Przed nami jubileuszowa, bo 70. edycja Zimowej Spartakiady Dziecięcej, czyli Memoriału Romana Stramki i Zbigniewa Kmiecia w Ptaszkowej. To wyjątkowe wydarzenie i moment na sportową rywalizację, jak również świętowanie oraz wspomnienia. Impreza nazywana jest łącznikiem pokoleń, ale także służy przekazywaniu wartości, jakie przyświecały jej pomysłodawcom. Przez cały ten czas kultywują ten zamysł organizatorzy i zawodnicy. Przeddzień tegorocznych zmagań, to dobry czas, aby opowiedzieć nie tyle o samych zawodach i o tym, jak było na początku, ale o swoistym zjawisku społecznym. 15 lutego ponownie w Ptaszkowej tradycyjnie zapłonie znicz i rozpoczną się zmagania zawodników.
Pomysłodawcą i organizatorem premierowej spartakiady był nie kto inny, jak sam Roman Stramka, pochodzący właśnie z Ptaszkowej. Zapalony sportowiec, ale przede wszystkim bohater wojenny i wzór wartości patriotycznych, który bardzo chciał zadbać o lokalną młodzież. Zaangażował więc swoich przyjaciół do działania, chcąc krzewić w lokalnej społeczności ducha honorowej rywalizacji i postawy obywatelskiej. Pierwsze tego typu zawody odbyły się w 1954 roku. – Kiedy zacząłem poważniej angażować się w organizację spartakiady, często rozmawiałem ze starszymi ludźmi pamiętającymi początki. Pomysł był prosty, ponieważ chodziło o to, aby zrobić coś lokalnego dla dzieci, które nie mogą być w klubach biegowych. Nie wszystkich było stać wówczas na takie rozrywki, nie każdy mógł sobie również pozwolić na narty, ale celem było zniwelowanie wykluczenia sportowego w społeczności. Każdy mógł wówczas wystartować w spartakiadzie – opowiada Grzegorz Wysowski, obecny prezes Parafialnego Klubu Sportowego „Jaworze”.
– Co ciekawe, nie zawsze zawody odbywały się w Ptaszkowej. Czasami zdarzało się organizować je choćby w Nowym Sączu na plantach, czy na wałach Dunajca albo Kamienicy. Bywały również w Obidzy i innych miejscach, gdzie były odpowiednie warunki. Pamiętajmy, jakie wówczas były czasy. Przygotowanie tego typu zawodów było zupełnie innym wyzwaniem. Niezwykle ciekawe są rozmowy z uczestnikami lub kibicami starszych edycji. Dzisiaj mamy zupełnie inny świat, jeśli chodzi o technologię i możliwości działania. Jest przede wszystkim Centrum Sportów Zimowych – dodał nasz rozmówca.

Zamiana nart na buty do biegania
Jak opowiada Grzegorz Wysowski, zarówno w przeszłości, jak również i teraz organizatorom niestraszne są właściwie żadne warunki. Czasami z najróżniejszych przyczyn, dochodzi do ciekawych wyzwań, ale też trudnych momentów. Trasę biegową dawniej ubijało się za pomocą nart, a robili to głównie lokalni mieszkańcy. Niejednokrotnie zdarzało się, że przygotowania z dnia poprzedniego zostały zniweczone przez padający nocą śnieg i nad ranem trzeba było niemal wszystko robić od nowa. Nikogo to jednak absolutnie nie zniechęcało, wszyscy zgodnie przystępowali do ponownej pracy, aby zaplanowane zawody mogły się odbyć. Z biegiem czasu, co oczywiste, coraz większym ułatwieniem stawały się maszyny, jednak pogoda potrafiła płatać różne figle, z którymi na szczęście organizatorzy nauczyli się sobie dobrze radzić. Przykład? Biały puch nie chciał pojawić się na trasie, impreza wydawała się zagrożona, więc zmieniono zasady zawodów i zamiast nart, ubierano buty biegowe. Każdy wyścig się odbył, czy w nartach po śniegu, czy w butach po błocie. Takich przypadków było sporo. Podobnie jak wiele razy, kiedy z innych niezależnych przyczyn wydawało się to nieoczywiste. Dużo wskazuje zatem na to, że Zimowa Spartakiada Dziecięca w Ptaszkowej należy do nielicznych, a może jest jedyną nawet cykliczną imprezą sportową, która odbywa się w Polsce bez przerwy.

Tradycje nadal są kultywowane…
Obecnie spartakiada, to duże zawody, w których udział bierze nawet 150 osób. Nie są to jedynie sportowcy pochodzący z okolic, ale właściwie z każdego województwa w Polsce. Warto pamiętać, że zmagania odbywają się w okresie, kiedy wielu urlopowiczów spędza czas na Sądecczyźnie. Zdarzają się także startujący z innych krajów, co czyni tę imprezę lokalną właściwie już tylko z nazwy. To duże przedsięwzięcie, którego logistyka i organizacja wymaga działania niemal 50 osób. Kto więcej? – Należy pamiętać, że nie jesteśmy z tym wszystkim sami. Wolontariusze są ogromnym wsparciem, ale niejedynym. Są jeszcze nieocenione panie z Koła Gospodyń Wiejskich, druhowie naszej Ochotniczej Straży Pożarnej, ponadto Orkiestra Dęta z Ptaszkowej. Nasi szanowni seniorzy, wśród których są także sędziowie z licencją Polskiego Związku Narciarskiego. Warto również dodać, że w tym roku mamy patronat tej organizacji – dodał Grzegorz Wysowski, który przyznaje, że chce, aby impreza z roku na rok nadal się rozwijała, a siedemdziesiąta edycja była wyjątkowa.
Przy okazji zbliżającego się memoriału nie można pominąć dwóch bardzo ważnych postaci, które przez lata współtworzyły to wydarzenie. Pierwszą z nich jest Julian Wysowski. – To krewny Romana Stramki, który przez wiele lat pracował przy organizacji spartakiad. Jako klub zawsze mogliśmy liczyć na jego pomoc. Przekazywał nam wiedzę, a my mieliśmy okazję sporo się od niego uczyć. Jest ekspertem narciarstwa biegowego, jak i zjazdowego – wyjaśnił prezes PKS Jaworze, wskazując na drugą osobę, również bardzo zasłużoną dla tej inicjatywy.
– Przez wiele lat nieocenioną rolę przy organizacji spartakiad pełnił świętej pamięci Stanisław Michalik. Jako konferansjer tworzył atmosferę wielkiego widowiska sportowego – wspomina Grzegorz Wysowski.

Pojawiają się zakusy, aby spartakiada stała się sztandarową imprezą zimową dla regionu w skali ogólnopolskiej. Taką z dużym rozmachem i wypromowaną marką. Co więcej, bywały już w przeszłości takie propozycje od możnych osób. Nie było wówczas na to odpowiednich warunków, jakimi dzisiaj dysponuje Ptaszkowa. Mowa tutaj oczywiście o Centrum Sportów Zimowych, czy zapleczu biznesowym na Sądecczyźnie, bo zapał do działania u ludzi w tej miejscowości był zawsze. Nadal go nie brakuje, o czym świadczy zbliżający się jubileusz.
Siedemdziesiąt lat minęło…
Jubileuszowa impreza, będzie wyjątkowa z wielu powodów. – Przygotowaliśmy nie tylko kilka ciekawych niespodzianek, ale również chcemy, aby ta edycja była specjalna i zapamiętana na wiele lat. Taka mocno wspomnieniowa – powiedział Grzegorz Wysowski. Prezes lokalnego PKS Jaworze ujawnił, że zaproszeni zostali niemal wszyscy uczestnicy dotychczasowych spartakiad! Tysiące ludzi może pojawić się więc w Ptaszkowej, aby wspólnie wspominać swój udział, ale też kibicować aktualnym zawodnikom na trasie. Szereg atrakcji ma nawiązywać do siedemdziesięciu minionych lat i nadal skutecznie scalać tę tradycje łączenia pokoleń. O to od początku chodziło w tym projekcie, aby spartakiady stały się czymś więcej, aniżeli tylko sportem na nartach. Przekazywano przez te wszystkie lata cenne wartości, które przyświecały pokoleniu Romana Stramki, czyli ówczesnym bohaterom. Żeby ich wysiłek i trud nie zostały zapomniane, ale nadal służyły jako wzór postawy oraz wychowania.
Ważnym zjawiskiem na spartakiadach są pamiątkowe nagrody, które otrzymują wszyscy uczestnicy. Niekoniecznie mają one dużą wartość materialną, ale na pewno ogromną sentymentalną. Bez względu na osiągnięty wynik, każdy z Ptaszkowej wyjeżdża z pamiątką imprezy. Tym razem, również z uwagi na przypadającą sześćdziesiątą rocznicę śmierci patrona, specyfika będzie jemu dedykowana. – Kiedyś znalazłem w domu taki pamiątkowy talerzyk ze spartakiady sprzed bodaj czterdziestu lat. Jest na nim podobizna Romana Stramki i choć nie było to łatwe, znaleźliśmy osobę, która wykona nam podobne. Myślę, że to dobry sposób na uhonorowanie tej postaci, w jubileuszowym roku – dodał Grzegorz Wysowski.



Parafialny Klub Sportowy „Jaworze”
Klub powstał dokładnie w 1999 roku, czyli obecnie liczy sobie 26-lecie działalności. Przed tą datą spartakiady były organizowane przez pasjonatów, którzy wykorzystywali okoliczne stoki.
– W pewnym momencie ksiądz proboszcz Józef Kmak, po przyjściu do naszej parafii, wystąpił z inicjatywą utworzenia klubu. W dużej mierze chodziło o usprawnienie przygotowywania tych spartakiad i tak też się stało, bo nasz PKS dzisiaj jest głównym organizatorem memoriału. Przez ponad dwadzieścia lat w zawodach, w specjalnych dla siebie konkurencjach, brały udział również osoby z niepełnosprawnościami. Sporo w tej kwestii skomplikowała nam niestety pandemia, ale ten trudny czas jest już za nami. Działamy nadal i mamy jeszcze wiele planów do zrealizowania przed sobą – dodał prezes klubu Jaworze.
Wśród lokalnej społeczności zrodziła się spontaniczna inicjatywa, aby tamtejsze Centrum Sportów Zimowych nazwać imieniem Romana Stramki. Patron przede wszystkim urodził się w Ptaszkowej, a później był z nią mocno związany. Według mieszkańców, to w dużej mierze dzięki niemu, miejscowość jest dzisiaj tak mocno związana z narciarstwem, to on je skutecznie promował, a bez tego dzisiejszy ośrodek mógłby nie powstać. Pierwsze kroki w tej sprawie zostały już poczynione, jednak na ten moment sprawą numer jeden jest organizacja memoriału. Choć warto przyznać, że sześćdziesiąta rocznica śmierci, to godny moment na uhonorowanie tej zasłużonej postaci. Przysłużył się on bowiem nie tylko lokalnie, ale i dla całego kraju podczas II Wojny Światowej.
Kolejna publikacja na temat Spartakiady —> Ks. Józef Kmak: zaczęło się od potrzeby serca podszytej sportową żyłką
Na pierwszej fotografii: Lata osiemdziesiąte. Dekoracja zwycięzców. Puchar odbiera Elżbieta Lipień – ówczesna nauczycielka WF w Szkole Podstawowej nr 1 w Ptaszkowej.

































































































































































































































