Żeby zwizualizować sobie, co stało się w ostatnich latach w polach nad Popradem w Barciach, najlepiej przeprowadzić małe ćwiczenie. Otóż wyobraźcie sobie, że rzucacie w eter (czyli do sieci) zaproszenie dla bliższych i dalszych znajomych, żeby wpadli wieczorem na imprezkę. Będzie muzyka, okazja żeby potańczyć, coś smacznego na ząb, a w bufecie rozmaitość napitków.

Czekając na gości, obgryzacie paznokcie, bo tyle wszystkiego przygotowane, a nie macie pewności, czy frekwencja dopisze. Nagle dzwoni telefon i kolejni ludzie przepraszają, że się trochę spóźnią, ale utknęli w korku. W korku tysięcy innych gości zmierzających do Barcic na Waszą imprezę!

Prezydent w tekście

I tak jest właśnie z Pannonicą. Wojciech Knapik od lat miał pomysł na festiwal muzyki bałkańskiej, ale z tyłu głowy również niepokój, czy oferta spotka się z odzewem, który czyniłby młodą imprezę sensowną organizacyjnie. Głównie ekonomicznie, bo artystycznie broni się sama i adwokata nie potrzebuje. Oczywiście Knapikowi nie wypada mówić, że udało się to, co zamierzał, ale ja mogę zrobić to za niego. Otóż Wojciech Knapik rozbił bank i nawet jeśli dwa miesiące przed kolejnym festiwalem martwił się, czy frekwencja dopisze, to znaczy, że były wiceprezes Optimusa kokietuje, czyli dmucha na zimne. Ale to każdemu gospodarzowi wypada.

O Pannonice napisano tak dużo, że nie ma tu co dodawać, a kolejna łopata cukru sprawi tylko, że tej herbaty nie będzie się dało wypić. No może tylko tyle dodać, że Wojciech Knapik jest kompletnym szaleńcem, bo nikt o usposobieniu bardziej regularnym nie miałby odwagi wymyślić (i przeprowadzić!), że w krzakach za mostem w Barcicach postawi miasteczko festiwalowe na osiem tysięcy ludzi. Jak mawia poeta: „Pomysł rzucony w nadpopradzkie ściernisko trafił na idealną glebę”. Do dużych rzeczy potrzeba dużej dozy szaleństwa, czyli wszystko zgodnie z pierwszą regułą rektora Krzysztofa Pawłowskiego: „Jeśli wiesz, że coś jest niemożliwe, zrobisz to!”.

A przy okazji - to całkiem ciekawe doświadczenie obserwować w Barciach jak znani politycy, przedsiębiorcy, nauczyciele, prawnicy, lekarze itd. – na dwa wieczory przebierają się za kogoś innego, czy mówiąc bardziej precyzyjnie za prawdziwych siebie. W szczegóły nie wchodzę, kto ciekaw niech się wybierze do Barcic (to już za 51 tygodni!) i sprawdzi osobiście, że tam wszyscy czują się zadziwiająco dobrze w towarzystwie swoim, wina i rakiji. No i oczywiście Gorana Bregovica. Nawet jeśli był tylko pretekstem.

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie