Sądeczanie na Balu Debiutantów

Co dwa lata panny i kawalerowie pochodzący z polskich rodzin arystokratycznych, ziemiańskich oraz związanych z Zakonem Maltańskim spotykają się na Balu Debiutantów.
W dziesiątej już edycji tego międzynarodowego prestiżowego wydarzenia Sądecczyzna miała po raz pierwszy swoich przedstawicieli. I to aż dwóch: Alicję Facente oraz Jeana Paula Generaux.


Historia Balu Debiutantów ma swój początek w drugiej połowie XIX w., a jego korzenie sięgają angielskiego dworu królewskiego. Bal był okazją do zaprezentowania córek brytyjskiej arystokracji potencjalnym pretendentom do ich ręki. Później do tej tradycji dołączyła się arystokracja francuska, a obecnie najbardziej znany jest Bal w Wiedniu. W 1998 r. za sprawą Jolanty hr. Mycielskiej tradycja Balu Debiutantów została reaktywowana także w Polsce. Organizowany jest cyklicznie w ramach działalności Związku Polskich Kawalerów Maltańskich.

Prezydent w tekście

 

Okazja, żeby poznać ojczyznę

- Dziś jednak młodzież, poddając się próbie debiutu, nie przybywa na bal w poszukiwaniu swojej drugiej połówki, lecz by przeżyć coś niepowtarzalnego – uśmiecha się sądeczanka mieszkająca we Włoszech Anna Kurdziel, mama tegorocznej debiutantki Alicji Facente.
Na kwestie koligacji małżeńskich patrzy z przymrużeniem oka i racjonalnością. - Młodzi, jak i ich rodzice doskonale zdają sobie sprawę ze starej dewizy, że „serce nie sługa”. Niemniej pani Mycielska ze wzruszeniem opowiada o przypadkach, kiedy debiutanci zakładali wspólne rodziny i to właśnie ją uważają za matkę chrzestną ich związków – dodaje Anna Kurdziel.

Nie ukrywa, że osobiście zna się z organizatorką Balu Debiutantów. I to właśnie, a nie arystokratyczne korzenie córki, mogło mieć większy wpływ na zaproszenie Alicji do wzięcia udziału w tej prestiżowej imprezie. Alicja posiada po stronie swojego dziadka Zygmunta Kurdziela arystokratycznego przodka, ziemianina hrabiego Franciszka Chrapczyńskiego.
- Ten fakt był przekazywany naszym dzieciom bardziej jako ciekawostka historyczna – opowiada Anna Kurdziel. - Większy wpływ na zaproszenie Alicji na Bal Debiutantów, sądzę, miała moja znajomość z panią Mycielską z racji pełnionej przeze mnie długoletniej misji dyplomatycznej i konsularnej, szczególnie przy Stolicy Apostolskiej i Zakonie Kawalerów Maltańskich, a obecnie w watykańskim ministerstwie kultury tj. Papieskiej Radzie ds. Kultury – podkreśla.

Z panią Jolantą, która od wielu lat prężnie działa na rzecz rodziny i wartości chrześcijańskich, zorganizowały wiele wspólnych inicjatyw pod patronatem polskiej ambasady przy Stolicy Apostolskiej. Tegoroczna debiutantka zawsze w nich uczestniczyła. Hrabina miała więc okazję obserwować, jak dorasta. Śledziła jej postępy w nauce, a szczególnie jak rozwija swoje talenty artystyczne, które Alicja prawdopodobnie odziedziczyła po swoim pradziadku Władysławie Kurdzielu, malarzu, fotografiku, muzyku, pedagogu, uznanym działaczu społecznym i wielkim miłośniku ziemi sadeckiej z Kamionki Wielkiej.

- Wspólnie grałyśmy na fortepianie podczas różnych przyjęć w ambasadzie – wspomina Alicja Facente. - Pani Mycielska wtedy mi powtarzała, że jak dorosnę, to wyśle mnie na bal do Polski. Nie mogłam się doczekać tego zaproszenia.

Aby wziąć udział w balu, debiutantki muszą mieć skończone 17 lat, a debiutanci 18. 17-letnia Alicja była najmłodszą spośród 64 uczestników tegorocznej edycji (32 pary).
- Dla mnie udział w tym balu dał też niepowtarzalną okazję do lepszego poznania ojczyzny mojej mamy – stwierdza Alicja Facente.

Podkreśla, że rodzice zawsze dbali o to, by połączyć w jej edukacji wartości znad Tybru z wartościami znad Wisły, a szczególnie drogiej jej mamie Sądecczyzny. Dlatego niemal każde wakacje od urodzenia spędzała w Nowym Sączu.
- A teraz miałam możliwość przeżyć dwa niepowtarzalne tygodnie w stolicy Polski – dodaje debiutantka.

Nauka dyplomacji
- Dużo podróżując po świecie, mam okazję spotykać wielu interesujących ludzi i tego samego właśnie spodziewałem się po balu. Te dwa tygodnie poprzedzające galę zaowocowały ciekawymi znajomościami i przyjaźniami – mówi z kolei Jean Paul Generaux, który również uczestniczył w jubileuszowej edycji balu. - Ale żony na nim nie szukałem – uśmiecha się.

Podczas przygotowań do balu miał możliwość nabyć wiele nowych umiejętności, które z pewnością przydadzą mu się w dyplomacji. Jean Paul jest bowiem nie tylko studentem trzeciego roku na kierunku buisness&management londyńskiego uniwersytetu, ale również odbywa praktyki w prestiżowej Windsor Energy Group u Lorda Howell’a.
- Moja rodzina nie ma korzeni arystokratycznych – przyznaje Jean. - Zostałem polecony organizatorce balu, a ona poprosiła mnie o przesłanie mojego CV. Nawiązaliśmy kontakt, który zaowocował zaproszeniem mnie do tegorocznego debiutu – opowiada sądeczanin.

Nie kryje, że o Balu Debiutantów wiedział tylko tyle, że odbywa się dla młodzieży polskiej i polonijnej, ale też niezwiązanej bezpośrednio z Polską. W wielu wypadkach kluczem do zaproszenia jest związek z Zakonem Maltańskim. Nie zdawał sobie natomiast sprawy, z jakim wysiłkiem wiąże się przygotowanie do tej uroczystości.
- Przez dwa tygodnie, codziennie mieliśmy wielogodzinne treningi tańca. Przyznam, że nieraz byłem wyczerpany – relacjonuje. - Tymczasem wieczorami czekały nas jeszcze wykłady między innymi z savoir-vivre’u, dyplomacji, znajomości win i… wiązania muszek. Debiutanci występują bowiem we frakach, więc sztuka zawiązywania much jest tu niezbędna – dodaje.

Wspomnień czar

Na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie 32 debiutanckie pary zaprezentowały pięć tańców - marsz, polonez, mazur, tango i walc - w wymagającej choreografii Artura Dobrzańskiego. Ich występ miał tym razem charakter patriotyczno-historyczny, z uwagi na trwający okres obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Mottem przewodnim jubileuszowego balu był „Wspomnień czar”.

- Młodzi tańczyli przy dźwiękach wyciskających łzy polskich melodii, w sceneriach nawiązujących do rocznicy odzyskania niepodległości, odbudowy powojennej Warszawy, czy filmowych, jak niezapomniana scena z nenufarami z „Nocy i Dni”. Alicja wraz z debiutantkami uroczo prezentowała się w białej sukni, zaprojektowanej przez wybitną kostiumolog Dorotę Roqueplo, autorkę kostiumów między innymi do filmu „Miasto 44” – relacjonuje Anna Kurdziel.

- To było niezwykle podniosłe wydarzenie. Patrząc na występ debiutantów, wśród których był mój syn, kilka razy zakręciły mi się łzy w oczach. Myślę, że nie tylko mnie, ale i wszystkim uczestnikom – wspomina również Barbara Edelmuller-Generaux, właścicielka starosądeckiej firmy transportowej Batim.

Podkreśla przy tym nie tylko towarzyski charakter wydarzenia, ale przede wszystkim jego walory edukacyjne, a szczególnie promocję działalności dobroczynnej, z której znany jest Zakon Kawalerów Maltańskich – najstarsza na świecie organizacja charytatywna, funkcjonująca nieustannie od XI w. To dlatego wielu debiutantów chętnie powraca na bal. Już nie w roli uczestników, a wolontariuszy.
- Ja już zadeklarowałam organizatorom swoją obecność jako wolontariuszka za dwa lata – uśmiecha się Alicja. - Odbyłam tu niezwykłą lekcję i chciałabym, by inni też mieli taką możliwość. Dawanie siebie innym, dzielenie się z potrzebującymi choćby dobrym słowem czy uśmiechem jest najcenniejszym darem, jaki możemy ofiarować – dodaje.
Ma nadzieję, że i jej 10-letni brat będzie mógł w przyszłości przeżyć podobną przygodę.

(ART)

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie