Sądeczanka dyrygująca Justyna Zawiślan: w muzyce… „kocha odważnie”!

Ma zaledwie 19 lat. Swoją przygodę muzyczną zaczęła mając zaledwie 4,5 roku, Już wtedy była na tyle uparta, że rodzice musieli zapisać ją do szkoły muzycznej. Wybrała skrzypce i od 14 lat jest z nimi nierozłączna. Justyna Zawiślan, obecnie jest w klasie dyplomowej II stopnia Państwowej Szkoły Muzycznej w Nowym Sączu. Sama prowadzi też 64-osobowy zespół.
Początki stworzenia Niezależnej Orkiestry i Chóru Młodzieżowego sięgają Światowych Dni Młodzieży 2016, kiedy Justyna została poproszona o zagranie w Nowym Sączu koncertu uwielbienia.

- Plan był już zrobiony, kompozycje napisane, ale okazało się, że pojawił się ktoś inny na nasze miejsce – mówi Justyna.

BOCHENSKI

Wtedy z propozycją wyszedł Mieczysław Zagórowski, który docenił pracę młodych artystów i poprosił o zagranie koncertu w Starym Sączu.
2,5-godzinny repertuar, 40-osobowy skład - orkiestra, chór – tak wyglądały początki tworzenia się zespołu.

- To głównie moi przyjaciele ze szkoły muzycznej. Orkiestra składa się z uczniów, a chór to zarówno profesjonaliści jak i amatorzy z pasją – opisuje Justyna.

Minęły Światowe Dni Młodzieży… co dalej? Teoretycznie projekt dobiegł końca, czar prysł, wszyscy wrócili do swoich obowiązków i szkoły. Jednak nie do końca… o wspólnym koncertowaniu wciąż myślała Justyna i jej przyjaciel Jonathan Hojdys, którzy wpadli na pomysł, by wystąpić na Festiwalu Młodych Talentów organizowanym w I Liceum Ogólnokształcącym w Nowym Sączu.

Stworzyli własny utwór pt. „Kochać odważnie”. Było to połączenie linii fortepianowych dwóch piosenek napisanych przez Jonathana. Jedna z wokalistek – Karolina Pietrzak napisała linię melodyczną dla wokalu i słowa piosenki.

- Najwięcej pracy wymagało jednak zaaranżowanie tego wszystkiego, rozpisanie na każdy instrument i chór. Było to dla mnie ogromnym wyzwaniem – wspomina Justyna.

Mimo wielu trudności, jakimi było przede wszystkim zorganizowanie miejsca na próby dla liczącego 64 osoby zespołu, udało się przejść eliminacje. Motywacją dla Justyny była mobilizacja i dyscyplina członków zespołu. Śmiało stwierdza, że największą nagrodą było wzajemne wsparcie. Śmiejąc się dodaje również, że członkowie zespołu jej nie znienawidzili, choć nie jest łatwo przyjąć rolę osoby rządzącej wśród rówieśników. Bycie jednocześnie szefem i przyjaciółką wymaga ogromnej dyscypliny.

Co się wydarzyło po eliminacjach? Orkiestra smyczkowa pojechała do Katowic. Był to koncert Kompozytorów i Aranżerów Instytutu Jazzowego w Katowicach, gdzie przyjaciel Justyny – Przemek Kiełbasa, komponuje swoje utwory i potrzebował kogoś do ich realizacji. Występ na takiej scenie daje ogromny prestiż i jest o wiele trudniejszy, ponieważ odbywa się przed wymagającą publicznością, bo oprócz studentów byli tam też profesorowie. Orkiestra smyczkowa została doceniona i zaproszona za rok.

Przyszedł czas na finał FMT, z którego Niezależna Orkiestra i Chór Młodzieżowy wyszli zwycięsko. Najważniejszą nagrodą była Nagroda Publiczności oraz nagroda specjalna „Szczebel do kariery”, która kierowana jest do młodych ludzi w celu mobilizowania do dalszej pracy. Oprócz tego członkowie orkiestry zdobyli nagrody indywidualne. Justyna otrzymała nagrodę Prezydenta Miasta Nowego Sącza za całokształt organizacyjny, oraz nagrodę Dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego w Nowym Sączu, którą podzieliła na pół z Kubą Stawiarskim.

Kolejny konkurs, na jakim zaprezentowała się Niezależna Orkiestra i Chór Młodzieżowy, to Sądeckie Młode Talenty, podczas których nie mieli sobie równych i skradli serca jury, zajmując bezkonkurencyjnie I miejsce.
Tworzenie Niezależnej Orkiestry i Chóru Młodzieżowego, dały początek marzeniom Justyny…

- Chciałabym przedstawiać muzykę klasyczną, symfoniczną nie do końca w tradycyjny sposób. Chcę pokazać, że jest to muzyka przystępna dla każdego. Brzmienie całej orkiestry jest czymś pięknym, na naszym terenie nie działa taka młodzieżowa orkiestra, dlatego uważam, że jest to dobry sposób pokazania młodzieży, jak piękna potrafi być taka muzyka. Bardzo chciałabym dostać się w tym roku na Akademię Muzyczną w Katowicach na skrzypce jazzowe, później może dyrygentura i kompozycja. Chcę pokazać, że młodzi ludzie są w stanie zrobić coś pięknego – dodaje.

Panuje stereotyp, że zawód dyrygenta jest męską specjalnością. Niewiele widuje się kobiet w tym fachu, a jednak nie przeszkadza to 19-letniej Justynie tworzyć muzykę i udowodnić, że kobiety mogą być równie dobre na tym miejscu.

Magdalena Paruch
Fot. Magdalena Paruch

Jan Duda

Wypowiedz się w tej sprawie