Sandecja popłynęła w Łodzi

Niestety nie udało się nic ugrać w Łodzi. Gospodarze, lider I ligi wysoko pokonali Sandecję. To piąta porażka biało czarnych, w pięciu meczach.

wsb3

ŁKS Łódź – Sandecja Nowy Sącz 4:1 (2:0)
0:1 Sekulski 31, 0:2 Sekulski 45, 0:3 Sekulski 59, 3:1 Kasprzak 63, 1:4 Rozwandowicz 68

Sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok)
Żółte kartki: Korzym, Kamiński, Bućko, Małkowski, Basta.
ŁKS: Malarz – Wolski, Dąbrowski, Sobociński, Klimczak – Rozwandowicz – Pirulo, Dominguez, Gryszkiewicz, Trąbka (86 Kelechukwu) – Sekulski (86 Corral).
Sandecja: Tokarz – Piter-Bućko, Boczek, Kałahur (30 Żołądź), Dziwniel – Walski (71 Kamiński), Chmiel (60 Basta)– Małkowski (60 Mandrysz), Kasprzak, Danek – Korzym (71 Ogorzały).

Mecz rozpoczął się od ataków ŁKS, ale Sandecja dobrze się broniła. W 14 minucie dogodną sytuację miał Chmiel, który podał do Bućki, a ten uderzył piłkę głową, ale niecelnie. Po kwadransie gry ŁKS wypracował przewagę, ale biało czarni też nie próżnowali. W 26 minucie Kałahur podał do Korzyma, który był tuż przed bramką ŁKS. Niestety piłka skozłowała przed zawodnikiem i okazja przepadła. Mecz zrobił się nieco ciekawszy. Na akcję ŁKS odpowiadali sądeczanie. Niestety chwila nieuwagi obrony i Sandecja dała strzelić gola gospodarzom. W 31 minucie Wolski z prawej strony boiska dośrodkował piłkę na 5 metr, gdzie Sekulski mimo asysty trzech obrońców gości zdołał strzelić. Sandecja próbowała odrobić straty, ale brakowało dokładnego, ostatniego podania w pole karne. Tuż przed przerwą kontra Sandecji, ale Walski będąc 4 metry do bramki rywali zamiast strzelać dał sobie wybić piłkę przez rywala. Kiedy wszyscy czekali na przerwę w ostatniej minucie pierwszej połowy znakomitym strzałem z rzutu wolnego popisał się Sekulski zdobywając drugiego gola.

Po przerwie Sandecja ruszyła do ataków i w 49 minucie była dobra okazaja na kontktowego gola. Korzym podał piłkę do Danka, ale zbyt mocno i ten nie zdołał jej skierować do siatki rywali. Gra się nieco wyrównała, ale więcej z gry mieli gospodarze i w 59 minucie Sekulski zdobył swojego trzeciego gola. Ale należy pochwalić Tokarza, który obronił strzał, dobitkę i dopiero po trzecim uderzeniu musiał skapitulować. Jeszcze łodzianie nie zdążyli się nacieszyć zdobyczą, a Kasprzak popisał się ładnym strzałem, po którym padł gol. ŁKS wciąż atakował, ale bardzo dobrze bronił Tokarz, którego chciał zaskoczyć Rozwandowicz. Kilka chwil później ten sam piłkarz mocno uderzył z rzutu wolnego. Piłka skozłowała tuż przed bramkarzem Sandecji i mimo rozpaczliwej obrony padł gol.
Sandecja przegrała, bo ŁKS był zdecydowanie lepszy. Choć warto podkreślić, że piłkarze z Nowego Sącza się nie cofali, próbowali atakować, ale wiele do życzenia, ale raczej znacznej poprawy wymaga obrona. Zbyt łatwo rywale zdobywają gole. Sandecja wciąż bez wygranej i bez punktów.

MAGIK MAŁA
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]