Pod rozgwieżdżonym niebem, w mroźne, czasem deszczowe północe, w blasku płonących wysoko ognisk, na sądeckim osiedlu Wólki rozbrzmiewa donośne: „Bóg się rodzi…”. W tym roku taka niezwykła pasterka w plenerze odbędzie się tu po raz dwudziesty piąty.

WSB2020


Zaczęło się od… wyjazdu do Anglii. Piotr Gawron spędzał tam święta Bożego Narodzenia. Był zdziwiony, kiedy goszczący tam ksiądz zaproponował, że odprawi pasterkę przy wigilijnym stole. Ale duszpasterz wyjaśnił, że Jezus jest wszędzie, stół świąteczny jest miejscem wyjątkowym, więc może być i pasterka.

***

- W 1993 r. zostałem wybrany prezesem zarządu spółdzielni mieszkaniowej. Pamiętałem o tej angielskiej pasterce. To była kanwa. Tu na Wólkach w kościele św. Kazimierza na pasterkach bywało tylu wiernych, że często trzeba było i tak stać na zewnątrz. Pomyślałem więc, że… może by tak zorganizować pasterkę przy ołtarzu polowym – wspomina Piotr Gawron.

Oczywiście od idei do realizacji droga była daleka. Swój pomysł przedstawił na spotkaniu rady nadzorczej. Potem „trzej królowie”, czyli on, Stanisław Motyka i Wacław Janik udali się do księdza proboszcza Stanisława Czachora w delegacji.

- Ksiądz był zaskoczony pomysłem, ale zaczęliśmy argumentować, że organista już jest - mój brat Jacek Gawron, ołtarz zrobimy w formie szopki, a do środka wstawimy farelki, żeby odprawiającemu księdzu było ciepło – wspomina inicjator przedsięwzięcia. – Potrzebne było jeszcze odpowiednie miejsce. Ówczesny prezydent Jerzy Gwiżdż obiecał wcześniej, że na Wólkach powstanie boisko. I rzeczywiście w listopadzie przyjechała ekipa, boisko powstało, zatem miejsce było. W ten sposób ksiądz Czachor wyjścia już nie miał. Powiedział, że daje nam dwóch księży, młodych, którzy może podołają na tym mrozie. To był ksiądz Krzysztof Wąchała, obecnie proboszcz w Nowym Wiśniczu i ks. Stanisław Porębski, obecnie proboszcz w Ropie – śmieje się.

Wtedy, na tę pierwszą pasterkę, organizatorzy przygotowali szopę z desek, którą obili słomą. W środku stanął stół – ołtarz. Mróz nie był wielki. Przybyło może czterystu wiernych. Ale ta plenerowa msza miała tak niezwykłą, rodzinną i świąteczną atmosferę, że za rok nie sposób było jej nie zorganizować. - A potem już co roku ks. Stanisław Czachor, potem ks. Jan Siedlarz, wydawali zgody
i wyznaczali księży do prowadzenia. Jedynie raz przez te lata, w 2000 r. z racji roku jubileuszowego, pasterka nie odbyła się w plenerze. Ale po roku znów wróciła na świąteczne Wólki.

***

Z każdym rokiem msza odprawiana o północy z 24 na 25 grudnia przyciąga coraz więcej wiernych. W ubiegłym roku było ok. 2,5 tys. osób, nie tylko mieszkańców Wólek czy Sącza, ale też przyjezdnych, którzy specjalnie przybywają na to wydarzenie.

- Na trzeciej pasterce, Ryszard Florek – prezes firmy Fakro, który zresztą był chyba na wszystkich pasterkach na Wólkach, zaproponował, żeby wziąć drzewo spod jego domu i rozpalić ogniska. Od tego czasu firma pana Florka przygotowuje osiem ognisk, które dają nie tylko ciepło, ale też niezwykły klimat pasterskiej nocy. A po piątej pasterce pan Florek zaproponował, że zrobi nam szopkę składaną, ze schodami i stołem. Do tej pory ją mamy, nie trzeba budować nowej, tylko ją rozkładamy – wspomina Gawron, swoisty kronikarz pasterek na Wólkach.

- W 2002 r. przybył do parafii ks. Jan Siedlarz, ks. Czachor odszedł na emeryturę. 24 grudnia temperatura miała być poniżej minus 30 stopni. Ksiądz ogłosił, że pasterka się odbędzie, ale jeśli temperatura nie spadnie poniżej minus 10 stopni. Tymczasem w wigilię temperatura wynosiła minus 24 stopnie. Rozdzwoniły się telefony mieszkańców. Uzgodniono więc, że jeśli tylko któryś ksiądz się zgodzi, to pasterka się odbędzie. Przybył ks. Andrzej Krajewski, który zresztą odprawił w sumie 11 naszych pasterek. Do historii przeszło jego ówczesne kazanie. Cytując, brzmiało ono: „Bóg się rodzi. Radujmy się. Amen” – śmieje się Piotr Gawron.

Ta pasterka zapamiętana została jeszcze z jednego powodu. Jacek Gawron ze względu na silny mróz, nie mógł osobiście grać. Nagrał więc wcześniej melodie, ale ponieważ nie był w stanie płytki przewinąć, więc… na tym mrozie śpiewano kolędy ze wszystkimi zwrotkami. To była historyczna pasterka. Ale bywały też inne, pamiętne, jak choćby ta, gdy w wigilijną noc było tak ciepło, że spotkanie na Wólkach trwało do 2. w nocy i przerodziło się w swoisty festiwal kolęd, bo nikomu nie chciało się wracać do domu.

***

Tegoroczna, 25. jubileuszowa pasterka będzie specjalna. Zaproszeni zostali wszyscy księża, którzy przez te lata prowadzili na Wólkach pasterki. Kolędy zaśpiewają siostry Szafrańskie. Będą też inne atrakcje. Ale przede wszystkim będzie niezwykła, świąteczna, rodzinna atmosfera tej jedynej, wyjątkowej nocy. Warto tam być.

Czytaj „Dobry Tygodnik Sądecki” - kliknij i pobierz bezpłatnie cały numer:

MAGIK MAŁA

Wypowiedz się w tej sprawie

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.