W tej pracy trzeba mieć podejście do ludzi

Umiejętność swobodnego i bezpiecznego prowadzenia pojazdu, znajomość przepisów ruchu drogowego oraz podstaw pierwszej pomocy przedmedycznej, a także kultura osobista i zdolność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Takimi cechami powinien wykazać się kierowca Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Nowym Sączu, aby móc uzyskać zaszczytny tytuł „Najlepszego kierowcy roku”. Tak jak Wojciech Zygmunt, laureat tegorocznej, trzeciej już edycji konkursu.

wsb3

Nie spodziewałem się wygranej, to dla mnie duże zaskoczenie – przyznaje Wojciech Zygmunt, dodając, że choć wygrana bardzo go ucieszyła, nie uważa, aby był lepszym kierowcą niż jego koledzy i koleżanki pracujący na co dzień w sądeckim MPK. – Nie jestem jakąś szczególnie wyróżniającą się osobą, wszyscy jesteśmy dobrymi kierowcami – podkreśla zwycięzca konkursu.

– W zasadzie w ogóle nie myślałem o tym, że biorę udział w jakimś konkursie, może trochę na samym początku – mówi Wojciech Zygmunt, tłumacząc, że po prostu starał się dzień po dniu dobrze wykonywać swoją pracę. A ma w niej bardzo duże doświadczenie, bo w samym Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym pracuje już od 34 lat, w tym od 20 jako kierowca autobusu.

– Praca kierowcy autobusu jest specyficzna, człowiek przewozi przecież ludzi. Trzeba mieć odpowiednie podejście, umieć się zachować w różnych sytuacjach, bo w autobusie różnie bywa, na przykład może ktoś zasłabnąć. Tak samo różne sytuacje spotyka się na drodze. Trzeba mieć mocne nerwy, żeby sobie poradzić. I na przykład pogodzić punktualność wymaganą przez rozkład jazdy z różnymi wydarzeniami na drodze, które mogą opóźnić naszą pracę.

A zdolność radzenia sobie w takich właśnie sytuacjach sprawdzano poddając kierowców testom z umiejętności udzielenia pierwszej pomocy przedmedycznej oraz ze sprawności w prowadzeniu pojazdu i w jeździe ekologicznej oraz ekonomicznej.

Choć praca kierowcy autobusu jest bardzo stresująca „Najlepszy Kierowca 2016 roku” nie żałuje, że wybrał taką ścieżkę kariery zawodowej. – Od zawsze moją pasją było prowadzenie samochodu i w ogóle podróże. Zawód kierowcy mi się podoba, i gdybym miał powtórnie wybierać, chyba wybrałbym tak samo – zapewnia.

Wojciech Zygmunt, poza tytułem „Najlepszego Kierowcy” otrzymał dyplom, statuetkę, 1,5 tys. zł oraz nagrodę rzeczową. Dla wszystkich laureatów ufundowano też zestawy głośnomówiące, natomiast wśród glosujących rozlosowanych zostało piętnaście Kart Miejskich z doładowaniem w wysokości 50 zł.

Rywalizacja w tym roku miała rozbudowaną dwuetapową formułę, na którą składało się głosowanie pasażerów oraz wewnętrzne testy sprawdzające zarówno wiedzę teoretyczną kierowców jak i ich umiejętności praktyczne.

Sam konkurs, organizowany przez Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Nowym Sączu oraz Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego ma na celu kształtowanie pozytywnego wizerunku transportu publicznego mieście. Ma również zachęcić mieszkańców do częstszego korzystania z komunikacji publicznej. Konkurs trwał od 15 sierpnia do 30 września, a pasażerowie mogli wybierać swoich kandydatów głosując SMS-owo i przez specjalny formularz online, jak i za pomocą tradycyjnego formularza wrzucanego do urny w Punktach Obsługi Klienta.

(TB)

Laureaci konkursu na najlepszego kierowcę MPK 2016 r.

Miejsce 1 – Wojciech Zygmunt

Miejsce 2 – Ewa Kos

Miejsce 3 – Leszek Gadzina

Wyróżnienia:

Bogusław Golonka

Kazimierz Ciągło

Paweł Iwański

Zbigniew Gabryś

Jan Gamoń

Beata Stypka – Marczyk

Iwona Koział

FORDELEKT
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: