
Po specjalistycznych badaniach zdiagnozowano ucisk na korzenie nerwowe biegnące w lędźwiowo – krzyżowym odcinku kanału kręgowego. Jedynym ratunkiem przed psim inwalidztwem, a zarazem jedyną nadzieją na powrót Dantego do służby – jest operacja. Strażacy prowadzą zbiórkę pieniędzy na zabieg dla swojego czworonożnego partnera.
Trzeba wszczepić tytanowy implant w ostatni kręg lędźwiowy i w trzon kości krzyżowej. Taki tytanowy „mostek” zwiększy dystans między kręgami i uwolni uciskany nerw likwidując ból i umożliwiając powrót zwierzaka do aktywnego życia.
– Na szczęście schorzenie Dantego zostało zdiagnozowane wcześnie, dzięki czemu jest szansa na jego całkowity powrót do zdrowia i do służby. Uruchomiliśmy wśród druhów zbiórkę, jednak całkowity koszt zabiegu wraz z rehabilitacją przerósł nasze oczekiwania. Prosimy o pomoc – apelują strażacy. – Dzięki każdej, nawet najmniejszej wpłacie Dante przybliża się do powrotu do ratowania życia drugiego człowieka.
Zbiórka prowadzona jest TUTAJ.
Tłumacząc z psiego na ludzki język ta historia przedstawia się mniej więcej tak:
Jestem flat Dante . Słyszałem, iż flat to stan umysłu, a nie rasa psa. Tak, jestem też psem, przynajmniej tak mówi mój człowiek . Tak więc wiecie już że mam człowieka. Mam już pięć lat, chociaż w sumie nie wiem co to znaczy. Uwielbiam aktywnie spędzać czas. Kocham Góry, spacery, wodę, i zabawę…. Ale najbardziej na świecie lubię ludzi i zabawę z nimi w chowanego. Zawsze wygrywam, zawsze ich znajdę! Mój człowiek mówi, że jestem psem ratowniczym. Nie wiem czym jest ratowanie, ja wiem co to szukanie i dobra zabawa i to uwielbiam robić! Strasznie ciężko się pisze taką dużą łapą więc będę się streszczał 😉
Od ponad miesiąca mój człowiek zabronił mi zabawy i spacerów (jak bardzo lubię aktywność widzicie powyżej). Ponoć coś jest nie tak z moją tylną łapą. Badało mnie kilku weterynarzy. Niby w lecznicach też było fajnie, ale to nie zabawa! Mój Człowiek coraz bardziej się smucił a ja nie wiedziałem o co chodzi. Czuję wprawdzie ból w plecach i nie za bardzo mogę wskoczyć do samochodu. Ale to drobnostki a ja potrzebuję aktywności! Na kolejne badanie mój człowiek zawiózł mnie do Gliwic, oj tam już naprawdę poczułem, że boli. Później spałem. Ponoć spałem w rurze, która mnie zbadała. Właśnie przyszła jakaś kartka (z tej rury?) i mój człowiek jest bardzo smutny, mówi że na niej jest napisane ,iż muszę przejść poważną operację. Chciałem zjeść kartkę aby zażegnać problem. Niestety to nic nie da…
zdjęcia: Grupa Ratownictwa Specjalnego OSP Nowy Sącz
















































































































































































































