Rozmowa z profesorem Mariuszem Gąsiorem, kierownikiem III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii w Zabrzu, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach
– Panie Profesorze, zacznijmy od bardzo ogólnej diagnozy. Gdyby Pan miał w jednym zdaniu określić stan „polskiego serca”, to powiedziałyby Pan, że dzięki wzrastającej świadomości zdrowotnej Polaków choroby serca za dziesięć lat staną się marginesem wszystkich chorób?
– Przytoczę na początek dane statystyczne, z których wynika, że ponad połowa wszystkich zgonów Polaków jest efektem szeroko rozumianych problemów sercowo-naczyniowych. Są to m.in. niewydolność serca, zawały serca, udary, miażdżyca i powikłania po miażdżycy. Jak widać, jest to ciągle potężny problem, skoro sercowo-naczyniowe przyczyny zgonów są na pierwszym miejscu. I to jest sytuacja dzisiejsza. Co będzie za dziesięć lat? I tu znowu z pomocą przychodzą nam twarde dane. Żyjemy coraz dłużej, co z jednej strony jest dobrą wiadomością, ale też z każdym kolejnym rokiem życia rośnie prawdopodobieństwo, że przywołane schorzenia sercowo-naczyniowe będą się ujawniać.
Polacy żyją dłużej, ale notujemy coraz więcej niewydolności serca, stenozy aortalnej – wady zastawkowej na tle miażdżycowym, pojawiającej się u osób starszych około 80. roku życia. Wraz z wiekiem wzrasta ryzyko wystąpienia migotania przedsionków. Odpowiadając na pana pytanie: za dziesięć lat nie będzie lepiej. Mało tego, powinniśmy się nawet przygotować, że będziemy mieli coraz trudniejszych chorych do leczenia. Pacjenci będą coraz starsi i często z chorobami towarzyszącymi z zakresu układu oddechowego, neurologicznego, pokarmowego. Zatem jest i będzie co robić.
– Pamiętamy nieodległe czasy, kiedy określenie „zawał serca” brzmiało jak wyrok śmierci, a nawet jeśli pacjent przeżył, to najlepiej, żeby leżał i nie ruszał się. Już wyjście po schodach na pierwsze piętro było dla zawałowca jak wyprawa na Mount Everest. Dzisiaj słyszymy, że pacjent z przebytym zawałem po dwóch dniach opuszcza szpital, po dwóch tygodniach wraca do pracy, a po dwóch miesiącach podejmuje aktywność fizyczną. W medycynie, w kardiologii zaszła prawdziwa rewolucja? (…)



































































































































































































