Miał być funkcjonalny łącznik, a powstał betonowy kolos, który już teraz budzi obawy, a jeszcze nie został otwarty. Nowe przejście podziemne z Kocich Plant na Osiedle Wólki przypomina mały dworzec, ale zamiast podróżnych, może przyciągać wandali, pijaczków i drobnych cwaniaczków. Najgorsza wiadomość? Inwestor oficjalnie potwierdza: w tym mrocznym zaułku NIE BĘDZIE monitoringu!
Mieszkańcy na Wólkach długo walczyli o przywrócenie przejścia, które miało być zlikwidowane, jednak to, co otrzymali, wprawia w osłupienie. Zamiast prostego traktu przez tory, PKP PLK zafundowało nowosądeczanom rozległą, betonową przestrzeń, która już na etapie budowy wygląda przytłaczająco.
Choć termin otwarcia planowano na grudzień ubiegłego roku, na miejscu wciąż panuje rozgardiasz. – Budowa przejścia na ulicy Wolskiej jest na końcowym etapie. Pozostały prace w sąsiedztwie budowli, brukowanie i montaż balustrad – wyjaśnia Piotr Hamarnik z PKP PLK, w rozmowie z naszą redakcją.
Ale to nie brak kostki brukowej przy wejściach jest największym problemem. Prawdziwy strach budzi to, co stanie się po zmroku.Mieszkańcy nie mają złudzeń: takie betonowe pustynie błyskawicznie stają się „oazami” dla osób szukających ustronnego miejsca do picia alkoholu czy załatwiania potrzeb fizjologicznych. Brak monitoringu to wręcz zaproszenie dla wandali ze sprayami i „podejrzanego elementu”.
Niestety, nasze nieoficjalne informacje się potwierdziły. Inwestor nie zamierza zdalnie pilnować tam porządku. – Zakres inwestycji nie przewiduje wyposażenia tego obiektu w monitoring. Utrzymanie przejścia będzie leżeć w gestii samorządu – dodaje przedstawiciel kolejowej spółki.
W Nowym Sączu doskonale znamy ten scenariusz. Tunel pod torami przy ulicy Zielonej przez lata był symbolem smrodu i śmieci. Mieszkańcy boją się powtórki, że przejście na Wólki stanie się kolejnym „zakątkiem wstydu”.
Bez kamer i realnego nadzoru, nowa przeprawa zamiast ułatwiać życie, może stać się pustym, niebezpiecznym tunelem, którego nowosądeczanie będą po prostu unikać. Czy za duże pieniądze wybudowano nam miejsce, do którego strach będzie posłać dziecko lub wejść samemu po zmroku? Wiemy, że to zarówno teren jak i inwestycja PKP PLK, ale zwrócimy się do Urzędu Miasta z pytaniem, czy mają w planach jakieś działanie.
Czytaj także: Remont na Kilińskiego i Husarskiej. Termin finału może zaskoczyć















































































































































































































































