Pół roku z koronawirusem. Nawet za komuny Sądecczyzna nie była czerwona

4 września minęło ó pół roku, od kiedy potwierdzono w Polsce pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem, a pięć dni później – odkąd pojawiła się informacja o pierwszym zakażonym mieszkańcu Małopolski. To dobry moment, by podsumować te sześć miesięcy epidemii, w ciągu których nasze życie codzienne wywróciło się do góry nogami i prześledzić ekspansję SARS-CoV-2 na Sądecczyźnie.

Przecież nas to nie dotyczy

Historię rozprzestrzeniania się po świecie tajemniczej infekcji nazywanej koronawirusem, tygodniami znaliśmy jedynie z telewizji. Do oglądania kolejnych relacji zasiadało się trochę jak do nowych odcinków serialu. Owszem, wiało z nich czasami grozą, ale przecież to wszystko działo się tak daleko od nas i wydawało się tak nierealne, jakby akcja filmu toczyła się na innej planecie. I nawet kiedy europejskim epicentrum epidemii przekształcającej się powoli w pandemię stawały się w lutym północne Włochy, pierwsza myśl jaka przychodziła do głowy oglądającym serial brzmiała: „Przecież nas to nie dotyczy”. Otóż dotyczy nas wszystko, co dzieje się w globalnej wiosce. Oczywiście pewne trendy w modzie, nowinki motoryzacyjne i komputerowe docierają do nas nieco później, ale dumni jesteśmy, kiedy w naszym kinie można zobaczyć głośny film w dniu jego światowej premiery. Koronapremiera dotarła do Nowego Sącza z około trzymiesięcznym opóźnieniem.

22 marca potwierdzono pierwsze dwa przypadki zakażenia w powiecie nowosądeckim, a cztery dni później (…)

To tylko fragment tekstu. Całość przeczytasz w specjalnym wydaniu „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” – numer do pobrania za darmo jednym kliknięciem pod pniższym linkiem:

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.