Sandecja zamrożona na dnie ligowej tabeli

Ekstraklasa, 25 kolejka: Sandecja przegrała dzisiaj z Zagłębiem Lubin, mecz kończyła w dziesiątkę. Sądeczanie pod wodzą trenera Kazimierza Moskala w czterech spotkaniach zdobyli zaledwie jeden punkt i muszą jak na razie pogodzić się z rolą autsajdera.

Renault2

Spotkanie rozegrane na boisku w Niecieczy:

SANDECJA NOWY SĄCZ - ZAGŁĘBIE LUBIN 0:1 (0:1)

0:1 Mazek 43.

Żółte kartki: Grić, Kracznow dwie - Mares. Czerwona kartka: Kraczunow w 66 minucie (Sandecja, w konsekwencji dwóch żółtych).

SANDECJA: Gliwa - Bartosz, Kraczunow, Szufryn (72 Ksionz), Mraz - Cetnarski (72 Piszczek), Grić (46 Baran), Piter-Bućko, Trochim, Brzyszki - Kolev.

ZAGŁĘBIE: Hładun - Todorovski, Kopacz, Guldan, Balić - Starzyński (67 Woźniak), Matuszczyk, Jagiełło (87 Janoszka), Tosik, Mazek (62 Pawłowski) - Mares.

Zamykająca ligową tabelę Sandecja chciała dzisiaj koniecznie zdobyć punkty z faworyzowanym Zagłębiem. Goście walczą o awans do pierwszej ósemki w decydującej fazie rozgrywek i również byli bardzo zmotywowani do walki. Początek spotkania dawał nadzieje, że ten mecz może być przełomowy dla sądeczan. Podopieczni Kazimierza Moskala byli znacznie bardziej aktywni w ofensywie. Warunki atmosferyczne utrudniały grę obu drużynom, mróz i padający śnieg, bardzo śliska murawa, na której sporo było przypadkowych zagrań.

Niestety spotkanie w pierwszej połowie nie było emocjonujące i nie rozgrzało nielicznych zmarzniętych kibiców. Z upływem czasu uwidaczniała się jednak przewaga Zagłębia. Gości prowadzenie mogli objąć w 30 minucie, ale Starzyński przegrał pojedynek sam na sam z Gliwą. Sandecja zrewanżowała się groźną akcją w 38 minucie, gdy bramkarz Zagłębia obronił najpierw strzał Koleva, a po chwili również dobitkę Brzyskiego. W 43 minucie Sandecja straciła tzw. bramkę do szatni, gdy w zamieszaniu podbramkowym Gliwę z bliskiej odległości pokonał Mazek.

Druga połowa zaczęła się obiecująco dla gospodarzy. W 49 minucie Hładun obronił strzał w wykonaniu Trochima. Utrzymywała się optyczna przewaga Sandecji, ale drużyna z Lubina dobrze się broniła. W 62 minucie nieznacznie spudłował Kolev. Gdy wydawało się, że podopieczni Kazimierza Moskala coraz bardziej się rozkręcają, otrzymali dotkliwy cios. W konsekwencji dwóch żółtych kartek czerwień zobaczył Kraczunow i Sandecja musiała grać w liczebnym osłabieniu. Mimo to gospodarze nadal atakowali, wkrótce groźny strzał z dystansu oddał Trochim.

W końcówce Sandecji nie brakowało ambicji i w kilku sytuacjach pod bramką Zagłębia zrobiło się gorąco. To jednak wszystko za mało, aby zdobywać punkty w Ekstraklasie.

Fot. archiwum oficjalnej strony Sandecji/
Jarosław Para

WIŚMAŁA2020

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.