Sandecja w Pucharze Polski. Będzie powtórka tamtego sukcesu?

25 września odbędzie się pierwsza runda Pucharu Polski. W rozgrywkach wezmą udział piłkarze Sandecji Nowy Sącz. Wczoraj w siedzibie PZPN odbyło się losowanie par tej fazy turnieju. Los przydzielił sądeczanom ekipę KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski , przedstawiciela trzeciej ligi.

wsb3

Z tej okazji sprawdziliśmy jak „Biało-czarni” spisywali się w Pucharze Polski na przestrzeni kilku ostatnich lat.

W kampanii 2018/2019 sądeczanie już na starcie – 1. runda – mieli bardzo trudno. Ekstraklasowa Miedź Legnica przyjechała do Nowego Sącza jak po swoje. Porażka gospodarzy 0:3 po golach Petteriego Forsella, Wojciecha Łobodzińskiego i samobójczym Bartłomieja Dudzica, mówi sama za siebie.

W sezonie 2017/2018 było obiecująco. Najpierw w ramach pierwszej rundy sądeczanie ograli w Warcie trzecioligową Wartę Sieradz aż 5:1 (Łukasz Mitek – Filip Piszczek, Patrik Mraz, Wojciech Trochim, Maciej Korzym – dwa). W 1/16 finału rozgrywek Sandecja pokonała… Miedź w Legnicy 2:1. Honorowe trafienie dla gospodarzy zanotował Łukasz Garguła, zaś o awansie przesądziły dwa gole Wojciecha Trochima. W fazie 1/8 Sandecji, znów na wyjeździe, przyszło się mierzyć z Górnikiem Zabrze – po dogrywce gospodarze triumfowali 3:2 (Szymon Matuszek, Igor Angulo dwa – Aleksandyr Kolew, Erik Grendel samobój).

W rozgrywkach 2016/2017 piłkarze Sandecji najpierw w pierwszej rundzie po dogrywce ograli Siarkę w Tarnobrzegu 4:2 (Marcin Stefanik (rzut karny), Daniel Koczon – Maciej Małkowski (rzut karny) i dwa gole w dogrywce, Bartłomiej Dudzic). W 1/16 finału sądeczan przy Kilińskiego odarli z wszelkich złudzeń gracze Śląska Wrocław ogrywając miejscowych 2:1 (Wojciech Trochim (rzut karny) – Bence Merwo, Alvarinho).

Czytaj również: SANDECJA LEPIEJ NIŻ W SEZONIE ZAKOŃCZONYM AWANSEM

W edycji 2015/2016 Sandecja zatrzymała się na pierwszej rundzie. W fazie wstępnej drużyna z Nowego Sącza na wyjeździe ograła Wisłę Sandomierz 1:0 po golu Bartłomieja Dudzica, zaś po 0:2 ze Stomilem w Olsztynie (Łukasz Suchocki, Rafał Kujawa) odpadła z dalszej rywalizacji pucharowej.

2014/2015: W pierwszej rundzie Sandecja przegrała 0:1 z GKS Bełchatów po bramce Michała Maka.

2013/2014 i największy sukces w historii klubu. W pierwszej rundzie „Biało-czarni” pokonali w Bytomiu Polonię 2:1 (Kamil Banaś – Paweł Nowak, Peter Petran). W 1/16 finału przy Kilińskiego poległa Flota Świnoujście przegrywając 2:4 (Maciej Bębenek, Arkadiusz Czarnecki, Przemysław Szarek, Adam Mójta – Ensar Arifović dwa). W fazie 1/8 finału w Nowym Sączu również nie zabrakło wielkich emocji. Sandecja zremisowała z Widzewem Łódź 2:2 (Adam Mójta (rzut karny), Łukasz Grzeszczyk – Marcin Kaczmarek, Eduards Viśņakows). O awansie zdecydowała seria rzutów karnych, które lepiej egzekwowali miejscowi wygrywając 5:4. W ćwierćfinale Sandecji przyszło zagrać z Zagłębiem Lubin. W pierwszym meczu na Dolnym Śląsku „Miedziowi” wygrali 2:0 (Aleksander Kwiek (rzut karny), Michal Papadopulos), by w rewanżu rozbić sądeczan aż 5:0 (Arkadiusz Piech dwa, Michal Papadopulos, Johan Bertilsson dwa).

Mimo tej bolesnej porażki dla klubu z Nowego Sącza był to najlepszy występ w Pucharze Polski. Czy teraz uda się go powtórzyć?

Odwiedź konto autora na Twitterze

Fot. R.Szurek

TEB
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”:

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: