Z przytupem i omdleniem, czyli zaręczyny po sądecku

Sposobów na oświadczyny jest mnóstwo. Jedni klasycznie - klękają na kolano z bukietem róż w kameralnej restauracji. Inni np. proszą o rękę swoją wybrankę w przestworzach skacząc ze spadochronem, tak jakby decyzja o zaręczynach była niewystarczającym aktem  szaleństwa i odwagi. Niebanalne pomysły na oświadczyny mają też sądeczanie.

Na Pannonice

Takiego finału Pannonica Folk Festival 2017 nikt się nie spodziewał. Wówczas sądeczanka Paulina Szymczyk powiedziała „tak” Dawidowi Stolarczykowi. Było omdlenie, chwile grozy, nosze, ratownicy medyczni i zaręczyny z bukietem krwisto-czerwonych róż w tle. Paulina pochodzi z Białej Niżnej, dwa lata przed zaręczynami wyjechała do Dawida, do Francji. Chłopak był już tam od kilku lat. Miłość jak z bajki. Żyli razem na Lazurowym Wybrzeżu we Francji. Do Polski wrócili kilka dni przed Pannonicą. Jeszcze długo po zaręczynach Paulinie z emocji drżały ręce. Oświadczyn zupełnie się nie spodziewała.

Pomysł na taki sposób poproszenia o rękę wybranki serca zrodził się w głowie Dawida podczas pierwszego dnia festiwalu. Mężczyzna w rozmowie z ochroniarzami przyznał, że chciałby, aby wpuścili go na scenę. Chciał wejść i po prostu oświadczyć się ukochanej. W akcję jednak wkroczyli nowosądeccy ratownicy medyczni, ochroniarze z firmy Sokół i przyjaciele pary. Natychmiast powstał scenariusz. Nastał finałowy dzień Pannoniki. Dawid powtarzał dziewczynie, że źle się czuje. Na scenie kończyła swój koncert grupa Fanfare Ciocărlia, pochodząca z północno-wschodniej Rumunii. Stało się, chłopak „zemdlał”. Na pomoc ruszyli ratownicy medyczni z Nowego Sącza, zabrali go na nosze i zanieśli pod scenę.

Paulina mocno się martwiła o swojego ukochanego, jednak jeden z ratowników był przy niej i zapewniał, że sytuacja jest opanowana. Dawid pojawił się na scenie, zaprosił dziewczynę do siebie i uklęknął przed nią, zapewniając, że już do końca życia chce budzić się obok niej.

- Czy zostaniesz moją żoną?
- Tak!
- odrzekła wzruszona Paulina, wtulając się w ukochanego. Niejedna łza się w oku zakręciła. Dzisiaj zakochana para jest już małżeństwem.

Wśród klasyków 

O tych zaręczynach było głośno. Krzysztof Korczyński z Nowego Sącza - miłośnik starych samochodów i szczęśliwy posiadacz czerwonego Fiata 126p przez trzy tygodnie, w pełnej konspiracji, przygotowywał oświadczyny na sądeckim rynku. Postanowił zorganizować zlot pojazdów klasycznych, bo właśnie na nim chciał poprosić o rękę wybrankę swojego serca. W najdrobniejszym szczególe zaplanował ten dzień, zadbał o zdobycie wszystkich niezbędnych pozwoleń, odwiedził w tej sprawie m.in. prezydenta Ryszarda Nowaka. Zatroszczył się także o to, by podziękować uczestnikom i wręczyć pamiątkowe upominki. Nadszedł ten wyjątkowy dzień 16 lipca 2016 r. Dziewczyna niczego się nie spodziewała. Mimo iż pogoda nie dopisała, na rynku pojawiło się ponad 30 klasyków. Krzysztof przywiózł wybrankę na miejsce i pośród samochodów uklęknął i poprosił o jej rękę. Posypały się gromkie brawa i moc gratulacji.
Zorganizowałem zlot starych, klasycznych pojazdów w Nowym Sączu po to, aby pokazać kwintesencję tego, z czym Asia będzie dzielić moje życie – mówił tuż po zaręczynach świeżo upieczony narzeczony.

Na scenie

Ciepły lipcowy piątek 2017 r. Na sądeckim rynku odbywał się koncert polsko-brazylijski. Na scenie występowały dwa zespoły Sądeczanie i Wisła. W pewnym momencie tancerz Dawid Bulzak uklęknął z bukietem czerwonych róż w dłoni i poprosił o rękę Edytę Golonkę. Para od wielu lat była związana z zespołem Sądeczanie. Właśnie dzięki miłości do folkloru i wspólnej pasji odnaleźli siebie. Dziewczyna ze łzami w oczach przyjęła oświadczyny.

Na meczu 

Na naszej liście nie mogło zabraknąć oświadczyn głównego arbitra Jakuba Sromka z Nowosądeckiej Komisji Sędziowskiej, który sędziował początkiem października ubiegłego roku podczas meczu A klasy. Jednak nim do tego doszło, Jakub zadbał o to, by przydzielono go na mecz w rodzinnej miejscowości, skąd pochodzi jego dziewczyna.  Podczas przerwy w spotkaniu LKS Ubiad z Hartem Tęgoborze w obecności piłkarzy obu drużyn, kibiców i przyjaciół uklęknął i poprosił ukochaną o rękę.

Ktoś w międzyczasie z trybun podał bukiet róż, a w tle wybuchły sztuczne ognie. Wybranka powiedziała „tak”, a dzielny sędzia dokończył zawody, zbierając po nich gratulacje od wszystkich uczestników spotkania – relacjonował w rozmowie z naszym dziennikarzem naoczny świadek, arbiter Damian Szczerba.

Na stoku 

Ratownicy, sygnały alarmowe, wypadek na stoku i „poszkodowany”. Brzmi jak klasyczny skrót nieszczęśliwego zdarzenia? Nic bardziej mylnego! W połowie stycznia tego roku jeden z fanów zimowego szaleństwa postanowił zaskoczyć swoją wybrankę i właśnie podczas wypadku na narty poprosił ją o rękę. Na stoku stacji narciarskiej Tylicz.ski Szymon udawał, iż doznał kontuzji kolana. Na pomoc ruszyli ratownicy, którzy na sygnale alarmowym dotarli do „rannego”. Mężczyzna leżał niemal w bezruchu i co jakiś czas powtarzał, że bardzo boli go noga. Jego dziewczyna cały czas była obok niego i czekała na pomoc. Owszem pomoc nadeszła, ale zamiast z noszami, ratownicy przybyli z bukietem czerwonych róż. Nagle mężczyzna ozdrowiał, uklęknął w śniegu, wyciągnął pierścionek i poprosił ukochaną, by została jego żoną. Zupełnie zaskoczona dziewczyna mocno przytuliła swojego wybranka i finalnie została jego narzeczoną.

Czytaj "Dobry Tygodnik Sądecki" - kliknij i pobierz bezpłatnie cały numer:

 

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie