Z dreszczykiem. Wakacje z sądeckimi duchami

Przystań

Podobno każdy zamek ma swojego ducha, a niejeden dom jest nawiedzony. Nowy Sącz również ma miejsca, w których straszy. Nie odwiedzajcie ich nocą. Chyba, że szukacie mocnych wrażeń.

„Przystań” –  duchy i monety

Tajemnicza willa na styku Nowego i Starego Sącza już nie istnieje. „Przystań”, bo o niej mowa, była ponoć miejscem nawiedzonym. Czarne okna bez szyb straszyły wyglądem, czarne graffiti szpeciło ściany, a tabliczka z napisem „Na sprzedaż” przez wiele lat widniała przed budynkiem. Kupiec jednak nie mógł się znaleźć. Mówiono, że nikt nie chce kupić tego domu, bo jest nawiedzany przez duchy.

Plotki o duchach pojawiły się po drugiej wojnie światowej. Dom bowiem był świadkiem tragicznych wydarzeń. Nieopodal budynku w lasku, na tak zwanych Piaskach, w 1942 roku Niemcy rozstrzelali 95 Żydów. Było to podczas likwidacji getta w Starym Sączu. Wcześniej zginął właściciel domu, również zamordowany przez Niemców, którzy uczynili sobie z tego miejsca swoją bazę.

Przed tragicznymi wydarzeniami „Przystań” była miejscem spotkań i zabaw i przyjęć. Wybudowana w 1938 roku, służyła gościom jako hotel z restauracją. To tu można było spotkać samego generała Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, pierwszego ułana Rzeczpospolitej, słynącego z hulaszczego trybu życia, miłości do kobiet i koni, nazywanego dziś przez prasę celebrytą swoich czasów.

Po wojnie budynek został przejęty przez spółdzielnię turystyczną „Gromada”. Wówczas młodzież harcerska z Polski urządzała tutaj obozy aż do czasu, gdy po latach spadkobiercy pierwszych właścicieli odzyskali nieruchomość i wraz z 20-arową działką wystawili na sprzedaż.

2019 roku willa „Przystań” nad Popradem w końcu znalazła nowego właściciela. Niestety, została przeznaczona do rozbiórki. Zanim jednak jej ruiny całkowicie zniknęły, ziemia wokół niej odkryła kolejne swe tajemnice. Wszystko dzięki Stowarzyszeniu Historyczno-Eksploracyjnemu Sądecczyzna, które przeprowadziło tutaj, trwające kilka tygodni, prace eksploracyjne. Odnaleziono przedwojenne monety, orzełka, który mógł pochodzić z czapki właśnie Wieniawy-Długoszewskiego, łuski z karabinu mauser z okresu II wojny światowej, guziki z żołnierskich niemieckich mundurów. Znaleziono również kilkadziesiąt przypinek okolicznościowych, które należały z pewnością do odwiedzających gości, z czasów gdy przystań tętniła życiem. Największym jednak znaleziskiem okazały się monety z 1666 r. Artefakty potwierdziły hipotezę, że trakt wzdłuż Popradu był uczęszczany przez kupców XVII w.

Dzisiaj „Przystani” już nie ma. Już niedługo zostanie tu otworzony browar z piwem kraftowym i restauracją. Warto jednak pamiętać o barwnej historii tego miejsca.

Duchy niczym z Mickiewicza

Drewniana, niepozorna chata w nowosądeckim Parku Etnograficznym to kolejne miejsce, gdzie można spotkać ducha, lub przynajmniej poczuć tajemniczą aurę miejsca, z którym związana jest niezwykła historia. Chatę do sądeckiego skansenu przewieziono w całości z Wierchomli koło Piwnicznej. Należała ona do rodziny chłopskiej.

Mieszkający w niej parobek (…)

Całość przeczytasz w „Dobrym Tygodniku Sądeckim”:

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.