Zamordowana w Katyniu córka gen. Dowbor-Muśnickiego – weryfikacje i sprostowania

Zamordowana w Katyniu córka gen. Dowbor-Muśnickiego – weryfikacje i sprostowania

W ostatnich latach pojawiło się sporo publikacji o wyszkolonej i zaślubionej na Sądecczyźnie lotniczce Janinie Lewandowskiej. Oprócz tego, że faktycznie była córką gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego i zamordowano ją w Katyniu, wiele pozostałych danych z ckliwych artykułów rocznicowych jest bałamutnych i nie wytrzymuje weryfikacji w źródłach ani konfrontacji z faktami, przez co służy nie historii, lecz mitologii.

Jej ojciec-generał przyszedł na świat w Garbowie (obecnie Stary Garbów) koło Sandomierza, gdzie ok. pół wieku wcześniej powito najsławniejszego rycerza polskiego Zawiszę Czarnego. Urodzona w 1908 r. córka Janina kształciła się na śpiewaczkę, ale interesowała też szybownictwem i spadochroniarstwem, zostając w 1930 r. pierwszą Europejką, która wykonała skok spadochronowy z wysokości 5 km.

Czy ukończyła szkołę pilotów?

Przed II wojną światową zdążyła ukończyć kursy radiotelegraficzne oraz ponoć Wyższą Szkołę Pilotów na lotnisku w podpoznańskiej Ławicy, co wydaje się mało prawdopodobne, bo już w 1920 r., a więc kiedy miała 12 lat, ten ośrodek szkolenia przeniesiono do Grudziądza. No, chyba że WSz Pilotów zaliczyła nie w Ławicy, lecz w Grudziądzu. Inne źródła podają, że chodzi o Szkołę Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Według legendy miała przystąpić do II wojny światowej w stopniu podporucznik-pilotki rezerwy, co też w świetle poniższych wyjaśnień wydaje się jednak mocno wątpliwe…

Niemniej jednak spełniła rycerski testament ojca-generała-krajana Zawiszy Czarnego: „Moje dzieci winny pamiętać, że są Polakami, że pochodzą ze starej szlacheckiej i pięciowiekowej nieskazitelnej przeszłości i że ich ojciec dołożył wszelkich swych możliwości dla wskrzeszenia Polski w jej chwale i potędze. Ma za to prawo żądać od swego potomstwa, by nazwiska naszego niczym nie splamiło”.

Czy wsiadła do samolotu?

Jej udział w faktycznie pełnoskalowej wtedy wojnie budzi dalsze wątpliwości. Niemiecki atak niemal kompletnie zdezorganizował bowiem polską obronę i z tego bierze się brak pewnych informacji. Podaje się np., że w czasie kampanii wrześniowej w wojnie obronnej z Niemcami w 1939 r. zameldowała się w Bazie Lotniczej nr 3 na lotnisku Poznań-Ławica.

Czyli wynika z tego, że od razu źle trafiła, bo już 31 sierpnia prawie wszystkie samoloty 3. pułku lotniczego, który tam stacjonował, przebazowano na lotnisko w Lublinku, a potem przenoszono na wschód w miarę błyskawicznych postępów czynionych przez najeźdźcę. Dla osłony samego lotniska w Ławicy pozostawiono zaledwie 3 maszyny PZL-11 i trudno spodziewać się, żeby którąś z nich powierzono akurat ochotniczce. Ale być może zdążyła przed przebazowaniem i wycofywała się razem z kadrą 3. plot?

Bardziej prawdopodobna wydaje się wersja, że kiedy 3 września zgłosiła się na lotnisku w Ławicy i dowiedziała się, że pułku tam nie ma, ruszyła w jego ślad w kierunku Lublinka. Jak wiadomo, podróż wtedy nie była łatwa, bo wiązała się z przedzieraniem przez kolumny wojska z rozbitych oddziałów i rzeki uchodźców oraz chowaniem przed ostrzałem i nalotami. Niemniej miała dogonić tabor Bazy Lotniczej nr 3, dowodzony przez kpt. Józefa Sidora, już w Nekli, a zatem jeszcze daleko… przed Lublinkiem.

Z cofającą się formacją musiała przedostać się na tereny zagarnięte 17 września przez ZSRR. 22 września trafiła bowiem do niewoli tego okupanta. Zgodnie z legendą została ponoć zestrzelona (przez Niemców lub Rosjan, relacje znowu są rozbieżne) w samolocie w okolicach Husiatyna (obecnie Ukraina), ale dr Michał Krzyżaniak, dyrektor Muzeum Powstańców Wielkopolskich w Lusowie (gen. Dowbór-Muśnicki dowodził tym powstaniem, potem mieszkał w Lusowie i tamże jest pochowany), twierdzi: „Nie mamy pewności, czy w ogóle miała okazję wsiąść do samolotu. Wiele wskazuje na to, że w gronie lotników dostała się do niewoli”.

Czy była oficerem i od kiedy miała mundur? (…)

Sięgnij po cały tekst w świątecznym wydaniu DTS – za darmo pod linkiem:

Filmoteka dts24

217 Videos