWiA o wyłączenie go z procesu, tak by strony mogły się z nim zapoznać.

– Na każdym kroku Zbigniew Kuraś był piętnowany. Od samego początku funkcjonował z piętnem ojca bandyty – tak był nazywany, szykanowany. Nawet jego perypetie miłosne były również naznaczone tym piętnem. Niewykluczone, że jego ścieżki życiowe potoczyłyby się zupełnie inaczej, gdyby ta sprawa została wyjaśniona i ujrzała światło dziennie znacznie wcześniej – podkreślała reprezentująca syna „Ognia” mecenas Anna Bufnal.

Adwokatka zaznacza, że kwota, której Zbigniew Kuraś się domaga, jest jedynie propozycją wyceny doznanej przez jego ojca krzywdy i nie jest wiążąca dla sądu, bo ciężko jest wyliczyć w sposób matematyczny ile warte jest życie danego człowieka.

– Syn Zbigniew Kuraś walczy o prawdę o swoim ojcu. Po ponad 70-latach zdecydował się skierować sprawę do sądu. Teraz tę walkę w jego imieniu toczymy również my od ponad pięciu lat, dążąc do tego, żeby zostało zajęte stanowisko, czy Józef Kuraś był dla państwa polskiego bohaterem, czy bandytą. Poza salą sądową władze zajęły stanowisko, zwiększając tytuł wojskowy, podnosząc rangę tego tytułu, czy stawiając pomnik dla Józefa Kurasia – zaznacza Anna Bufnal.

Wnuk Juliana „Lamparta” Zapały Marek Zapała reprezentujący Niezależny Światowy Związek Żołnierzy AK w Krakowie również pojawił się na sali rozpraw 17 stycznia. Jak zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami, ma sporo zastrzeżeń do opinii IPN na temat „Ognia” przygotowanej przez dr Macieja Korkucia.

– Tej sprawie przyglądamy się od dawna, ponieważ nasze rodziny walczyły o byt niepodległego państwa polskiego. Nasi przodkowie byli żołnierzami I Pułku Strzelców Podhalańskich. Uzyskaliśmy informacje, że „Ogień” był przede wszystkim dezerterem z Armii Krajowej. Ponadto był – a to jest  i to jest pomijane we wszystkich opiniach doktora  Korkucia, był wrogiem AK, później był komendantem Milicji Obywatelskiej śledził i wydawał rozkazy dotyczące akowców – mówił Marek Zapała.

Więcej o sprawie pisaliśmy: Sprawa „Ognia” wraca na wokandę. Syn walczy o dobre imię ojca oraz o 10 milionów

Fot. pixabay.com.
Źródło cyt. mecenas Anny Bufnal i Marka Zapały:
Nasza Telewizja Sądecka NTV
Share on twitter
Share on facebook