Szarek o filmach (134): Terapii ciąg dalszy, czyli „7 uczuć” Marka Koterskiego [WIDEO]

Recenzujemy dla Was 7 uczuć Marka Koterskiego. Byliśmy. Widzieliśmy. Nie wiem, czy najlepszy z filmów Koterskiego, ale kto wie, czy nie najważniejszy, bo sięgający do prapoczątków tego, przez co być może niekoniecznie możemy się przebić, ale od czego zawsze możemy się odbić. Dla mnie pozycja obowiązkowa. Projekcje w kinach: Sokół, Helios, Jaworzyna II i Klaps.

7 uczuć (2018), reż. Marek Koterski
Polska 133', dramat, komedia

Recenzja: Sednem twórczości Marka Koterskiego – tej filmowej, jak i teatralnej, zawsze była zręczna zabawa gatunkiem komediodramatu i konwencją groteski. Naczelnym fetyszem natomiast, osobliwe upodobanie do paradoksów, neuroz, upokorzeń i frustracji uginających się pod naporem psychologizmów i ironii. To, w jaki sposób reżyser-scenarzysta, choć przede wszystkim autor, patrzy na otaczającą go rzeczywistość, jak ją opisuje i jakimi narzędziami filmowymi, okołofilmowymi i niefilmowymi operuje, łączone jest bezpośrednio z psychicznym cierpieniem jako skutek i sposób radzenia sobie z nim. Wspólnym mianownikiem życia i twórczości Koterskiego i notorycznie zacierających się między nimi granic, pozostawał zawsze lęk o wszystko i chroniczna niepewność, które w 7 uczuciach (2018) postrzegać należy jako napisany na kolanie bryk do nieprzepracowanych traum z okresu dzieciństwa.

Koterski bawi, Koterski boli, Koterski uwiera i, pod płaszczykiem satyry i ironii, obnaża często niewygodne prawdy o nas samych. Jednak należy oddać tutaj twórcy Nic śmiesznego (1995), że na beznadziejną w założeniach próbę znalezienia przyczyn duchowego upodlenia, objawiającego się fizycznym rozpadem więzi rodzinnych i uczuciowych, reżyser rzucał zawsze iskierkę nadziei. Bohater zyskiwał przez to możliwość, może nie odkupienia – za mocne słowo jak na świat przedstawiony twórcy Dnia świra (2002), ale próbę przepracowania i wykrzyczenia swoich problemów w eter. Katharsis? Raczej zanikająca wiara w katharsis, ale i w sens klęski totalnej zarazem. I choć flagowej postaci Marka Koterskiego – Adasiowi Miauczyńskiemu (Michał Koterski), po raz kolejny nie jest specjalnie do śmiechu, widzowi będzie. Jednak to nie zabawa w pełnym tego słowa znaczeniu, a nerwowy chichot stanowi tutaj psychologiczną odpowiedź na niepokój i napięcie, które czają się za każdym rogiem, w domach i klasach, formujących, jak i formatujących się umysłach głównych bohaterów. W swoim nowym filmie twórca Ajlawju (1999) przeprowadza rewizje osobiste dzieciństwa i wczesnej młodości konceptualnego Adasia, okresu postrzeganego przez większość za ten najszczęśliwszy. Tutaj w sobie (czyli Koterskiego) wiadomy sposób.

7 uczuć nie będzie w tym temacie żadnym odchyleniem, ale naturalnym ciągiem dalszym zapoczątkowanego Domem wariatów (1984) życiowego konceptu. Jak przyznał Koterski w jednym z wywiadów, wszystkie jego filmy żywią się nim. I to nim w konkretnym kraju i konkretnym kontekście. W Polsce. Każdy następny obraz odczarowuje demony, które go-Miauczyńskiego najbardziej trapią. W związku z tym odczarowywaniem w kolejnych filmach czuje się zdrowszy. Radości, złości, smutku, strachu, samotności, wstydu i poczucia winy, czyli tytułowych siedmiu uczuć, reżyser nie używa jako bata na połamanych życiem protagonistów, nie pastwi się nad nimi ku uciesze odbiorców, ale roztacza nad nimi iście matczyny i ojcowski parasol ochronny – do bólu matczyny i do bólu ojcowski.

Archetyp dramatycznej miłości przenika całą filmografię twórcy Wszyscy jesteśmy Chrystusami (2006). Koterski po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najzdolniejszych polskich inscenizatorów. Wie dokładnie, gdzie stoi kamera i po co została tam postawiona. Do tego jego znak rozpoznawczy, czyli brutalne i gwałtowne przeskoki od euforii do desperacji, od miłości do pogardy, od zazdrości do braterstwa, w finale przybierają na sile, ekspresji słownej i tej ekspozycyjnej.

W 7 uczuciach Koterski zdaje się tłumaczyć, miejscami nazbyt nachalnie, szczególnie w niepotrzebnie manifestacyjnym finale, że źródłem trapiących nas bolączek jest zarówno nadmiar treści, ale ich brak, a „wspieranie” młodych umysłów polegające na braku rozmów, wiecznym podcinaniu skrzydeł i zniechęcaniu do podejmowania samodzielnych działań, to nie ta droga. Albo inaczej, jak najbardziej właściwa droga, by wyhodować własnego Adasia Miauczyńskiego. To jest Koterskiego prawda o nas samych, którą w pierwszym i drugim akcie z taką swadą wyszydzał. Szydera szybko ustępuje jednak „pompie”. Spod płaszczyka pierwotnej troski o swoich bohaterów i jasnej polemiki między nimi wyziera protekcjonalność, naturalność myślenia i inteligencja zmienia się w zakuwanie odwiecznych prawd. Po co wykładać „kawę na ławę”, kiedy karty zostały już odkryte, a wszystko leży na wierzchu?

7 uczuć nie jest może najlepszym z filmów Marka Koterskiego, ale kto wie, czy nie najważniejszym, bo sięgającym do prapoczątków tego, przez co niekoniecznie możemy się przebić, ale od czego zawsze możemy się odbić. I jeżeli tanie chwyty w finale przysłużą się temu, że widownia, daj Bóg, równie licznie co na Kler (2018) Wojtka Smarzowskiego, szturmem weźmie polskie kina i skłoni do zatrzymania i zastanowienia, ja przymykam oko. Tematu nie było. Zawsze warto odświeżyć ludziom pamięć odnośnie prawd, które niby każdy zna, ale o których właściwym sensie mało kto na co dzień myśli.

Ocena: 8/10 (bardzo dobry)

***

Seanse w kinie SOKÓŁ / Nowy Sącz

12 października g. 18:00; 13 października g. 18:50; 14 października g. 11:00, 18:50; 15 października g. 18:50; 16 października – 17 października g. 20:10; 18 października g. 18:50

Seanse w kinie HELIOS / Nowy Sącz

12 października – 13 października g. 11:30, 18:15, 20:45; 14 października – 16 października g. 11:45 18:15 20:45; 17 października g. 12:30; 21:15; 18 października g. 11:30, 18:15, 20:45

Seanse w kinie JAWORZYNA II / Krynica-Zdrój

12 października – 18 października g. 21:10

Seanse w kinie KLAPS / Limanowa

12 października – 16 października g. 21:15; 17 października – 18 października g. 20:00

Szczegółowe informacje na temat pozostałych premier, jak również aktualnego repertuaru znajdziecie na stronach internetowych sądeckich kin: kino-sokol.pl, helios.pl, kino.ckkrynica.pl i ldk.limanowa.pl.

Natomiast więcej filmów bezwzględnie na synekdochanowysacz.blogspot.com i facebook.com/StowarzyszenieDlaMiasta.

Bartosz Szarek
Foto/wideo: materiały promocyjne

**

BARTOSZ SZAREK, rocznik 1986. Z wykształcenia filolog, tłumacz, absolwent Wyższej Szkoły Lingwistycznej w Częstochowie na kierunku filologia angielska, specjalność lingwistyka stosowana. Z zawodu nauczyciel języka angielskiego w Prywatnym Technikum Zawodowym w Nowym Sączu.

Po godzinach publicysta, recenzent i krytyk filmowy, korespondent festiwalowy, redaktor bloga „Synekdocha, Nowy Sącz”, współredaktor facebookowego fanpage'a Stowarzyszenia „Dla Miasta”. W latach 2015-2018 bloger i vloger portalu Sadeczanin.info (cykle „Szarek o filmach”, „Jutro idziemy do kina” i „Pierwszy rząd”). Publikuje w społecznościach blogowych „Stacja Kino” i „Filmy godne polecenia”, serwisie Film.org.pl, agregatorach recenzji filmowych Mediakrytyk i FilmKrytyk, oraz za granicą: brytyjskie MQM (Movie Quotes and More) i IMDb (Internet Movie Database). Obecnie związany z serwisem internetowym dts24.pl.

Od czerwca 2018 roku, w ramach akcji „Spotlight”, zajmuje się promującą młodych, utalentowanych muzyków. Od września br. menedżer nowosądeckiego zespołu Pozytywka.

KINO KOBIET! *7 uczuć* w prezencie od Kina Helios!

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie