Rozszczelnił się zbiornik w Mo-Bruku. Mieszkańcy Korzennej przerażeni [film, zdjęcia]

Dziś przed godziną 7.00 w zakładzie zagospodarowania odpadów w miejscowości Niecew (gmina Korzenna) rozszczelnił się jeden ze zbiorników. Zawartość wydostała się na sąsiednie pole. Na miejscu działali strażacy, policja oraz pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Obecni byli również pracownicy gminy Korzenna oraz firmy Mo-Bruk.

- W dniu dzisiejszym zostaliśmy wezwani do miejscowości Niecew. Właściciel posesji sąsiadującej z firmą Mo-Bruk zgłosił, że na jego działce znajduje się nieznana substancja koloru rdzawego, czerwonawego. Pierwszy obecny na miejscu dowódca potwierdził tę informację - relacjonuje Rafał Janik, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Nowym Sączu. Wkrótce na miejscu pojawił się zastęp ratownictwa chemicznego.

GoldenEgo

- Wstępne rozpoznanie przez naszych strażaków przy pomocy przyrządów, które mamy na wyposażeniu nie wykazało zagrożenia - informuje Rafał Janik.

Kiedy strażacy sprawdzili teren, pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w ochronnych maseczkach i okularach pobrali próbki gruntu oraz roślin do badań.

Mo-Bruk Korzenna, rdzawy pył z rozszczelnionego zbiornika na sąsiednim polu... https://www.dts24.pl/z-ostatniej-chwili-nieznana-substancja-wydostaje-sie-z-mo-bruku-w-korzennej/

Posted by Dobry Tygodnik Sądecki on pirmdiena, 2018. gada 21. maijs

- Jest to pył pochodzący ze spalania komunalnych osadów ściekowych. Posiadamy analizę chemiczną od dostawcy oraz własną. Odpad ten składa się m.in. z fosforu oraz potasu i jest klasyfikowany jako: inny niż niebezpieczny. Podczas opróżniania beczkowozu do silosu doszło najprawdopodobniej do rozszczelnienia systemu filtrów w silosie, ale będzie to jeszcze przez nas sprawdzane. Pył jest na tyle ciężki, że opadł od razu na dach oraz sąsiednie pole. Na chwilę obecną trwa uporządkowywanie terenu przez specjalistyczną firmę. W godzinach popołudniowych zakończymy prace porządkowe. Zakład funkcjonuje normalnie - wyjaśnia w rozmowie z nami prezes firmy, Józef Mokrzycki.

Ze zbiornika wydostało się kilkadziesiąt kilogramów pyłu. Choć okoliczni mieszkańcy usłyszeli zapewnienia, że nie jest on szkodliwy dla zdrowia i środowiska, to z niecierpliwością wyczekują wyników badań pobranych próbek.

Jak zdradza pani Teresa Mucha, właścicielka działki, pył rano znalazła nie tylko na łące, ale i na swojej skrzynce na listy, a synowa - na samochodzie. Podobnie było u sąsiadów. Kobieta przypomina, że nie jest to pierwsza akcja związana z firmą Mo-Bruk. Kilkakrotnie interweniowano już na przykład w związku ze śniętymi rybami w pobliskim potoku. Mieszkańcy Niecwi i Korzennej nieustannie skarżą się też na nieprzyjemny, uciążliwy zapach dochodzący z terenu zakładu.

- Są dni w których nie śmierdzi, ale są takie, w których nie można otworzyć okna - mówią.

Pani Teresa opowiada nam o dwóch synach, którzy mają już swoje rodziny. Żaden z nich nie chce mieszkać w domu rodzinnym, choć budynek jest wyremontowany, a na podjeździe ułożona kostka. - Robiliśmy to z myślą, że któryś z synów tu zamieszka. Naprawdę jest tu ładna okolica, wszędzie blisko. A teraz oni mówią: okna nie otworzę, jak kiedyś będzie dziecko, to z nim na pole nie wyjdę, bo nie wiadomo co jest w powietrzu. Zostaniemy z mężem sami. Płakałam, bo nie mogłam się z tym pogodzić, ale w końcu doszłam do wniosku, że mają rację, że nie chcą tu mieszkać.

Na polu, które zostało pokryte rdzawym pyłem w tym roku rośnie tylko trawa. W ubiegłych latach państwo Muchowie sadzili tam ziemniaki, czy kukurydzę. W tym planowali zasiać pszenicę, ale na szczęście zrezygnowali z tego pomysłu, bo ich uprawa zostałaby zniszczona.

Strażacy z Nowego Sącza i Korzennej przekazali teren działań gminie Korzenna, ponieważ usunięcie odpadów z łąki przekraczało możliwości właścicieli pola. Na miejscu pojawił się wójt Leszek Skowron.

- Włączamy zarządzanie kryzysowe, ponieważ inna procedura wydłużyłaby się znacznie. W ramach działania kryzysowego jesteśmy w stanie bez większych formalności wjechać ze sprzętem, tym bardziej, że można się spodziewać opadów i chcielibyśmy uniknąć tego, by proszek, który tu widać, przedostał się do gleby. Trzeba go z pewną warstwą ziemi zebrać i zutylizować. Musimy też dowieźć taką warstwę uprawnej ziemi, jaka zostanie zebrana - mówi wójt.

Kosztami prac wykonywanych przez Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Korzennej zostanie obciążona firma Mo-Bruk, ale też do niej trafi zebrana warstwa ziemi, roślin i pyłu do utylizacji.

- Właściwie nie mamy innego wyjścia, bo jest to jedyna firma w okolicy, która się tym zajmuje i może to przyjąć. Rozmawialiśmy z różnymi firmami i niestety, w tak krótkim czasie żadna się nie podejmie działań - wyjaśnia Leszek Skowron.

Pytamy o to, czy gmina stara się coś zrobić w związku z częstymi skargami mieszkańców na zakład zagospodarowania odpadów.

- Nie mamy wpływu na rodzaj prowadzonej działalności, tym bardziej, że jest ona zgodna z pozwoleniami i legalna. Natomiast wiele razy odbywaliśmy tutaj różnego rodzaju spotkania. Rozmawiam zarówno z przedsiębiorcą, jak i mieszkańcami i są pewne deklaracje ze strony przedsiębiorcy. Być może uda się coś w tym kierunku zrobić. Już zostały zamontowane urządzenia, które niwelują przykry zapach. Najlepiej byłby jednak, gdyby tu powstała hala i wtedy mielibyśmy większą pewność, że pyły nie będą się przedostawać i byłoby łatwiej zniwelować zapach, gdyż w środku można stosować różnego rodzaju wentylacje i oczyszczacze powietrza.

fot. Arkadiusz Zając (dwa pierwsze zdjęcia) /

Kinga Nikiel-Bielak 

WIŚNIAMAŁALIP

Wypowiedz się w tej sprawie