Sandecja rozgromiona w "Meczu przyjaźni"

W piątkowy wieczór po raz kolejny do boju wybiegli podopieczni Tomasza Kafarskiego. Tym razem na obiekcie przy ulicy Solskiego w Mielcu rywalizowali z miejscową PGE Stalą. Sandecja sprawiła problemy czwartemu zespołowi zaplecza Ekstraklasy tylko w pierwszej połowie, ponieważ w osiem minut końcowej fazy meczu straciła trzy bramki, a ostatecznie przegrała 1-5.

dts

Ekipa Sandecji po raz kolejny delikatnie zaskoczyła swoją wyjściową jedenastką. Tym razem trener, Tomasz Kafarski, postawił na Krzysztofa Barana między słupkami w miejsce regularnie broniącego Daniela Bielicy, zaś w ataku powrócił do ustawienia z trójką zawodników z przodu. O sile w ofensywie "Biało-czarnych" mieli decydować dwaj młodzi: Kamil Ogorzały i Miłosz Kałahur, których wspierał doświadczony Maciej Małkowski. Szkoleniowiec gospodarzy, Dariusz Marzec, zdecydował się tylko na dwie zmiany; zamiast Szymona Stasika i Lukasa Bielaka na boisko wybiegli Paweł Olszewski i Josip Šoljić. Należy wspomnieć, że mielczanie w przeciwieństwie do sądeczan mieli jeden tydzień przerwy, ponieważ ich potyczka przeciwko Odrze Opole została przełożona z powodu powołań do reprezentacji młodzieżowych.

W pierwszych minutach wydawało się, że to gospodarze będą przeważać, o czym niech świadczy próba jednego z nich, po której futbolówka odbiła się od słupka bramki strzeżonej przez Barana. Po kilkuset sekundach wszystko odwróciło się w drugą stronę; Ogorzały podał piłkę po ziemi do Thiago, a strzał Brazylijczyka sparował lewą nogą Kiełpin. Golkiper mielczan nie miał jednak szans przy dobitce z najbliższej odległości w wykonaniu Małkowskiego, po której kibice obecni w sektorze sympatyków Stali mieli powody do radości. Zawodnik "Biało-czarnych" z numerem 10 był niezwykle aktywny i kreował dogodne okazje dla swojego zespołu. Chwilę po pierwszej bramce próbował znaleźć płaskim zagraniem wzdłuż bramki jednego ze swoich kolegów, ale żaden z nich nie zdążył, aby dobiec do futbolówki i pokonać Kiełpina po raz drugi.

Drugi kwadrans meczu toczył się głównie w środkowej strefie boiska, a oba zespoły starały się znaleźć sposób na pokonanie bloku defensywnego rywali. Było w tym jednak wiele niedokładności, a kolejne próby strzałów pozostawiały wiele do życzenia. Najbliżej szczęścia był Bartosz Nowak, który popisał się rajdem pod pole karne Sandecji, ale później uderzył zbyt lekko, by sprawić jakiekolwiek problemy Baranowi. Zgromadzeni przy ul. Solskiego fani ekipy z Mielca mogli tylko wyrazić swój niedosyt jękiem zawodu. Ostatecznie Stal dopięła swego w 38 minucie; najpierw Getinger w sytuacji sam na sam trafił prosto w bramkarza Sandecji, po czym o dobitkę pokusił się Janoszka - w tej sytuacji obrona "Biało-czarnych" mogła już tylko wzruszyć ramionami, bo trafienie byłego gracza Ruchu Chorzów i Zagłębia Lubin było niemal perfekcyjne i wylądowało idealnie przy prawym, dalszym słupku.

Drugą część spotkania lepiej zaczęli podopieczni Dariusza Marca. Trener gospodarzy przed gwizdkiem sędziego wznawiającym grę postanowił zmienić dwóch zawodników, w tym zdobywcę wyrównującego gola. W 52 minucie Bartosz Nowak został zdaniem arbitra sfaulowany pod bramką Sandecji przez Pitera-Bučkę, za co gospodarzom przyznano rzut karny. Do jedenastki podszedł sam poszkodowany, który strzałem w lewy, dolny róg pokonał Barana, mimo, że bramkarz gości wyczuł zamiary strzelającego. Był to sygnał do ataku dla ekipy pod wodzą Tomasza Kafarskiego, aby jak najszybciej odrobić straty. Jak się okazało, Stal grała bardzo konsekwentnie w obronie i nie pozwalała, aby zbyt dużo ataków przedostało się pod jej bramkę. Mało tego, postawili na minimalizm i szybkie kontrataki; po jednym z nich minimalnie obok prawego słupka w 68 minucie uderzył głową Żyro.

W na 18 minut przed końcem regulaminowego czasu gry było blisko, aby stan meczu wyrównał Thiago; po podaniu z lewego skrzydła od Małkowskiego uderzył lewą nogą na 8. metrze, ale intuicyjną paradą prawą ręką popisał się Kiełpin. Dzięki tej interwencji mielczanie nadal prowadzili. Później gra znacznie się uspokoiła, a więcej działo się na trybunach, gdzie najzagorzalsi sympatycy Stali odpalili race pod "sektorówką" stylizowaną na logo Prawa i Sprawiedliwości z podpisem "Oprawa sfinansowana z programu Piro+". W tym samym czasie pod bramką Barana pojawiło się kolejne zagrożenie w postaci kontrataku z prawej strony; tym razem jeszcze sądeczanie byli w stanie się wybronić. Chwilę później jednak po wrzutce z prawego skrzydła piłkę głową w polu karnym uderzył Mak; ta skozłowała jeszcze po murawie, po czym wylądowała przy lewym słupku bramki, z czym sądeczanie nie byli sobie w stanie poradzić.

Jeśli ktoś myślał, że to koniec kanonady, trzeba Was zmartwić, ponieważ 300 sekund później Mateusz Mak otrzymał prostopadłą piłkę po ziemi, po czym na 13 metrze umieścił ją obok prawego słupka bramki, dzięki czemu podwyższył prowadzenie gospodarzy. Nie mija chwila, a Getinger podał futbolówkę z lewej strony do znajdującego się pod bramką Lisowskiego, który z powietrza uderzył na lewy, dalszy słupek zamykając wynik spotkania. Ostatecznie nawet sędzia, Wojciech Krztoń, nie chciał pastwić się nad gośćmi i doliczył do podstawowego czasu zaledwie minutę. Wówczas trybuny skandowały przyśpiewki przypominające o przyjaźni Stali z Sandecją, ale one były tylko osłodą po tym, co w drugiej połowie działo się na boisku.

PGE FKS Stal Mielec - Sandecja Nowy Sącz 5-1 (1-1)

Bramki: Łukasz Janoszka 38', Bartosz Nowak 53' (k), Mateusz Mak 80', 85', Wojciech Lisowski 88' - Maciej Małkowski 5'

Żółte kartki: Wojciech Lisowski, Seweryn Kiełpin - Damian Chmiel, Paweł Nowak (asystent trenera), Michal Piter-Bučko.

PGE FKS Stal: Seweryn Kiełpin - Wojciech Lisowski, Mateusz Żyro, Mateusz Bodzioch, Krystian Getinger - Paweł Olszewski (Szymon Stasik 46'), Grzegorz Tomasiewicz (80' Lukas Bielak), Josip Šoljić, Bartosz Nowak, Łukasz Janoszka (46' Mateusz Mak) - Andreja Prokić.

Sandecja: Krzysztof Baran - Adrian Basta, Michal Piter-Bučko, Marcin Flis (77' Tadeusz Socha) - Dominik Kun (85' Bartłomiej Dudzic), Radosław Kanach, Thiago, Damian Chmiel (80' Mariusz Gabrych)- Maciej Malkowski, Kamil Ogorzały, Miłosz Kałahur.

Sędziował: Wojciech Krztoń (Olsztyn)

Widzów: 3264.

Fot. Jarosław Para, MKS Sandecja S.A.

dts

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.