Przedsiębiorca obiecuje, kiedy go na to stać

Najwyższy czas, żeby pomyśleć o zróżnicowaniu przepisów i ich uproszczeniu, pewne z nich nie powinny dotyczyć małych firm - mówi Józef Pyzik prezes Kongregacji Kupieckiej ZHiU w Nowym Sączu

- W jubileusz 90-lecia Kongregacji życzył Pan, żeby średnia klasa, której kupcy są naturalnymi pretendentami, zajmowała właściwe miejsce w społeczeństwie. Spełniło się?

BOCHENSKI

- Nie do końca się spełniło. Taki mamy system. Średnia klasa z dużym mozołem powstaje, tylko obecny system nie za bardzo preferuje właścicieli firm jako tych, którzy uczestniczą w kręgach władzy, w kręgach decyzyjnych. Przedsiębiorca podlega ogromnej ilości przepisom, ma dużą ilość kontroli, dlatego bardzo łatwo jest mu zrobić krzywdę. System nie preferuje średniej klasy, która powinna być kołem zamachowym każdej gospodarki.

- Trudny czas dla rodzimego handlu się nie kończy?

- Drobny handel jest w trudnej sytuacji ze względu na ustanowione prawo. Nie mamy możliwości uczestniczenia w jego tworzeniu, nie mamy możliwości wypowiadania się w tej kwestii.  To rozgrywa się poza nami. Nie mówię tu tylko o obecnej ekipie rządzącej, ale ogólnie o czasach po 1989 r.

- Które z tych przepisów najbardziej doskwierają przedsiębiorcom?

- Mamy system, który traktuje jednakowo dużych i małych. Przepisy nie rozróżniają, czy ktoś jest mikro przedsiębiorcą, zatrudniającym kilku pracowników, czy przedsiębiorcą, który zatrudnia tysiąc osób. Duże
firmy korzystają z tzw. efektu skali, a małe tego nie mają, na tym polu przegrywamy. Wystarczy przywołać chociażby przepisy sanitarne system HACAP - przyjęcie 10 kg wędlin w małym sklepie wymaga takiego samego nakładu pracy administracyjnej jak przyjęcie tira 24-tonowego w supermarkecie, bo czynności są takie same. Koszt jednostkowy w małej firmie jest dużo większy niż w dużej firmie, nie radzimy sobie z tym. Było to podnoszone chociażby przy dyskusji o tzw. podatku obrotowym. Zresztą podatek obrotowy świetnie zobrazował, jak marne politycy mają wyobrażenie o gospodarce. Politycy przed wyborami opowiadali o wprowadzeniu podatku obrotowego, który niby miał uzdrowić sytuację, wyrównać szanse, a on zlikwidowałby małych przedsiębiorców. Miałem przyjemność być na spotkaniu w tej sprawie (...)

Przeczytaj całą rozmowę w "Dobrym Tygodniku Sądeckim":

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie