Nowy Sącz ma ulicę, która straszy. Przebudowa Wąskiej niemożliwa, remont nieopłacalny

Wybite szyby, drewniane płyty paździerzowe zamiast okien i bazgroły na ścianach. Kamienice przy ulicy Wąskiej niszczeją, sypie się z nich tynk. Kiedyś najwęższa ulica w mieście "żyła" i zachwycała, dzisiaj prowokuje pytanie: jak to możliwe, że w ścisłym centrum miasta jest miejsce, które tak straszy swym wyglądem? 

Tak jak sądecka Wąska mają prawo wyglądać ulice opuszczonych miast - widm. Nagie czerwone cegły, które ujawnił odpadający tynk, prowizoryczne okna, a raczej zamienniki wypełniające dziury w murze, zapadające się chodniki.

BOCHENSKI

Służby prasowe sądeckiego ratusza tłumaczą, że miasto ma wpływ tylko na jedną nieruchomość "narożną" współtworzącą fatalny wizerunek ulicy Wąskiej. Chodzi o budynek pod adresem Ks. Piotra Skargi 2. Gospodarzy w nim wspólnota mieszkaniowa, a miasto jest właścicielem lokalu o łącznej powierzchni użytkowej ponad 922 m² znajdującym się w tej kamienicy.

- W tym przypadku bardziej opłaca się sprzedać lokal użytkowy o pow. 922 metrów kwadratowych niż remontować. W tym celu Wydział Gospodarki Komunalnej zaproponował najemcom inne mieszkania. Po wyprowadzeniu się wszystkich będzie możliwa sprzedaż lokalu i sprzedaż udziału w gruncie - wyjaśnia w imieniu prezydenta Ryszarda Nowaka Renata Stawiarska z Biura Prasowego i informuje, że kilka lat temu miasto sprzedało inną kamienicę - po drugiej stronie ulicy Wąskiej.

W 1992 roku jedną z kamienic przy Wąskiej wykupił właściciel Konspolu- Kazimierz Pazgan. Do 1 grudnia 2016 roku mieścił się w niej jego sklep firmowy ,,Królestwo kurczaka". Milioner zamknął go ze względu na stan lokalu i brak zgody konserwatora zabytków na gruntowny remont.

Na zagospodarowanie ulicy Wąskiej miał kilka pomysłów. Chciał wykorzystać kamienice po obu stronach ulicy na pasaż handlowy i połączyć je szklanym dachem. Służby ochrony zabytków nie pozwoliły na takie rozwiązanie.

Cały czas jest rozbieżność pomiędzy życzeniami konserwatora zabytków, a pomysłem inwestora. Inwestor chciał zabudowania w większej części wymienić, uzupełnić, przebudować, natomiast konserwator ogranicza takie inicjatywy. Na to wszystko nakłada się problem zagospodarowania Rynku i okolic Starego Miasta. Nie ma tutaj inwestycji, które, ściągnęłyby klientów, ale też nie ma parkingów - wyjaśnia Paweł Dygoń, architekt, który kilka lat temu prezentował jedną z koncepcji przebudowy ulicy. [Dalsza część artykułu pod reklamą]

Dodatkowym problemem jest wymóg, aby przy pracach prowadzonych przy fundamentach, czy pod piwnicami kamienic w centrum Nowego Sącza uczestniczył nadzór archeologiczny. Piwnice pod kamienicą na ulicy Wąskiej mogą pochodzić nawet z XVII wieku.

-W przypadku remontu tego typu budynków w grę wchodzą duże pieniądze. Były pomysły, aby piwnice wykorzystać i otworzyć w nich działalność gastronomiczną, czy też klubową, jednak taka inwestycja mogłaby nie przynieść żadnego dochodu - wyjaśnia architekt.

Jak sam wspomina, kiedy był zaangażowany w planowanie dalszych losów ulicy Wąskiej nawet szklane zadaszenie było dla konserwatorów nie do zaakceptowania.

Na sprzedaż nieruchomości stojącej na rogu ulic Piotra Skargi i Wąskiej Rada Miasta wyraziła zgodę 19 kwietnia 2016 roku.

-Realizacja uchwały wymagała zapewnienia innych lokali mieszkalnych dla 11 rodzin zamieszkujących w tym budynku, w części stanowiącej własność miasta- informuje Krzysztof Witowski, rzecznik prezydenta.

Do lokali wymiennych lub socjalnych wykwaterowano dotychczas 10 rodzin.

-W stosunku do jednego gospodarstwa domowego prowadzone jest postępowanie sądowe o wydanie lokalu, w związku z rozwiązaniem umowy najmu ze względu na fakt niezamieszkiwania tej rodziny w lokalu budynku przy ul. PiotraSkargi 2. Zakończenie postępowania umożliwi zrealizowanie  uchwały Rady Miasta- wyjaśnia Witowski.

Do tego momentu w budynku realizowane są wyłącznie prace zabezpieczające do czasu skutecznej sprzedaży lokalu i udziału w gruncie.

 

Fot. NS

 

 

Jan Duda

1 comment

  1. Małgorzata 19 Październik, 2017 at 14:50 Odpowiedz

    ….życzę powodzenia ze znalezieniem nowego właściciela nieruchomości, jeżeli samo miasto mówi, że nie opłaca się remontować+ dochodzi fakt oporu konserwatora. Czyli nowy właściciel będzie miał podwójny problem. Remont kamienicy, który wyniesie go co najmniej dwu lub trzykrotność zakupu kamienicy(daj Boże moje kalkulacje)+konserwatora, który na nic się nie zgadza.
    Przyszłemu właścicielowi kamienicy radzę wynegocjować z Miastem przed podpisaniem aktu notarialnego, na jakie uzgodnienia zgadza się konserwator, aby nie powtórzyć błędu Pana Pazgana, który jest w totalnej „kropce”

Wypowiedz się w tej sprawie