Tragiczny powrót z kościoła. Nie żyje 31-latek. Inne osoby zostały ranne, jedna z nich ciężko

Jedna osoba nie żyje, a trzy zostały poszkodowane w Lipnicy Wielkiej (gmina Korzenna), kiedy samochód osobowy wypadł z łuku drogi, uderzył w drzewo i dachował na wąskiej drodze gminnej, prowadzącej przez las. Do wypadku doszło w niedzielę tuż po godzinie 10, kiedy to poszkodowani wracali z pobliskiego kościoła. Na miejscu był śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Renault2

Samochód marki Opel Omega w momencie przyjazdu służb ratunkowych leżał na dachu na jezdni.

- W samochodzie podróżowały cztery osoby. Po nieudanej próbie reanimacji jednej z osób - mężczyzny, lekarz stwierdził zgon. Kobieta przytomna, ciężko poszkodowana została przetransportowana śmigłowcem LPR do Krakowa. Pozostałe dwie osoby przytomne, ale również poszkodowane, prawdopodobnie w mniejszym stopniu, zostały zabrane przez karetki do szpitala - informował oficer dyżurny PSP w Nowym Sączu.

Na miejscu pracowali strażacy z JRG nr 1 w Nowym Sączu, OSP Lipnica Wielka, OSP Wojnarowa. W miejscu, w którym pojazd wypadł z drogi jest wzniesienie i ostry zakręt.

- Z informacji od świadków zdarzenia wynikało, że kierujący Oplem zjeżdżając ze wzniesienia na łuku drogi stracił panowanie [red. nad samochodem] i uderzył lewą stroną pojazdu o rosnące przy drodze drzewo. W wyniku uderzenia samochód dachował.  Ze względu na wąską drogę ruch na niej został całkowicie zablokowany - wyjaśniają funkcjonariusze PSP.

Tuż przed strażakami na miejsce dotarł zespół pogotowia ratunkowego, który zajął się oceną stanu poszkodowanych.

- W chwili przybycia na miejsce pierwszego zastępu straży, wszyscy uczestnicy zdarzenia znajdowali się poza pojazdem - troje z nich było przytomnych natomiast jeden z pasażerów leżał nieprzytomny na wysokości uniesionego do góry tyłu pojazdu bez oznak życia - relacjonują strażacy.

Jak informowała w dniu wypadku st.sierż. Anna Zbroja-Zagórska z zespołu prasowego małopolskiej policji - zmarły mężczyzna miał 31 lat. Był pasażerem, tak jak i kobieta, którą zabrał śmigłowiec. Natomiast kierowca Opla i druga pasażerka trafili do szpitala w Nowym Sączu.

Dziś Iwona Grzebyk-Dulak, oficer prasowa sądeckiej policji dodaje - 69-letnia pasażerka z poważnymi obrażeniami ciała została przetransportowana śmigłowcem do szpitala w Krakowie. Drugiej z pasażerek pojazdu nic poważnego się nie stało. Do szpitala w Nowym Sączu trafił również 47-letni kierowca samochodu. Mężczyzna był trzeźwy.

Droga gminna, która w tamtym miejscu przebiega przez las była przez dłuższy czas całkowicie zablokowana.

- Na miejscu wraz z prokuratorem pracowała grupa wypadkowa z sądeckiej Policji. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny ciała, pojazdu i miejsca zdarzenia oraz sporządzili szkic sytuacyjny i dokumentację fotograficzną. Nadal trwają czynności w tej sprawie, a dokładna przyczyna wypadku będzie znana po zakończeniu postępowania - wyjaśnia Iwona Grzebyk Dulak.

Ze względu na ułożenie zniszczonego auta nie było możliwości odłączenia w nim akumulatora. Z tego powodu strażacy zabezpieczyli teren pod względem pożarowym, rozwijając jedną linię gaśniczą. Ich działania wcześniej polegały także na pomocy w transporcie poszkodowanych do karetek i przygotowaniu miejsca do lądowania śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- Po wykonaniu czynności przez Policję i obecnego na miejscu prokuratora, postawiono leżący na dachu pojazdu na koła. Zmyto za pomocą jednego prądu wody krew znajdującą się na drodze. Rozłączono instalację elektryczną - relacjonują strażacy.

Policja potwierdza, że poszkodowani wracali do domu z pobliskiego kościoła.

fot. Arkadiusz Zając / PSP w Nowym Sączu

WIŚMAŁA2020

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.