Sądecki twardziel żonę poznał w kościele

Dawid Szufryn - piłkarz Sandecji Nowy Sącz, wcześniej Polonii Bytom, Kolejarza Stróże. W ubiegłym roku przedłużył kontrakt z sądeckim klubem na kolejne lata. Jego wartość jako piłkarza wyceniana jest na 200 tys. euro. Lider zespołu, kapitan.Czy słynący z twardej walki zawodnik bywa romantyczny? Tym razem z Dawidem o sporcie (prawie) nie rozmawiamy.

- Przez lata przywykłem, że rozmawialiśmy o piłce nożnej, taktyce, zwycięstwach, porażkach, transferach. Tym razem z uwagi na walentynkowe wydanie porozmawiajmy o romantyce, rodzinie. Gotowy?

BOCHENSKI

- To mnie zaskoczyłeś (śmiech). Dobrze, gotowy!

- 14 lutego, 8 marca to ważne daty w Twoim kalendarzu?

- Dzień Kobiet, czy święto zakochanych z uwagi na to, że obchodzi je cały świat, także są ważne w moim życiu. Pamiętam o kwiatach, życzeniach, prezentach. Ale dodam, że staram się być tak samo sympatyczny w każdym dniu roku, a nie tylko w święta.

- Dyplomacja?

- Nie, taki jestem. Pamiętam o kobietach, tych mi najbliższych.

- Zawsze kojarzyłeś się z twardym graczem, nieodpuszczającym nikomu. Czy Ty w ogóle możesz być romantykiem?

- Nie, nie, na pewno nie jestem typem romantyka. Dużo masz jeszcze tego typu pytań? (śmiech).

- Żonę poznałeś w...

- W kościele. Zauważyłem ładną kobietę, która bardzo mi się spodobała. A że nie daję łatwo za wygraną, postanowiłem zdobyć jej numer telefonu. Muszę przyznać, że było ciężko. Musiałem ostro o Anię powalczyć. Byłem uparty i nie odpuszczałem. Kto mnie zna, ten wie, że jak sobie coś postanowię to staram się ze wszystkich sił to osiągnąć. Ania jest Sądeczanką. Mieszkaliśmy na sąsiednich osiedlach. W końcu zaczęliśmy się spotykać. Dzisiaj mam wspaniałą żonę i dwójkę cudownych dzieciaków.

- Pewnie gdyby żona interesowała się piłką nożną, byłoby Ci łatwiej. W końcu Nowy Sącz, ba, pół Polski wie, kto to Dawid Szufryn.

- Faktycznie, Ania do momentu, gdy zaczęliśmy się spotykać, nie interesowała się piłką nożną. Owszem zajmowała się sportem, ale siatkówką, piłką ręczną. Futbol nie był jej bliski. Kiedy grałem w Stróżach, czy Nowym Sączu zaczęła mi kibicować z trybun. Jest dla mnie wielkim wsparciem. Dodaje mi otuchy. Nigdy nie usłyszałem od niej w domu krytyki, wręcz przeciwnie. Po przegranym meczu mogę usłyszeć: Dawid, nie przejmuj się, w kolejnym meczu będzie lepiej. Taka osoba to skarb.

- Wielu rodziców, którzy zawodowo zajmują się sportem, chce, aby ich dzieci także w przyszłości związały się z którąś z dyscyplin. Jak jest u Ciebie i Ani?

- Przyznam szczerze, że jeszcze nie zastanawialiśmy się nad ich drogą życiową. Laura ma 5 lat, a Adrianna jest dwa lata młodsza. Myślę, że jeżeli postawią na sport, to tylko będę im kibicował. Jeżeli wybiorą inną drogę życia, podpowiem, przeanalizuję i wybiorę wspólnie z żoną to ,co dla dzieciaków będzie ważne, najlepsze.

- No to chociaż na koniec o sporcie i Sandecji. Zmierzacie pewnie do ekstraklasy. To Twój sportowy cel?

- Na razie nie mamy obranego celu, nie mówimy głośno o ekstraklasie. Chcemy utrzymać tę dobrą formę z rundy jesiennej. Spoglądamy również na inne sprawy, jak chociażby na infrastrukturę - mam na myśli stadion. Już raz musieliśmy grać cały sezon na wyjazdach.

Czytaj "Dobry Tygodnik Sądecki":

Jan Duda

Wypowiedz się w tej sprawie