Pochodzą z komety, która kiedyś może uderzyć w Ziemię. W sobotę zobaczysz je na niebie

Kiedyś były częścią komety. Dziś ludzie mówią o nich: spadające gwiazdy. Są tacy, którzy wierzą, że wystarczy pomyśleć marzenie widząc jak tną nocne niebo, aby życzenie się spełniło. Nawet jeśli to nie zadziała, warto popatrzeć, choćby tylko dlatego, że są piękne, a wszystko wskazuje na to, że niebo nad Sadecczyzną będzie bezchmurne i zaroi się od "spadających gwiazd". Gwiazdami  tego spektaklu będa PERSEIDY.

Na najbliższe noce przypada maksimum ich widoczności. W ciągu godziny można będzie dostrzec nawet kilkadziesiąt meteorów czyli fragmentów materii, które pozostały po rozpadzie komety. W momencie, gdy dostają się w ziemską atmosferę - jeśli sa niewielkie - rozgrzewają się i... wyparowują zostawiając za sobą smugę światła. Jeśli są większe, mogą przetrwać rajd przez atmosferę i spaść na ziemię jako meteoryty.

Perseidy to fragmenty komety 109P/Swift-Tuttle, która raz na 133 lata przelatując w pobliżu Słońca pozostawia po sobie część kosmicznej materii. Rój meteorów pojawia się na niebie od 2 tysięcy lat. Raz do roku  Ziemia wpada w chmurę  pozostawionej przez kometę materii fundując ludziom nieziemski widok. Jak łatwo się domyśleć - orbity naszej planety i komety Swift-Tuttle przecinają się, więc jest możliwe, że kiedyś dojdzie do katastrofy. Naukowcy obliczyli jednak, że w tym tysiącleciu nie ma na taką kolizję szans.

Maksimum roju Perseidów przypada na noc z 11 na 12 lipca. Będzie je można obserwować także później - do 24 sierpnia, jednak widowisko nie będzie już tak spektakularne jak to, które można obejrzeć w nocy z soboty na niedzielę.

 

zdjęcie ilustracyjne pixabay

CZYTAJ TEŻ:

NASA monitoruje zaćmienie księżyca (TRANSMISJA NA ŻYWO)

 

PTTNS

Wypowiedz się w tej sprawie