Wyrok w sprawie śmierci ojca Ziobry już w lipcu. Lekarze mówią o straconej karierze

Wyrok w sprawie śmierci ojca Ziobry już w lipcu. Lekarze mówią o straconej karierze

Po blisko czteroletnim przestoju, dziś (wtorek 23 czerwca 2026 r.), przed Sądem Okręgowym w Krakowie wznowiono proces odwoławczy czterech lekarzy oskarżonych w sprawie leczenia zmarłego w 2006 roku Jerzego Ziobry. Sąd przełamał wieloletni pat i podjął decyzje proceduralne, zamykając drogę do kolejnych opóźnień. Wyrok w tej trwającej od dwóch dekad sprawie poznamy 23 lipca.

Jak informowaliśmy na łamach DTS24 niespełna miesiąc temu (Szwajcarska precyzja i sądeckie wątki. Zbliża się finał medyczno-politycznej sagi o śmierci ojca Zbigniewa Ziobry), sprawa mocno rezonuje w naszym regionie. Sam śp. Jerzy Ziobro był lekarzem internistą i balneologiem przez lata głęboko związanym z Krynicą-Zdrojem, gdzie pełnił m.in. funkcję dyrektora ds. lecznictwa w tamtejszym sanatorium. To właśnie na uzdrowiskowych ulicach Krynicy swoje lata szkolne i dzieciństwo spędził jego syn, Zbigniew Ziobro, późniejszy minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

Po drugiej stronie barykady stoi medyk, którego nazwisko jest symbolem nowoczesnej kardiologii w Nowym Sączu. Wśród czterech oskarżonych znajduje się bowiem prof. UJ Dariusz Dudek, wybitny specjalista i medyczny opiekun sądeckiego ośrodka Intercard. Pod jego merytorycznym mentorstwem tamtejszy zespół lekarzy od lat ratuje serca mieszkańców Sądecczyzny, tworząc infrastrukturę ratującą życie na miejscu, bez konieczności ryzykownego transportu pacjentów do Krakowa.

Szwajcarska opinia podzieliła oskarżycieli

Impulsem do powrotu na salę rozpraw stała się wyczekiwana, 19-stronicowa ekspertyza Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie, która wpłynęła do sądu w maju. Dokument, który miał przynieść ostateczne odpowiedzi, wywołał ostry rozłam po stronie oskarżycieli. Szwajcarscy biegli ocenili co prawda, że zgodnie ze światowymi zaleceniami korzystniejsza dla pacjenta byłaby operacja kardiochirurgiczna (bypassie) zamiast przeprowadzonej angioplastyki (stentów), ale jednocześnie zaznaczyli, że to jedynie zalecenie, a ostateczny wybór zawsze należy do lekarza. Co kluczowe, eksperci wskazali, że otwarcie klatki piersiowej niosło za sobą ogromne ryzyko krwawienia z powodu przyjmowanych przez chorego leków, co w pełni mogło uzasadniać decyzję krakowskich medyków.

Taka treść opinii sprawiła, że prokurator Eryk Stasielak z Prokuratury Krajowej nazwał ją niespełnionym „Świętym Graalem”, zarzucił jej sprzeczność i domagał się przesłuchania Szwajcarów przez wideokonferencję. W tym momencie doszło do zwrotu akcji: pełnomocnicy rodziny Ziobrów ostro skrytykowali prokuratora za brak lojalności, zarzucając mu próbę celowego przedłużania procesu i doprowadzenia do jego przedawnienia. Sąd uciął te spekulacje, odrzucił wniosek prokuratury i uznał, że szwajcarska opinia jest jasna i wystarczająca do wydania wyroku.

„Jedna trzecia kariery stracona”

Na rozprawie stawili się oskarżeni medycy, w tym prof. Jacek Dubiel, który zdecydował się na występowanie w mediach pod pełnym nazwiskiem. Wybitny kardiolog nie krył goryczy, podkreślając, że jedną trzecią swojej kariery zawodowej stracił na bezsensowne posiedzenia w sądzie. Zapewnił jednocześnie, że po 20 latach analiz doskonale wie, iż w tamtym momencie nie można było postąpić inaczej, a wybór operacji zamiast stentów byłby przekroczeniem bezpiecznej granicy ryzyka. Profesor stanął też w obronie swoich współpracowników, którzy przez lata procesu zdążyli stać się cenionymi autorytetami w kraju.

W podobnym tonie wypowiadał się obrońca medyków, mec. Jan Widacki. Podkreślił on, że tylko pełne uniewinnienie może przynieść moralną satysfakcję lekarzom o nienagannej opinii, którzy od dwóch dekad są szarpani w mediach i ciągani po salach sądowych. Mecenas dodał również, że zaangażowanie aparatu państwowego w tę sprawę dawno przekroczyło standardy równego traktowania obywateli wobec prawa.

Warto przypomnieć, że wokół głównego procesu narosło kilkanaście wątków bocznych. Jeden z nich rozegrał się bezpośrednio przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu. Dotyczył on lokalnej lekarki, niegdyś bliskiej znajomej rodziny Ziobrów, którą wciągnięto w tryby śledztwa pod kuriozalnym zarzutem rzekomego wyłudzenia z NFZ… około 30 złotych za wizytę. Sądecki sąd ostatecznie i prawomocnie uniewinnił kobietę, co dziś, w kontekście badanych w Gdańsku nadużyć władzy z tamtych lat, nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Ticking clock… wyścig z przedawnieniem

 2 lipca minie dokładnie 20 lat od śmierci Jerzego Ziobry. Choć mogłoby się wydawać, że to ostateczny termin na ukaranie kogokolwiek, sędzia Wojciech Domański wyjaśnił, że tak zwane przepisy covidowe wydłużyły okres przedawnienia w tej sprawie o dodatkowe 42 dni, czyli do sierpnia. Co więcej, jeśli sąd uzna apelację prokuratury i rodziny za bezzasadną, ma pełne prawo utrzymać wyrok uniewinniający w mocy nawet po upływie tego terminu.

Sąd zaplanował mowy końcowe stron na lipiec, a ostateczne ogłoszenie wyroku wyznaczył na 23 lipca 2026 roku.

(Tekst opracowany na podstawie komunikatów PAP oraz wcześniejszych ustaleń redakcji DTS24)

Czytaj też:

Apel w sprawie Sandecji

Filmoteka dts24

210 Videos