Popularna sieć sklepów odzieżowych Medicine wypuściła nową odsłonę kolekcji ,,Grafika Polska”, w ramach której zachęca konsumentów do świeżych form wyrazu oraz łączenia mody i sztuki. Do współpracy zostali zaproszeni polscy ilustratorzy, graficy oraz twórcy cyfrowi – w gronie tym nie zabrakło również sądeckiego akcentu. Autorką części ilustracji na koszulkach jest Paulina Kmak-Domiter prowadząca firmę MoonDay.
Grafika Polska to nowa odsłona kolekcji znanej sieci sklepów odzieżowych Medicine. Projekt powstaje we współpracy z polskimi artystami wizualnymi – ilustratorami, grafikami oraz twórcami cyfrowymi, którzy w kreatywny i oryginalny sposób łączą sztukę z modą.
,,Kolekcja stanowi przestrzeń dla eksperymentu, indywidualnej narracji i swobodnej ekspresji, w której ubranie staje się nośnikiem znaczeń” – czytamy na stronie sklepu.
Jej tegoroczna odsłona jest już dostępna w sprzedaży zarówno w sklepie online jak i stacjonarnie.
Sądecki akcent
Pośród grona artystów zaproszonych przez Medicine do współpracy nad tegoroczną kolekcją znalazła się sądeczanka Paulina Kmak-Domiter, która od 2023 roku w Nowym Sączu prowadzi własną działalność artystyczną posługując się nazwą MoonDay. Jej grafiki zostały uznane nie tylko w Polsce, ale również za granicą.
Nazwa w wolnym tłumaczeniu nawiązuje do ,,księżycowych dni” ponieważ, jak zaznacza Paulina Kmak-Domiter, często działa nocą właśnie w blasku księżyca.
– Księżyc zawsze kojarzył mi się z magią i okrągłą buzią dziecka. Początkowo „MoonDay” powstał jako pamiętnik ilustracji dla dzieci i fotografia. Obecnie marka rozwija się głównie w kierunku ilustracji dziecięcych – tworzę personalizowane metryczki, dekoracje do pokoi dziecięcych oraz ilustracje dla fotografii dziecięcej, które wcześniej ozdabiałam grafiką – opisuje artystka.
Mieliśmy okazję porozmawiać z Pauliną Kmak-Domiter:
Jak to się stało, że otrzymała Pani możliwość współpracy z Medicine?
Medicine od lat wspiera rynek artystyczny. Kiedyś dodałam kilka swoich prac do ich banku grafik – myśląc: „raz się żyje, spróbuję!”. Szczerze mówiąc, całkowicie o tym zapomniałam. Nagle na mojej skrzynce pojawiła się wiadomość, że wybrali dwie moje ilustracje i chcą nawiązać współpracę. Przyznam, że w pierwszej sekundzie pomyślałam, że to spam. Na szczęście nie! Szybko rozpoczęliśmy pracę nad kolekcją, która dziś jest już dostępna w sklepach.
Jak się Pani poczuła z tym wyróżnieniem?
Było mi naprawdę miło. Jedna z wybranych ilustracji, „Kocórka”, to moja ulubiona praca, w którą nie do końca wierzyłam, jeśli chodzi o odbiór przez innych. Jest uproszczona, z nutą dziecięcej kreski, ale odbiór okazał się świetny. Druga ilustracja, „Pudelek”, prezentuje się dumnie (jak na tą rasę przystało) – i tę miałam już okazję promować w swoim własnym, ilustracyjnym biznesie.
Skąd pomysł na grafiki na koszulkach? Jak wyglądał proces ich tworzenia?
Pomysły czerpię głównie z codzienności. W moich ilustracjach pojawia się dużo koloru i motywów, które ludzie najbardziej sobie cenią. Zwierzęta często odgrywają pierwszą rolę – wnoszą emocje i charakter, dzięki czemu ilustracje stają się żywe i pełne humoru. Proces tworzenia zazwyczaj wygląda podobnie: najpierw próbuję uprościć daną postać, często tworzę ją z wyciętych elementów o nieregularnych kształtach, a następnie w programie graficznym bawię się kolorem. To proces, który nigdy się nie kończy – uwielbiam testować różne warianty kolorystyczne i sprawdzać, jak zmiany wpływają na odbiór ilustracji.
Skąd czerpie Pani inspirację do codziennej pracy?
Jestem trochę żywiołem i lubię, gdy coś się dzieje. Kiedy pracowałam w agencji reklamowej, w Sączu rynek reklamy jest zazwyczaj spokojniejszy, więc brakowało mi możliwości działać bardziej po swojemu, z odrobiną swobody i szaleństwa. Zawsze coś sobie rysowałam w głowie lub w notesach, tworząc własne eksperymenty i warianty reklamy, która dla klienta była za odważna. Lubię kolaż, zabawę geometrią i inspiruje mnie minimalizm – staram się upraszczać obraz tak, aby nadal był czytelny i kojarzył się z tym, co pierwotnie chciałam pokazać.
Myślę, że tej umiejętności nauczyło mnie projektowanie – przecież logo to znak najczęściej uproszczony i czytelny. Czasem w moich ilustracjach pojawia się też dziecięca nuta – w charakterze wycinanki lub prostej formy, która wprowadza lekkość i zabawę. Wszystkie te światy – ilustracja, projektowanie i fotografia – wzajemnie się inspirują. W fotografii również wykorzystuję podobne działania: eksperymentuję z formą, kształtem, kolorami, co sprawia, że te trzy dziedziny budują i wzmacniają charakter Moonday. Inspirację czerpię przede wszystkim z braków – potrzeby pokazania czegoś w innej narracji – i to daje mi satysfakcję oraz napęd do dalszej pracy.
Czytaj też: Absolwentka sądeckiego liceum wzięła udział w prestiżowym London Fashion Week





































































































































































































