Tomasz Jarosz zwycięzcą Szansy na sukces! Sądeczanin wystąpi w Opolu

Tomasz Jarosz z Kamionki Wielkiej zdobył dziś najlepszy prezent urodzinowy, jaki mógł sobie wymarzyć. Został zwycięzcą finałowego odcinka Szansy na sukces TVP2 i wystąpi na Debiutach na Festiwalu w Opolu. Gratulujemy!

wsb3

Każdy z uczestników dzisiejszego finału Szansy na sukces zaśpiewał z gwiazdą odcinka, w którym zwyciężył. Jak pisaliśmy TUTAJ, Sądecczyznę reprezentowała dwójka wokalistów. Justyna Jędrusik wystąpiła z Haliną Frąckowiak i wspólnie wykonały piosenkę pt. ,,Papierowy księżyc”. Z kolei Tomek Jarosz zaśpiewał z Olkiem Klepaczem liderem zespołu ,,Formacja nieżywych schabów” utwór pt. ,,Ławka”.

Trzy osoby spośród dziesięciu finalistów, które zdobyły dzisiaj największą liczbą SMS-owych głosów telewidzów, dostały się do drugiego etapu odcinka. Wśród nich znalazł się Tomek.

W kolejnej części trójka wokalistów wykonała piosenki wylosowane przez prowadzącego. Sądeczaninowi przypadł do zaśpiewania utwór ,,Póki na to czas” zespołu De Mono.

Tomek zarówno swym wykonaniem jak i osobowością zdobył serce telewidzów i zdobył największą liczbę głosów. Pokonał dwie konkurentki i wygrał program.

Sądeczanin obchodzi dziś 37 urodziny, więc zwycięstwo w Szansie na sukces jest dla niego wyjątkowym prezentem. Mieszkaniec Kamionki Wielkiej jest funkcjonariuszem Straży Granicznej, ale i wokalistą oraz założycielem zespołu Lachersi. Grupa promuje muzykę Lachów Sądeckich, Limanowskich i Szczyrzyckich, wykonując tradycyjne utwory we współczesnych, pełnych energii aranżacjach.

Jak zdradza Tomek, miłością do muzyki zaraził go tata. Zwycięzca Szansy na sukces ukończył Państwową Szkołą Muzyczną I i II stopnia im. Fryderyka Chopina w Nowym Sączu, a jego instrumentem był klarnet. Później został absolwentem studiów na Wydziale Sztuki na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.

Gratulujemy Tomkowi dzisiejszego zwycięstwa, a Justynie wspaniałego występu i udziału w finale!

TEB
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: