Przez dziesięciolecia ulica Asnyka służyła kierowcom, jako łącznik z Węgierską. Przyzwyczajenie musiało zamienić się jednak we wspomnienie, kiedy przebudowa wiaduktu kolejowego sprawiła, że droga ta nie będzie się już krzyżować się z Kolejową. Nieco na otarcie łez, zbudowano tam wyjście dla pieszych, aby przynajmniej oni mogli korzystać z dawnego skrótu. Schody są, czas nieuchronnie płynie, a następne zapowiedzi oddania tego wszystkiego do użytku stają się wiarygodne niczym stara miejska legenda.
Pierwotnie bardzo sprytnie deklarowano nam, że w połowie grudnia 2025 roku, ukończone będą tam schody. Co prawda stało się to z opóźnieniem, jednak było niewielkie, dlatego nie uznajemy go za znaczący problem. Kłopot rodzi się natomiast w kwestii miejsca, gdzie nowe wyjście miało prowadzić. Otóż ulica Asnyka była zniszczona po przebudowie tamtejszego torowiska i trzeba było ją przygotować do poruszania się tam pieszych. Prace mogą potrwać nawet kilka tygodni – mówił na początku stycznia Piotr Hamarnik z zespołu prasowego PKP PLK. Ile dokładnie miało ich być? Pod koniec lutego sprawa nadal nie jest zamknięta.
Mając na uwadze, że przy ulicy Grunwaldzkiej wspomniana spółka buduje również chodnik… od dziewięciu miesięcy, więc zwróciliśmy się o konkrety. – Schody w rejonie ulicy Asnyka są już gotowe. By umożliwić ich bezpieczną eksploatację wykonawcy muszą dokończyć prace przy samej ulicy. Do tej pory nie można było wykonać asfaltu, ze względu na niekorzystne warunki pogodowe. Jeżeli te pozwolą, to niezbędne prace zostaną zrealizowane w tym tygodniu – takie wyjaśnienia napłynęły do nas z PKP PLK.
Czytaj także: Pamięta wojny, piękną miłość i trudne czasy. Symbol miasta odzyska blask

































































































































































































































