Z gór widać lepiej. Sodowa uderza bąbelkami

Z gór widać lepiej. Sodowa uderza bąbelkami

Kolejny odcinek barwnych doniesień o biznesowo-personalnych przygodach Uzdrowiska Krynica-Żegiestów mógłby służyć za podstawę programową dla studentów zarządzania w rozdziale „jak nie prowadzić firmy”.

UKŻ – dla niewtajemniczonych właściciel Kryniczanki, krynickiej pijalni, gabinetów zabiegowych i usług sanatoryjnych należący do Skarbu Państwa – od lat zamiast stawać się diamentem w koronie perły polskich uzdrowisk, jest wyłącznie dostarczycielem anegdot, jak zmarnować potencjał marki.

Po dekadzie twardych rządów związków zawodowych, bez wiedzy i zgody których nie wolno było w UKŻ przesunąć biurka, nie mówiąc już o przesunięciu śpiącego przy nim statysty zatrudnionego w charakterze pracownika, przyszła dekada niedorozwoju technologicznego, dzięki któremu konkurencja odjechała Kryniczance o lata świetle. Do legendy przeszła opowieść o tym (…)

Cały felieton przeczytasz bezpłatnie w najnowszym DTS pod linkiem:

Share on twitter
Share on facebook