Tadeusz Mędzelowski z WSB wyjaśnia skąd się wzięła wielkanocna pisanka

Ze Świętami Wielkanocnymi związana jest nierozerwalnie tradycja przygotowywania pisanek. O ciekawostki związane z tą tradycją pytamy dr hab. Tadeusza Mędzelowskiego, badacza obyczajów, politologa – wykładowcę w Instytucie Studiów Politycznych w Wyższej Szkole Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu.

wsb3

–  Jajko to symbol nowego życia. To właśnie dlatego ma tak znaczącą pozycję w kulturze, i to nie tylko polskiej?

– Jaja symbolizują początek życia, zarodek, wszechświat, słońce, ziemię, siłę życiową, płodność, odrodzenie i mają szczególną moc oddziałującą na złe duchy. Skorupa oznacza ziemię, błona powietrze, żółtko ogień a białko wodę. Od wieków u niemal wszystkich narodów w obrzędach i wierzeniach związanych z płodnością i narodzinami jaja spełniają ważną rolę. Symbol życia, jakim jest jajko zdominował święta wiosenne. Na całym świecie, jak dowodzą badania archeologiczne, jajko pełniło funkcję uniwersalnego fetysza. Jak pisze Jacek Olędzki w „Wyrzeczysku” – wynikało to z oczywistego faktu: jest jajko życiem, jego kwintesencją i potencją. Życie to wyłania się z zamkniętej kulistej skorupki z jej nieruchomego wnętrza. Powstaje na oczach człowieka. Zawiera nieprzeniknioną, lecz przekonywującą tajemnicę.


Już w starożytności jajko było przedmiotem kultu. Symbolizowało świat, płodność, zdrowie i szczęście. Uważano, że jest ono początkiem wszystkiego.  Było też atrybutem egipskiego boga Ptacha, który jako garncarz nadał światu kształt jaja. Podczas pracy bóg – garncarz stłukł jajo i dlatego nastąpił podział świata. A tak z kolei pisał o jajku nieznany autor w 1905 r. w „Odzie do jaja: O Ty! cudowny owocu kury. O Ty – najdroższy darze natury. Przysmaku, który Bogi jadają. Witam Cię jajo! Wielbię Cię jajo!”

– Jajkiem ze Święconki dzielimy się w Wielkanoc po dziś dzień, tak jak opłatkiem w Wigilię Bożego Narodzenia. W jaki sposób nasi przodkowie – gospodarze kultywowali tradycje związane ze Świętami Wielkiej Nocy?

– W każdym domu starano się mieć jajo, które miało chronić od nieszczęść i kłopotów. Wiosną jajo zakopywano w ziemię, aby „spotęgować jej urodzajność”. Dzięki temu rytuałowi miały być lepsze plony. Jajo symbolizowało świat, nadzieję na życie wieczne, narodziny, płodność, początek, praźródło życia, szczęście, zdrowie, zmartwychwstanie, życie duszy po śmierci i błogosławieństwo.  Jajkiem poświęconym gospodarz dzielił się z bydłem, a pokruszone skorupki dawał kurom do zjedzenia, by się dobrze niosły. Dodawano je też do nasion, żeby rośliny dobrze rosły. Jajko związane jest ściśle z każdym ważnym momentem pracy rolnika. Kiedy wiosną po raz pierwszy wyprowadzano bydło na pastwisko, kładziono na progu stajni jajko. Po przejściu krów oddawano je biednym z prośbą o modlitwę. Po grzbietach krów, koni, owiec toczono jajko po to, aby bydło przez lato stało się krągłe jak jajko, a konie, żeby biegały tak szybko, jak ono się toczy. Wierzono, że jajka mają moc przyciągania do siebie ciążącej na człowieku lub zwierzęciu choroby.
Panny, które chciały wyjść za mąż, powinny myć ręce w wodzie, w której gotowały się jajka przeznaczone na święcone lub wielkanocne śniadanie. Jeżeli chcą zwrócić uwagę kogoś wybranego, powinny go skłonić najlepiej fortelem by i on umył dłonie w tej samej wodzie. Sukces gwarantowany i małżeństwo pewne, najpóźniej przed następną Wielkanocą!

– Co na temat zwyczaju malowania jajek mówią pradawne legendy? Mamy ich bez liku…

– Podania i legendy z dziesiątego wieku mówią, iż zwyczaj malowania jajek wielkanocnych wprowadziła święta Magdalena. Kiedy płakała przy pustym grobie, miał się jej ukazać anioł i rzec: „Nie płacz, Chrystus zmartwychwstał”. Po przyjściu do domu zauważyła, że wszystkie jajka się zaczerwieniły. Wyszła przed dom i rozdała je napotkanym apostołom obwieszczając tę nowinę. Jeżeli dać wiarę innej wersji – Maria Magdalena, kiedy przyszła do Heroda z prośbą by ulitował się nad Jezusem, podarowała mu kilka jajek malowanych. Ta legenda dała początek wierze, że to dziewczęta powinny malować jajka, a najważniejsze z nich ofiarować swoim chłopcom, co zjedna ich miłość i zapewni wierność.

– Jak daleko wgłąb czasu sięga tradycja malowania i ozdabiania jaj na Wielkanoc ?

– Sztuka zdobienia jaj znana była już Słowianom w dziewiątym wieku. O zabawach z malowanymi jajami wspominał Wincenty Kadłubek w swojej dwunastowiecznej kronice „Polacy z dawien dawna byli zawistni i niestali, bawili się panami swymi jak malowanymi jajkami”. O ich malowaniu i zwyczaju barwienia pisał już Owidiusz, Pliniusz, Juwenalis i encyklopedysta Zygmunt Gloger. Od setek wieków uważano jajko za siłę przeciwdziałającą złym duchom, używane było w kulcie zmarłych jako uczta dziewiątego dnia zamykająca okres żałoby. Jajko wkładano nieboszczykom do grobów, aby oczyścić ich ze wszystkich nieprawości, wierząc, że jeżeli się tego nie uczyni, duch będzie się błąkał po świecie. Wiara w siłę przeciwdziałającą złym mocom sprawiła, że używano jajek jako „kamienia węgielnego”, przy zakładaniu wielkich miast, budowli (np. Kościoła Mariackiego), czy przy budowie nowych domów.

– Wielu z nas, aby jajka włożyć do koszyczka z wielkanocną święconką, uprzednio je farbuje. Są dostępne sztuczne barwniki, ale zdecydowanie ładniej wyglądają pisanki, gdy zastosujemy domowe, tradycyjne sprawdzone  sposoby, jak gotowanie jajek w łupinach cebuli, czy zanurzenie w wywarze z buraków. Jaka jest symbolika kolorowych pisanek?

– Był w Polsce zwyczaj, że przed śniadaniem wielkanocnym umieszczano w koszyku już poświęcone jaja. Chodzono z nimi wśród gości wielkanocnych zaczynając losowanie od seniora. Każdy wybierał pisankę mając zawiązane oczy, a następnie wróżył sobie co go czeka w najbliższej przyszłości. Barwa pisanki ma znaczenie. Żółty kolor pisanki oznaczał bogate życie duchowe. Jeżeli młodzieniec wylosował taki kolor, mógł liczyć na przyszłość związaną z kapłaństwem. Kolor różowy wróżył sukces zarówno w interesach, nauce jak i lichwie. Rozglądali się więc za nimi ci, którzy planowali otwarcie nowych interesów lub ich rozbudowę. Starano się wylosować i zjeść jak najwięcej pisanek barwionych na niebiesko, bowiem kolor ten gwarantował zdrowie na cały rok. Kolor czarny to pamięć, dlatego też najchętniej był wybierany przez ludzi interesu, a także uczącą się i mającą kłopoty z nauką młodzież. Kolor fioletowy wróżył siłę i wytrwałość w dążeniu do celu. Jeśli ktoś planował jakieś większe przedsięwzięcie, chował do portmonetki lub portfela skorupki pomalowanych w tym kolorze jajek. Kolor zielony wróżył pieniądze. Skorupki z zielonych pisanek rzucano na pola by: „obrodziło i przynosiło dochody”. Wrzucano je też do sadów, koryt z paszą dla zwierząt i trzymano w portmonetkach, portfelach i pończochach, w których przechowywano pieniądze. Bardzo ważnym był kolor czerwony, który oznaczał miłość i zwycięstwo. Zjadając pisankę pomalowaną na czerwono można się było obejść bez problemów w sprawach trudnych, skomplikowanych, zawiłych, a głównie sercowych.

– Jakie mamy rodzaje zdobionych jajek? Wszak np. kraszanka i pisanka to nie jest to samo…

– Mamy kraszanki, malowanki, byczki, hałunki – to te pomalowane na jeden kolor. Są też rysowanki lub skrobanki, jeżeli na jednostajnym tle wymalowany jest deseń. Pisankami lub piskami nazywamy jajko malowane na jeden kolor lub kilka kolorów z białym wzorem. Piękna ozdobiona pisanka mogła być nawet królewskim darem. Dla króla Francji Ludwika XV pisanki malowali Watteau* i Boucher**. Francuski złotnik Carl Faberge pracujący na dworze cara Rosji Mikołaja II wykonał jajko arcydzieło z emalii, złota, srebra, rubinów, szafirów, pereł we wnętrzu, którego było jedenaście miniaturowych portretów carskiej rodziny.

– Do życzeń na Święta Wielkanocne powinniśmy podarować sobie pisanki, najlepiej wykonane przez nas…

– Oczywiście! Z okazji Wielkanocnych Świąt obdarowujmy się nawzajem pisankami. Niech podarowana wielkanocna pisanka bez względu na kolor będzie dla nas symbolem zwycięstwa dobra nad złem, prawdy nad kłamstwem, ducha nad naturą i nadzieją na lepsze jutro.

Rozmawiała Agnieszka Małecka

Fot.ilustracyjne – pixabay

GLINIK
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: